Reklama

Wyprzedaż długu wydaje się kiepska jako broń

Krajom Unii Europejskiej trudno byłoby zorganizować akcję masowej wyprzedaży amerykańskich obligacji. Gdyby do niej doszło, to mocno poszkodowana byłaby sama strefa euro.

Publikacja: 04.02.2026 06:00

Scott Bessent, sekretarz skarbu USA, stwierdził, że scenariusz gwałtownej wyprzedaży amerykańskich o

Scott Bessent, sekretarz skarbu USA, stwierdził, że scenariusz gwałtownej wyprzedaży amerykańskich obligacji przez Europejczyków jest bardzo mało prawdopodobny. Fot. Ben Brewer/Bloomberg

Foto: Ben Brewer

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Dlaczego organizacja masowej wyprzedaży amerykańskich obligacji przez kraje Unii Europejskiej może być trudna?
  • Jakie obawy pojawiły się w kontekście potencjalnej reakcji Europy na amerykańską politykę?
  • W jaki sposób struktura europejskich inwestycji wpływa na możliwość wyprzedaży amerykańskiego długu?
  • Jakie byłyby potencjalne skutki masowej wyprzedaży amerykańskich obligacji dla europejskiej gospodarki?
  • Czy podobne działania były podejmowane przez inne kraje, takie jak Chiny i Rosja, w kontekście geopolitycznym?
  • Jakie porównania można wyciągnąć między transatlantyckim sporem a innymi globalnymi konfrontacjami?

Podczas niedawnego sporu o Grenlandię pojawiły się obawy, że Europejczycy mogą dokonać odwetu na USA wyprzedając ich obligacje. Strachy te podsycił raport analityków Deutsche Banku przypominający, że w rękach europejskich inwestorów znajdują się amerykańskie akcje oraz dług warte łącznie około 8 bln USD. Spory rezonans wywołało również to, że jeden z duńskich funduszy emerytalnych ogłosił, że pozbędzie się amerykańskich obligacji rządowych ze swojego portfela. Obawy te starał się rozwiać Scott Bessent, amerykański sekretarz skarbu, podczas wystąpień na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. – Duńskie inwestycje w amerykańskie obligacje rządowe są mało znaczące. To mniej niż 100 mln USD. Oni sprzedają od lat – przypominał Bessent. Stwierdził również, że scenariusz, w którym europejscy inwestorzy zaczęliby masowo wyprzedawać amerykański dług jest mało prawdopodobny, bo papiery te stanowią „podstawy” wielu transakcji finansowych. – Opinia, że Europejczycy będą wyprzedawać amerykańskie aktywa wzięła się z raportu analityka Deutsche Banku. Media, na czele z „Financial Timesem” wzmocniły ten przekaz. Prezes Deutsche Banku zadzwonił później, by powiedzieć, że jego instytucja nie popiera tego raportu – zapewniał Bessent. Elementem pracy sekretarza skarbu USA jest uspokajanie inwestorów w momentach napięć rynkowych. Nie powinno więc dziwić, że oficjalnie twierdzi, że scenariusz masowej wyprzedaży amerykańskich aktywów przez inwestorów europejskich jest mało prawdopodobny. Czy jednak rzeczywiście Amerykanie mogą być całkowicie spokojni, że Europa nie podejmie takich działań w przyszłości?

Miecz obosieczny

Europejscy inwestorzy posiadają amerykańskie obligacje rządowe warte około 3,5 bln USD. W ich portfelach znajduje się więc 40 proc. tego długu będącego w rękach inwestorów zagranicznych. Europejczycy mają go więcej, niż wszyscy inwestorzy z Azji. Teoretycznie to powinno dawać im narzędzie do wywierania presji na Stany Zjednoczone. W praktyce jednak wykorzystanie tego długu jako broni byłoby trudne. Większość portfeli amerykańskich obligacji w Europie znajduje się w rękach inwestorów prywatnych. Trudno byłoby ich zmobilizować do takiej akcji. Nawet wyprzedaż przez instytucje państwowe (takie jak banki centralne czy fundusze emerytalne) wymagałaby skoordynowania działań wielu państw. Gdyby udało się zrealizować ten scenariusz, przyniosłoby to również negatywne skutki dla europejskich gospodarek i rynków finansowych.

