Reklama

Transatlantycki spór strategiczny psuje nastroje na globalnych rynkach

Groźby amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa dotyczące podwyższenia ceł na europejskich sojuszników przyczyniły się do przeceny na giełdach Starego Kontynentu. Dodatkowym czynnikiem podsycającym niepokój była wyprzedaż japońskich obligacji.

Publikacja: 21.01.2026 06:00

Donald Trump, prezydent USA ostro odpowiedział na to, że Emmanuel Macron, prezydent Francji odmówił

Donald Trump, prezydent USA ostro odpowiedział na to, że Emmanuel Macron, prezydent Francji odmówił wejścia do tworzonej przez Trumpa Rady Pokoju. Fot. Yoan Valat/Pool via REUTERS

Foto: Reuters

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jak groźby amerykańskiego prezydenta wpłynęły na europejskie rynki finansowe?
  • Dlaczego wyprzedaż japońskich obligacji wywołała niepewność na globalnych rynkach?
  • Jakie są potencjalne skutki eskalacji sporu handlowego między USA a Unią Europejską?
  • Jakie są konsekwencje działań prezydenta Trumpa dla amerykańskiego i europejskiego rynku obligacji?
  • Dlaczego inwestorzy obawiają się zaostrzenia polityki handlowej USA?

Przez europejskie giełdy przetaczała się we wtorek fala wyprzedaży. Niemiecki DAX tracił po południu 1,6 proc., a paneuropejski indeks Stoxx Europe 600 spadał wówczas o 1,4 proc. Cena złota – kruszcu zaliczanego tradycyjnie do aktywów z „bezpiecznej przystani” – ustanowiła kolejny rekord, przebijając poziom 4700 USD za uncję. Rynkowy niepokój został podsycony przez zachowanie amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa. Ujawnił on korespondencję SMS-ową dotyczącą prób rozwiązania sporu o Grenlandię z francuskim prezydentem Emmanuelem Macronem i Markiem Rutte, sekretarzem generalnym NATO. Zagroził też Macronowi, że może nałożyć 200-proc. cło na francuskie wina i szampany w ramach odwetu za to, że Macron odmówił przystąpienia do tworzonej przez Trumpa Rady Pokoju, mającej zarządzać Strefą Gazy. Akcje LVMH, francuskiego giganta z branży dóbr luksusowych, traciły więc we wtorek po południu o ponad 2 proc., a papiery firmy Remy Cointreau spadały o 1,5 proc. Groźba tych alkoholowych ceł sama w sobie nie mogłaby mocno wstrząsnąć rynkami, ale inwestorzy obawiają się szerszego załamania relacji między USA a Unią Europejską, którego skutkiem może być wojna handlowa. Wszak Trump zagroził w weekend 7 krajom UE i Wielkiej Brytanii podwyżkami ceł wiązanymi ze sporem o Grenlandię.

Powrót chaosu

Temat ceł i Grenlandii był i będzie poruszany na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Trump ma tam wygłosić w środę przemówienie. Zapowiedział też, że dojdzie w Davos do spotkania dotyczącego Grenlandii. Nastroje próbował łagodzić Scott Bessent, amerykański sekretarz skarbu. – Można powiedzieć, że mamy do czynienia z podobną histerią, jaka była 2 kwietnia zeszłego roku. Doszło wtedy do paniki. (...) Tym, do czego wzywam wszystkich jest to, by trochę poczekali, wzięli głęboki oddech i pozwolili sprawom się rozegrać – powiedział Bessent. Przypomniał, że nawet konflikt handlowy USA z Chinami udało się załagodzić. 

–  Bezpieczeństwo w Arktyce może zostać osiągnięte tylko wspólnie. Dlatego zaproponowane przez USA cła są wielkim błędem – stwierdziła natomiast Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej. Przypomniała, że w lipcu UE zdołała wynegocjować z USA umowę handlową, którą administracja Trumpa teraz chce naruszyć. – Umowa to umowa. Gdy przyjaciele podają sobie ręce, musi to coś znaczyć – mówiła von der Leyen.

Transatlantycki spór jak na razie bił przede wszystkim w akcje europejskie, które mocno zyskiwały w pierwszych tygodniach 2026 r. Beata Manthey, strateg Citigroup, obcięła rekomendację dla akcji europejskiej z „przeważaj” do „neutralnej”. W zeszłym roku była w gronie analityków, którzy bardzo wcześnie dostrzegli duży potencjał wzrostowy tych akcji. „Nasz cel nadal wskazuje na zwyżkę indeksu Stoxx Europe 600 do końca 2026 r., ale widzimy na innych rynkach bardziej atrakcyjne nagrody za ryzyko” – napisała Manthey.

Reklama
Reklama

Część analityków obawia się dalszego zaostrzania się polityki Trumpa. – Groźba ceł wobec pozostałych członków NATO wprowadza świeżą dawkę niepokoju do międzynarodowego obrazu handlu, utrzymując rynki finansowe w stanie niepewności. Rynki akcji generalnie nie przepadają za groźbą wyższych ceł ani za potencjalnym zerwaniem umów handlowych – twierdzi Tim Waterer, główny analityk rynkowy w KCM Trade.

– Mamy do czynienia z deja vu z wiosny 2024 r., kiedy sytuacja wyglądała bardzo podobnie. Rynki nie zwracają obecnie uwagi na tradycyjne tematy związane z FED, czy innymi bankami centralnymi. Liczy się tylko to, czy i co może jeszcze zatrzymać prezydenta w USA w szaleństwie, które zaczyna serwować rynkom finansowym – uważa Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ.

Dług USA pod presją

Analitycy Deutsche Banku przypominają, że Europejczycy posiadają amerykańskie obligacje oraz akcje warte łącznie około 8 bln USD. Spór pomiędzy USA a UE może natomiast prowadzić do wyprzedaży amerykańskich aktywów. – Rynki finansowe mogą odegrać dużą rolę w tym, jak ta sytuacja sama się rozwiąże. Główną piętą achillesową USA są ogromne podwójne deficyty. Dlatego chociaż w wielu aspektach wydaje się, że to Stany Zjednoczone trzymają w rękach karty ekonomiczne, to nie dysponują wszystkimi kartami finansowania w świecie, który został bardzo zaniepokojony wydarzeniami z weekendu – wskazuje Jim Reid, strateg Deutsche Banku.

Duński fundusz emerytalny Akademikerpension ogłosił we wtorek, że pozbędzie się amerykańskich obligacji rządowych ze swojego portfela. W jego ślad mogą pójść inne duńskie instytucje finansowe.

Rentowność amerykańskich papierów trzydziestoletnich wzrosła we wtorek do 4,93 proc., a rentowność obligacji dziesięcioletnich lekko zwiększyła się do 4,29 proc. Rosły też jednak rentowności zachodnioeuropejskiego długu. Na nastroje inwestorów wpływały doniesienia z Japonii. Rentowność japońskich obligacji czterdziestoletnich sięgnęła rekordowego poziomu 4,21 proc., a dochodowość dziesięciolatek doszła do 2,38 proc., czyli do najwyższego poziomu od 1999 r. Ten wzrost był reakcją inwestorów na to, że 8 lutego dojdzie w Japonii do przyspieszonych wyborów parlamentarnych, które mogą wzmocnić władzę premier Sanae Takaichi. Szefowa rządu zapowiada natomiast obniżki podatków, które mogą przyczynić się do wzrostu japońskiego długu publicznego.

– Rentowności japońskich obligacji rządowych osiągnęły poziomy, które sprawiają, że inwestowanie w amerykańskie obligacje skarbowe staje się nieatrakcyjne na bazie zabezpieczonej walutowo. Jeśli rentowności japońskich obligacji będą nadal rosnąć, racjonalnym wyborem dla japońskich inwestorów mogłoby być przeniesienie kapitału z powrotem do Japonii – ocenia Ronald Temple, główny strateg rynkowy w Lazard Asset Management. 

Reklama
Reklama

– To, co dzieje się na obligacjach 30- czy 40-letnich budzi już ogromny niepokój. W perspektywie najbliższych tygodni Japonia może stanąć przed widmem poważnego kryzysu polityczno-fiskalnego, który może uderzyć też w jena – ostrzega Rogalski.

Gospodarka światowa
Pekao TFI: 2026 rok pod znakiem końca cykli obniżek stóp
Gospodarka światowa
Czy kolejny wzrostowy sezon wyników kwartalnych zadowoli Wall Street?
Gospodarka światowa
Małgorzata Bonikowska: Umowa z Mercosurem? Najwyższy czas
Gospodarka światowa
PKB Chin wzrósł o 5 proc. w 2025 roku
Gospodarka światowa
Jaki był rok Trumpa w gospodarce?
Gospodarka światowa
Rusza forum w Davos. Czy odpowie na światowe bolączki?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama