Z tego artykułu się dowiesz:
- Dlaczego organizacja masowej wyprzedaży amerykańskich obligacji przez kraje Unii Europejskiej może być trudna?
- Jakie obawy pojawiły się w kontekście potencjalnej reakcji Europy na amerykańską politykę?
- W jaki sposób struktura europejskich inwestycji wpływa na możliwość wyprzedaży amerykańskiego długu?
- Jakie byłyby potencjalne skutki masowej wyprzedaży amerykańskich obligacji dla europejskiej gospodarki?
- Czy podobne działania były podejmowane przez inne kraje, takie jak Chiny i Rosja, w kontekście geopolitycznym?
- Jakie porównania można wyciągnąć między transatlantyckim sporem a innymi globalnymi konfrontacjami?
Podczas niedawnego sporu o Grenlandię pojawiły się obawy, że Europejczycy mogą dokonać odwetu na USA wyprzedając ich obligacje. Strachy te podsycił raport analityków Deutsche Banku przypominający, że w rękach europejskich inwestorów znajdują się amerykańskie akcje oraz dług warte łącznie około 8 bln USD. Spory rezonans wywołało również to, że jeden z duńskich funduszy emerytalnych ogłosił, że pozbędzie się amerykańskich obligacji rządowych ze swojego portfela. Obawy te starał się rozwiać Scott Bessent, amerykański sekretarz skarbu, podczas wystąpień na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. – Duńskie inwestycje w amerykańskie obligacje rządowe są mało znaczące. To mniej niż 100 mln USD. Oni sprzedają od lat – przypominał Bessent. Stwierdził również, że scenariusz, w którym europejscy inwestorzy zaczęliby masowo wyprzedawać amerykański dług jest mało prawdopodobny, bo papiery te stanowią „podstawy” wielu transakcji finansowych. – Opinia, że Europejczycy będą wyprzedawać amerykańskie aktywa wzięła się z raportu analityka Deutsche Banku. Media, na czele z „Financial Timesem” wzmocniły ten przekaz. Prezes Deutsche Banku zadzwonił później, by powiedzieć, że jego instytucja nie popiera tego raportu – zapewniał Bessent. Elementem pracy sekretarza skarbu USA jest uspokajanie inwestorów w momentach napięć rynkowych. Nie powinno więc dziwić, że oficjalnie twierdzi, że scenariusz masowej wyprzedaży amerykańskich aktywów przez inwestorów europejskich jest mało prawdopodobny. Czy jednak rzeczywiście Amerykanie mogą być całkowicie spokojni, że Europa nie podejmie takich działań w przyszłości?
Miecz obosieczny
Europejscy inwestorzy posiadają amerykańskie obligacje rządowe warte około 3,5 bln USD. W ich portfelach znajduje się więc 40 proc. tego długu będącego w rękach inwestorów zagranicznych. Europejczycy mają go więcej, niż wszyscy inwestorzy z Azji. Teoretycznie to powinno dawać im narzędzie do wywierania presji na Stany Zjednoczone. W praktyce jednak wykorzystanie tego długu jako broni byłoby trudne. Większość portfeli amerykańskich obligacji w Europie znajduje się w rękach inwestorów prywatnych. Trudno byłoby ich zmobilizować do takiej akcji. Nawet wyprzedaż przez instytucje państwowe (takie jak banki centralne czy fundusze emerytalne) wymagałaby skoordynowania działań wielu państw. Gdyby udało się zrealizować ten scenariusz, przyniosłoby to również negatywne skutki dla europejskich gospodarek i rynków finansowych.
„System finansowy regionu nadal w dużym stopniu zależy od finansowania w dolarach amerykańskich. Posiadanie papierów wartościowych denominowanych w dolarach – w tym obligacji rządowych oraz agencyjnych papierów hipotecznych (MBS) – stanowi kluczowy element aktywów wysokiej jakości o wysokiej płynności (high-quality liquid assets, HQLA) dla banków strefy euro. Są one podstawą krótkoterminowego finansowania i pomagają spełniać regulacyjne wymogi płynnościowe. Według badania Europejskiego Banku Centralnego, pożyczki denominowane w dolarach udzielane przez banki strefy euro wynoszą co najmniej 700 miliardów euro, czyli około 9,2 proc. wszystkich kredytów. Każda niekontrolowana wyprzedaż groziłaby gwałtownym spadkiem wartości aktywów i nasileniem stresu finansowego po obu stronach Atlantyku. Kryzys finansowy nie leży w niczyim interesie” – przypominają analitycy Bloomberg Economics.
Pamiętajmy, że amerykańskie obligacje rządowe (podobnie jak dług rządowy innych państw o wysokich ratingach) są kupowane przez wielkie instytucje finansowe nie tyle po to, by zarabiać na odsetkach, ale po to, by te papiery stanowiły wymagane przez regulatorów zabezpieczenie pozwalające na prowadzenie bardzo lukratywnych transakcji spekulacyjnych. Ewentualna skoordynowana wyprzedaż amerykańskich obligacji prowadziłaby do wzrostu ich rentowności oraz spadku ich cen. Banki i fundusze musiałyby więc uzupełniać depozyty ubezpieczające, co mogłoby prowadzić do paniki na rynkach. Taki scenariusz byłby więc samobójczy dla europejskiego sektora finansowego i mógłby się szybko przekształcić w kryzys strefy euro. Wszak ponoszące straty banki ograniczałyby akcję kredytową, a niektóre z nich mogłyby wymagać ratunku finansowego. Znów zaczęłoby się w Europie polowanie na słabe ogniwa...