„System finansowy regionu nadal w dużym stopniu zależy od finansowania w dolarach amerykańskich. Posiadanie papierów wartościowych denominowanych w dolarach – w tym obligacji rządowych oraz agencyjnych papierów hipotecznych (MBS) – stanowi kluczowy element aktywów wysokiej jakości o wysokiej płynności (high-quality liquid assets, HQLA) dla banków strefy euro. Są one podstawą krótkoterminowego finansowania i pomagają spełniać regulacyjne wymogi płynnościowe. Według badania Europejskiego Banku Centralnego, pożyczki denominowane w dolarach udzielane przez banki strefy euro wynoszą co najmniej 700 miliardów euro, czyli około 9,2 proc. wszystkich kredytów. Każda niekontrolowana wyprzedaż groziłaby gwałtownym spadkiem wartości aktywów i nasileniem stresu finansowego po obu stronach Atlantyku. Kryzys finansowy nie leży w niczyim interesie” – przypominają analitycy Bloomberg Economics.

Pamiętajmy, że amerykańskie obligacje rządowe (podobnie jak dług rządowy innych państw o wysokich ratingach) są kupowane przez wielkie instytucje finansowe nie tyle po to, by zarabiać na odsetkach, ale po to, by te papiery stanowiły wymagane przez regulatorów zabezpieczenie pozwalające na prowadzenie bardzo lukratywnych transakcji spekulacyjnych. Ewentualna skoordynowana wyprzedaż amerykańskich obligacji prowadziłaby do wzrostu ich rentowności oraz spadku ich cen. Banki i fundusze musiałyby więc uzupełniać depozyty ubezpieczające, co mogłoby prowadzić do paniki na rynkach. Taki scenariusz byłby więc samobójczy dla europejskiego sektora finansowego i mógłby się szybko przekształcić w kryzys strefy euro. Wszak ponoszące straty banki ograniczałyby akcję kredytową, a niektóre z nich mogłyby wymagać ratunku finansowego. Znów zaczęłoby się w Europie polowanie na słabe ogniwa...

Reklama
Reklama

Ewentualna masowa wyprzedaż amerykańskich obligacji prowadziłaby też do szybkiego umocnienia euro. Uderzyłoby to w eksporterów z eurolandu, jak i w te gospodarki unii walutowej, które są mocno nastawione na eksport. Poszkodowane byłyby więc m.in. Niemcy, które i tak już mocno odczuwają osłabienie popytu w Chinach na swoje produkty. Gwałtowne umocnienie euro byłoby dodatkowym ciosem w ich konkurencyjność.

Wrogowie są rozsądni

Warto zauważyć, że na przeprowadzenie wielkiej wyprzedaży amerykańskich obligacji jak dotąd nie zdecydowały się Chiny, czyli główny geopolityczny rywal USA. A przecież spory Pekinu z Waszyngtonem były w ostatnich latach dużo ostrzejsze, niż między USA a Unią Europejską. Oba supermocarstwa wymieniały ciosy w postaci absurdalnie wysokich podwyżek ceł, restrykcji eksportowych i technologicznych. Eksperci zastanawiają się, czy w perspektywie kilku lat amerykańsko-chińska konfrontacja przerodzi się w otwartą wojnę o Tajwan. Mimo to, Chińczycy nie zdecydowali się uderzyć w USA za pomocą masowego wyprzedawania ich obligacji. Owszem, wyprzedają je od lat, ale robią to stopniowo i mogą to uzasadnić dostosowaniem swoich portfeli do sytuacji na rynkach. Na szybką i masową wyprzedaż jednak się nie zdecydowali, bo zdają sobie sprawę, że mogłaby ona przynieść złe skutki także dla ich systemu finansowego.

Znaczącą wyprzedaż aktywów rezerwowych denominowanych w dolarze przeprowadziła Rosja. Robiła to jednak stopniowo, od 2018 r. Przedtem posiadała amerykańskie obligacje rządowe warte około 100 mld USD. Obecnie są to aktywa szacowane na kilkadziesiąt milionów dolarów. W miejsce amerykańskich obligacji, Rosja kupowała m.in. złoto. Ów proces stopniowej dedolaryzacji wpływał jednak w dosyć małym stopniu na rynek. Większa część tej wyprzedaży przypadła bowiem na okres, w którym stopy procentowe w USA oraz rentowności obligacji były bardzo niskie.

Choć spór transatlantycki jest poważny i do jego przyczyn zalicza się nie tylko amerykańskie zainteresowanie przejęciem Grenlandii, to sporą przesadą jest porównywanie go ze strategiczną konfrontacją między USA a Chinami oraz Rosją. O ile w wypowiedziach niektórych polityków i komentatorów można było wyczuć histerię, to nie zaobserwowano nawet najmniejszych śladów amerykańskich przygotowań do inwazji na Grenlandię. Co więcej, Pentagon zatwierdzał w czasie tego kryzysu kontrakty na sprzedaż nowoczesnej broni dla Danii. Konflikt szybko złagodzono w wyniku negocjacji. Trudno więc się spodziewać, by Europa była gotowa na samobójczy atak, jakim byłaby wyprzedaż amerykańskich obligacji.

Reklama
Reklama
Znaczna większość obligacji USA jest w rękach Amerykanów

Amerykański dług publiczny wynosił w styczniu 2026 r. 38,4 bln USD, co stanowiło około 124 proc. PKB Stanów Zjednoczonych. To ogromna suma, która przez ostatnie 12 miesięcy narastała średnio w tempie 8 mld USD dziennie. Komu państwo amerykańskie jest winne te pieniądze? Na koniec I kwartału 2025 r. 20 proc. długu publicznego USA stanowił tzw. dług wewnątrządowy, czyli obligacje i bony skarbowe posiadane przez różnego rodzaju instytucje federalne. Reszta zadłużenia znajdowała się w rękach inwestorów.
Wśród nich były też jednak instytucje państwowe. Największym pojedynczym posiadaczem amerykańskiego długu była Rezerwa Federalna, która zgromadziła papiery tego typu warte łącznie 4,556 bln USD. W amerykański dług inwestowały również władze stanów i samorządów. Posiadały wówczas obligacje i bony skarbowe USA warte łącznie 1,7 bln USD.
W rękach Fedu znajdowało się ogółem 22 proc. długu publicznego USA dostępnego dla inwestorów, a w portfelach władz stanowych i samorządowych 9 proc. Również 9 proc. miały amerykańskie fundusze emerytalne, 22 proc. fundusze typu mutual, 5 proc. firmy ubezpieczeniowe, a 3 proc. instytucje depozytowe. Te inwestycje zwykle są mniej skłonne do wyprzedaży.
W rękach nabywców zagranicznych znajdowało się łącznie 32 proc. długu publicznego Stanów Zjednoczonych dostępnego dla inwestorów. Na koniec listopada 2025 r. największym zagranicznym wierzycielem USA była Japonia, posiadająca ich dług warty 1,2 bln USD. Kolejne miejsca zajmowały: Wielka Brytania (889 mld USD), Chiny (683 mld USD), Belgia (481 mld USD) i Kanada (472 mld USD). Pierwszą dziesiątkę zamyka Tajwan (312,5 mld USD), a pierwszą dwudziestkę Izrael (107,7 mld USD). Pozostałe kraje świata (w tym Polska) posiadały wówczas amerykański dług publiczny warty łącznie 1,833 bln USD. HK.

Gospodarka światowa
Czego najbardziej boją się prezesi firm?
Gospodarka światowa
Co przyniesie inwestorom Kevin Warsh?
Gospodarka światowa
Rekordowe IPO na horyzoncie. SpaceX z 8 mld USD EBITDA
Gospodarka światowa
Kevin Warsh oficjalnie nominowany na nowego szefa Fedu
Gospodarka światowa
Kevin Warsh nowym szefem Fedu?
Gospodarka światowa
Jen zaczął nadawać ton globalnym rynkom
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama