Reklama

Skąd się wziął pomysł na zakup Grenlandii?

Amerykański prezydent Donald Trump nazwał Grenlandię „drogim kawałem lodu”,
ale mimo to mocno zależy mu na zakupie tego duńskiego terytorium zależnego.

Publikacja: 23.01.2026 06:00

„Grenlandia dla Grenlandczyków” - to hasło stało się ostatnio modne. Nie przekłada się to jednak na

„Grenlandia dla Grenlandczyków” - to hasło stało się ostatnio modne. Nie przekłada się to jednak na to, by Dania dała niepodległość swojej „kolonii”.

Foto: REUTERS/Marko Djurica

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego amerykański prezydent Donald Trump był zainteresowany zakupem Grenlandii?
  • Jakie są obecne zdolności wojskowe Danii na Grenlandii i planowane wzmocnienia?
  • Kto był prawdopodobnym pomysłodawcą amerykańskiej inicjatywy zakupu Grenlandii?
  • Jakie surowce naturalne Grenlandii budzą zainteresowanie inwestorów i mogą wpływać na decyzje polityczne?

Jakim cudem USA zaczęły spierać się ze swoimi zachodnioeuropejskimi sojusznikami o Grenlandię? Trump snuł wizję zakupu tego duńskiego terytorium zależnego już w trakcie swojej pierwszej kadencji. Powrócił do niej w zeszłym roku, po powrocie do Białego Domu. Na pewien czas temat jednak zniknął, by pojawić się znowu po tym, jak amerykańskim siłom specjalnym udało się pojmać wenezuelskiego prezydenta Nicolasa Maduro. Powrót narracji o konieczności zdobycia przez USA Grenlandii zainicjowała Katie Miller, żona Stephena Millera, bliskiego doradcy Trumpa. Zamieściła ona na platformie X mapę, na której Grenlandia była zaznaczona kolorem amerykańskiej flagi, z podpisem „Wkrótce”. Jej mąż, Stephen Miller, w wywiadach telewizyjnych otwarcie mówił natomiast, że Dania nie jest zdolna do obrony Grenlandii i powinna sprzedać tę wyspę USA. Do narracji tej wrócił też prezydent Trump.

Czytaj więcej

Transatlantycki spór strategiczny psuje nastroje na globalnych rynkach

W Europie wywołało to histerię, a różnego rodzaju „eksperci” przyciągali widzów na swoje kanały youtubowe snując wizję pełnoskalowej wojny między USA i UE. Europejscy przywódcy postanowili zademonstrować swoją siłę. Niestety zrobili to w najgorszy możliwy sposób – wysłali na Grenlandię ledwie 38 żołnierzy zebranych z kilku krajów. Trump miał prawo odebrać to jako kpinę (zwłaszcza, że europejskie rządy wysyłając tam nawet tak symboliczny kontyngent wojskowy bez konsultacji z USA złamały porozumienie z 1951 r. dotyczące obecności wojskowej na Grenlandii). Sam odpowiedział jednak w mało przemyślany sposób, zapowiadając nałożenie karnych ceł na 7 krajów UE i Wielką Brytanię. Naruszył w ten sposób zawarte kilka miesięcy wcześniej porozumienia handlowe i mocno podsycił niepokój na rynkach. Scott Bessent, amerykański sekretarz skarbu, mówił na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos, by inwestorzy uspokoili się i nie wpadali w histerię, bo problem ceł i Grenlandii zostanie rozwiązany za pomocą negocjacji. Jest spore prawdopodobieństwo, że tak będzie. Po co jednak najpierw wprowadzać inwestorów w niepokój odgrzewając spór, który wielu ludziom wydaje się absurdalny?

Foto: Parkiet

Reklama
Reklama

Ważny teren ze słabą obroną

Niezaprzeczalnym faktem jest, że Grenlandia ma bardzo duże znaczenie strategiczne dla Stanów Zjednoczonych. To nad nią i nad Biegunem Północnym prowadzi najkrótsza droga dla rosyjskich rakiet z głowicami nuklearnymi mającymi uderzyć w amerykańskie miasta. (Rosja mocno skoncentrowała swój arsenał nuklearny i flotę na Półwyspie Kola, położonym 1500 km od Grenlandii.) Budowa radarów oraz instalacji antyrakietowych na Grenlandii może mieć więc kluczowe znaczenie dla projektu Złotej Kopuły, czyli obrony antyrakietowej USA. Grenlandia jest też bardzo ważna dla kontroli szlaków morskich. To przez przesmyk GIUK (Grenlandia–Islandia–Wielka Brytania) mogą się przedzierać rosyjskie oraz chińskie okręty na północny Atlantyk. Czym Grenlandię może bronić Dania? Dotychczas kontyngentem 150-200 żołnierzy i pracowników cywilnych wojska, kilkoma psimi zaprzęgami, jednym samolotem rozpoznawczym i kilkoma małymi okrętami patrolowymi. Dania wdraża już program wzmocnienia swoich sił na wyspie o kilkuset żołnierzy, nowe okręty i możliwość szybkiego przerzutu myśliwców F-35, ale ten projekt jest rozpisany na okres do 2031 r. To z punktu widzenia USA za mało.

Foto: Parkiet

– Obiecujemy że życie Grenlandczyków stanie się bezpieczniejsze i bardziej dostatnie pod amerykańskim parasolem obronnym. Gdy przyglądamy się duńskim wydatkom wojskowym, to widzimy, że nie posiadają oni nawet jednego dużego lodołamacza. (...) Rosja ma ich ponad 60, a niektóre z nich o napędzie nuklearnym. Chiny budują ich jeszcze więcej – powiedział Mike Walz, ambasador USA przy ONZ.

Czytaj więcej

Jaki był rok Trumpa w gospodarce?

Amerykanie mają jednak też własne siły na Grenlandii i też nie są one zbyt liczne. To kilkaset osób w bazie sił kosmicznych Pituffik, w której rotacyjnie stacjonują też amerykańskie siły wojskowe. W czasie zimnej wojny Amerykanie mieli na Grenlandii 10 baz. I mogliby pewnie postawić tam nowe instalacje wojskowe, bez konieczności przyłączania tego terytorium do USA. Mogą w ten sposób zaoszczędzić. Wszak koszty zakupu Grenlandii są szacowane na 700 mld dol. Koszty te trzeba jednak traktować teoretycznie, bo rząd Danii zarzeka się, że nie chce sprzedawać tej wyspy. Takiej transakcji nie chce też żadna z grenlandzkich partii politycznych, a upór Trumpa w tej kwestii budzi też niepokój jego europejskich sojuszników politycznych. – To największy spór w naszych relacjach sojuszników od czasów wojny sueskiej z 1956 r. – stwierdził Nigel Farage, przywódca brytyjskiej Partii Reform.

Po co więc upierać się przy zakupie Grenlandii, skoro pomysł ten nie ma poparcia ani wśród sojuszników, ani wśród Grenlandczyków ani wśród większości Amerykanów?

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Donald Trump w Davos o Grenlandii: Tylko USA są w stanie ją zabezpieczyć

Inicjatywa prywatna

– Pewnego dnia, pod koniec 2018 r. Trump wezwał mnie do Białego Domu. Powiedział mi: „Pewien prominentny biznesmen zasugerował, że powinniśmy kupić Grenlandię. Co o tym myślisz?” – wspominał John Bolton, były prezydencki doradca ds. bezpieczeństwa narodowego. Owym „prominentnym biznesmenem” miał być (według wydanej w 2022 r. książki „The Divider” Petera Bakera i Susan Glasser) Ronald Lauder, właściciel koncernu kosmetycznego Estée Lauder. Ów 81-letni miliarder wspiera republikanów od dekad, jest przyjacielem Trumpa, znanym filantropem i mecenasem sztuki, a od 2007 r. kieruje Światowym Kongresem Żydów. Czemu jednak miałby on być zainteresowany Grenlandią?

W grudniu duńskie media donosiły, że Lauder znalazł się we władzach nowojorskiej spółki, która skupuje tereny na Grenlandii. Oficjalnie chce ona eksportować wodę mineralną z tej wyspy, a także zbudować na największym grenlandzkim jeziorze elektrownię wodną mającą zasilać hutę aluminium.

Za główne bogactwo Grenlandii uchodzą metale ziem rzadkich. Ich złoża mogą mieć strategiczne znaczenie dla Stanów Zjednoczonych. Kluczowe są tam złoża o nazwie Tanbreez i Kvanefjeld. W eksploatacji tych drugich bierze udział chińska spółka Shenghe Resources. Amerykańska kontrola nad Grenlandią oznaczałaby oczywiście, że to Waszyngton decydowałby o tym, kto będzie mógł sięgnąć po tamtejsze metale ziem rzadkich. Czy zainteresowany ich wydobyciem może być też Ronald Lauder? W zeszłym roku wyciekł list wysłany do ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego przez prezesa firmy górniczej TechMet. W piśmie tym wspomniano, że Lauder wchodzi w skład konsorcjum inwestorów zainteresowanych wydobywaniem litu na Ukrainie. Wówczas prezydent Trump domagał się od Zełenskiego dostępu do ukraińskich złóż minerałów. Lauder zaprzeczył, by rozmawiał o tym z Trumpem, ale przyznał, że od wielu lat zwracał inwestorom i decydentom uwagę na duże znaczenie ukraińskich złóż litu. Czy podobnie mogło być z grenlandzkimi złożami? To jak na razie pozostaje tajemnicą.

Przełom w Davos, czyli cypryjskie rozwiązanie

Prezydent USA Donald Trump wygłosił w środę przemówienie na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos, w którym zapewnił, że nie chce przejmować Grenlandii siłą. Kilka godzin później ogłosił, że nie dokona zapowiedzianych podwyżek karnych ceł na towary z siedmiu państw UE i Wielkiej Brytanii. Ujawnił też, że doszło do wynegocjowania „ram porozumienia ” w sprawie Grenlandii. Owa ugoda daje USA suwerenność nad fragmentami terytorium grenlandzkiego, na których mają powstać amerykańskie bazy wojskowe. Ma to być rozwiązanie podobne do tego zastosowanego na Cyprze, gdzie tereny wokół brytyjskich baz wojskowych są uznawane za terytoria zależne Wielkiej Brytanii. - Jest wysoce prawdopodobne, że Stany Zjednoczone dążą do utworzenia enklaw, nad którymi sprawowałyby pełną i wyłączną suwerenność (np. żeby móc swobodnie kopać minerały, czy zbudować wart niemal 200 mld USD projek Złotej Kopuły). Oznaczałoby to wyłączenie tych terenów spod jurysdykcji duńskiej oraz grenlandzkiej. Taki manewr pozwoliłby Amerykanom na trwałe wbicie flagi (jak w ostatnim memie Trumpa) w strategicznych punktach wyspy bez konieczności politycznie niemożliwego i ekonomicznie nieopłacalnego zakupu całego terytorium. Trump mógł w ten sposób uzyskać to na czym zależało mu najbardziej czyli absolutną kontrolę nad wybranymi obszarami przy jednoczesnym pozostawieniu Danii kosztownych obowiązków administracyjnych reszty wyspy – twierdzi Daniel Kostecki, główny analityk rynkowy w polskim oddziale CMC Markets. Rynki bardzo pozytywnie zareagowały na porozumienie dotyczące Grenlandii. Przyczniło się ono do czwartkowych zwyżek na giełdach Azji i Europy. O poprawie nastroju świadczyło też to, że zyskiwał bitcoin i inne kryptowaluty. Jim Reid, analityk Deutsche Banku stwierdził, że porozumienie Trumpa w sprawie Grenlandii z NATO doprowadziło do „dużej fali ulgi, gdyż inwestorzy wycenili na nowo scenariusze eskalacji, a stres finansowy złagodniał w wielu klasach aktywów”.HK 

Gospodarka światowa
USA: Grenlandia bije w kredyty
Gospodarka światowa
Rynek nieco spokojniejszy o rentowności
Gospodarka światowa
Załamanie kredytów dla gospodarstw domowych w Chinach
Gospodarka światowa
Netflix zarobił w 2025 roku niemal 11 mld dol. Plany wystraszyły inwestorów
Gospodarka światowa
Transatlantycki spór strategiczny psuje nastroje na globalnych rynkach
Gospodarka światowa
Pekao TFI: 2026 rok pod znakiem końca cykli obniżek stóp
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama