Reklama

Jaki był rok Trumpa w gospodarce?

Obawy przed recesją i skokiem inflacji okazały się mocno przesadzone. Wzrost gospodarczy jest nadal wysoki. Dosyć dobrym wskaźnikom ekonomicznym, taniej ropie i zwyżkom na giełdach towarzyszą jednak kiepskie nastroje konsumentów i obawy o przyszłość.

Publikacja: 19.01.2026 06:00

Prezydent USA Donald Trump może postawić w drugim roku swojej drugiej kadencji na większą stymulację

Donald Trump

Prezydent USA Donald Trump może postawić w drugim roku swojej drugiej kadencji na większą stymulację fiskalną, by poprawić nastroje republikańskich wyborców przed wyborami „połówkowymi” do Kongresu

Foto: REUTERS/Kent Nishimura

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie były przewidywania dotyczące recesji i inflacji w pierwszym roku drugiej kadencji Trumpa?
  • Co wpłynęło na zmiany w amerykańskich indeksach giełdowych w 2025 roku?
  • Jak różniły się nastroje konsumentów od wskaźników ekonomicznych w USA w 2025 roku?
  • Które czynniki przyczyniły się do utrzymania inflacji na niskim poziomie w USA?
  • Jak zjawisko "vibecesji" wpływało na gospodarkę USA podczas drugiej kadencji Trumpa?
  • W jaki sposób zmiany na rynku pracy w USA ilustrują gospodarczy rozwój w 2025 roku?

Pierwszy rok drugiej kadencji prezydenckiej Donalda Trumpa niewątpliwie nie pozwalał nam na nudę. Amerykański przywódca wielokrotnie zaskakiwał świat oraz inwestorów. Mieliśmy przez te dwanaście miesięcy i okresy paniki i euforii. Ten, kto wiedział kiedy zająć odpowiednie pozycje, miał jednak szansę na wypracowanie solidnej stopy zwrotu na rynkach. S&P 500 wzrósł bowiem w tym czasie o ponad 18 proc. Tuż przed inauguracją drugiej kadencji Trumpa był nieco poniżej 6000 pkt. W kwietniu, w momencie największego nasilenia paniki związanej z wojnami handlowymi, był na poziomie 4835 pkt. I to był świetny moment na zakupy, gdyż indeks szedł później w górę, zbliżając się w styczniu 2026 r. do 7000 pkt. Lokomotywami amerykańskiej hossy nadal pozostawały giganty technologiczne – m.in. te koncerny, których prezesi byli na zaprzysiężeniu Trumpa.

Foto: Parkiet

Były też jednak oznaki poszerzania się hossy. Nasdaq Composite zyskał przez ostatnie 12 miesięcy ponad 23 proc., Dow Jones Industrial wzrósł o ponad 15 proc., a Russell 2000 (indeks amerykańskich małych spółek) prawie 16 proc. Dolar osłabł w tym czasie o 11,5 proc. wobec euro i prawie 13 proc. do złotego. Złoto zdrożało o ponad 70 proc., srebro o ponad 200 proc., a platyna o ponad 150 proc. Rozczarowani za to mogą być inwestorzy kryptowalutowi. Notowania bitcoina osiągnęły co prawda w październiku rekord na poziomie lekko powyżej 126 tys. USD, ale później spadały, a w ostatnich dniach były zbliżone do tych ze stycznia 2025 r. Ludzie, którzy kupowali Official Melania Meme, czyli kryptowalutę pierwszej damy Melanii Trump, stracili przez rok ponad 90 proc.

Czytaj więcej

Donald Trump ogłasza nowe cła na sojuszników USA z Europy. Poszło o Grenlandię
Reklama
Reklama

Obroniony wzrost

Rok temu inwestorzy spodziewali się, że administracja Trumpa będzie prowadziła prowzrostową politykę gospodarczą. Później przeważały obawy, że podwyżki ceł wepchną USA w recesję. Jak na razie gospodarka amerykańska radziła sobie jednak dosyć dobrze. O ile w pierwszym kwartale PKB spadł o 0,6 proc. (to dane annualizowane, czyli liczone kw./kw. w tempie rocznym), to w drugim urósł o 3,8 proc., a w trzecim o 4,3 proc. Odczytu za czwarty kwartał jeszcze nie ma, ale liczony przez oddział Fedu w Atlancie wskaźnik GDPNow sugeruje, że PKB wzrósł wówczas aż o 5,1 proc. Ryzyko recesji wydaje się więc odległe.

Foto: Parkiet

– Gospodarka Stanów Zjednoczonych pozostaje odporna. Chociaż rynek pracy nieco osłabł, warunki nie wyglądają na pogarszające się. Jednocześnie konsumenci nadal wydają pieniądze, a firmy generalnie utrzymują się w dobrej kondycji. Te okoliczności mogą trwać jeszcze przez jakiś czas, zwłaszcza przy kontynuacji impulsu fiskalnego, korzyściach płynących z deregulacji oraz luzowaniu polityki pieniężnej przez Fed. Jednak jak zwykle pozostajemy czujni, a rynki wydają się nie doceniać potencjalnych zagrożeń – w tym tych płynących ze skomplikowanej sytuacji geopolitycznej, ryzyka utrzymującej się inflacji oraz wysokich wycen aktywów – stwierdził Jamie Dimon, prezes banku JPMorgan Chase.

Wojny handlowe wszczęte przez Trumpa nie zrujnowały więc gospodarki amerykańskiej. Wprowadzały one chaos i niepewność, ale w wielu przypadkach zostały mocno złagodzone porozumieniami handlowymi, które okazywały się korzystne dla USA. (Co nie oznacza jednak, że chaos związany z cłami nie wróci. Zwłaszcza jeśli ich legalność zostanie podważona.) O ile w styczniu 2025 r. amerykański deficyt handlowy wynosił 128,8 mld USD, a w marcu doszedł do 136,4 mld USD, to w październiku wynosił już tylko 29,4 mld USD i był najniższy od czerwca 2009 r. Amerykański eksport dóbr i usług lekko przekroczył zaś w październiku 302 mld USD i był rekordowo wysoki. Trudno też jednoznacznie dostrzec wpływ podwyżek ceł na inflację konsumencką w USA. W styczniu 2025 r. wynosiła ona 3 proc. i w kolejnych miesiącach nie przekroczyła tego poziomu. W grudniu utrzymała się na poziomie 2,7 proc. Mohammed El-Erian, doradca ekonomiczny Allianza, przyznał niedawno, że podwyżki ceł w ograniczonym stopniu uderzyły w amerykańskich konsumentów, gdyż przerzucono je na poszczególne ogniwa łańcuchów dostaw.

Wpływ na utrzymanie inflacji w ryzach miała też polityka energetyczna prowadzona przez nową administrację, zachęcająca do wzrostu krajowego wydobycia ropy naftowej. O ile rok temu baryłka ropy gatunku WTI kosztowała prawie 80 USD, to w zeszłym tygodniu była ona w okolicach 60 USD.

Czytaj więcej

Marcin Mazurek: Powell się stawia, a to wywraca stolik
Reklama
Reklama

Groźna litera K

Skoro sytuacja gospodarcza w USA jest lepsza, niż spodziewało się wielu analityków, to czemu nastroje amerykańskich konsumentów są tak słabe? W styczniu 2025 r. indeks nastrojów konsumenckich Uniwersytetu Michigan wynosił 71,1 pkt. W dołku z listopada sięgał zaledwie 51 pkt (co było najgorszym wynikiem od czerwca 2022 r.), a później się lekko odbił i sięgnął w grudniu 54 pkt. Czyżbyśmy więc mieli do czynienia z „vibecesją”, czyli stanem, w którym dosyć dobrym danym gospodarczym towarzyszą słabe nastroje i nadmierne obawy konsumentów o przyszłość? Z vibecesją mieliśmy do czynienia przez sporą część rządów poprzedniego prezydenta Joe Bidena. Obecnie wielu ekonomistów mówi natomiast, że kondycja gospodarcza USA przypomina literę „K”. Są więc sektory, które rosną i te, którym wiedzie się gorzej.

– Dużo pisaliśmy o rozdwajaniu się (bifurkacji) w sektorze gospodarstw domowych – najwyższe 20 proc. gospodarstw pod względem dochodów nadal wydaje pieniądze bardzo mocno, co jest napędzane wysokimi dochodami i gwałtownie rosnącym majątkiem, podczas gdy dolne 60 proc. naprawdę mocno się męczy, martwiąc się o bezpieczeństwo pracy i potencjalne podwyżki cen wywołane cłami. To w dużej mierze wyjaśnia, dlaczego wydatki się trzymają, a jednocześnie zaufanie konsumenckie jest tak słabe. Wyraźniej widać to również w sektorze przedsiębiorstw – i to nie tylko w wynikach rynku akcji, ale także w inwestycjach przedsiębiorstw – wskazuje James Knightley, ekonomista ING.

Wiele paradoksów widać na rynku pracy. W styczniu 2025 r., czyli gdy Trump znów obejmował władzę, stopa bezrobocia w USA wynosiła 4 proc. W listopadzie sięgnęła ona 4,5 proc., by w grudniu zejść do 4,4 proc. Zwolniło tempo przyrostu liczby etatów (w sektorze pozarolniczym) – ze 111 tys. w styczniu do 50 tys. w grudniu. Czerwiec, sierpień i październik przyniosły spadki w liczbie etatów, ale ostatni z nich był w dużym stopniu skutkiem tzw. zamknięcia rządu, czyli kilkutygodniowego odcięcia finansowania dla administracji federalnej. Część ekonomistów wskazuje jednak, że spowolnienie przyrostu nowych etatów może być częściowo skutkiem mniejszej podaży imigranckiej siły roboczej, związanej choćby z nasilonymi działaniami rządu wymierzonymi w nielegalnych imigrantów. Od marca 2025 r. z siły roboczej ubyło 1,3 mln pracowników urodzonych poza USA. Poziom zatrudnienia osób urodzonych w Stanach Zjednoczonych sięgnął natomiast w listopadzie rekordowych 133,26 mln. Stopa bezrobocia w tej grupie wzrosła jednak z 3,7 proc. w grudniu 2024 r. do 4,1 proc. w grudniu 2025 r. Choć bezrobocie jest dosyć małe, to wielu Amerykanów obawia się utraty pracy. I to jest właśnie vibecesja.

Koszty życia będą w centrum kampanii wyborczej

3 listopada 2026 r. odbędą się w USA tzw. wybory „połówkowe” do Kongresu. Demokraci będą wówczas próbowali odzyskać kontrolę nad Senatem oraz Izbą Reprezentantów. Sondaże jak na razie dają im umiarkowaną przewagę nad republikanami, ale do samych wyborów jest jeszcze sporo czasu i wiele się może zmienić. W ostatnich tygodniach pojawiły się natomiast oznaki tego, że administracja prezydenta Donalda Trumpa uznała, że kluczową kwestią w tych wyborach będą koszty życia Amerykanów, w tym dostępność zasobów mieszkaniowych. Prezydent zapowiedział więc inicjatywy mające sprawić, że domy staną się bardziej dostępne dla zwykłych Amerykanów. Ogłosił m.in., że zakaże funduszom inwestycyjnym skupowania domów jednorodzinnych pod wynajem. Tymczasem powiązane z rządem firmy Fannie Mae i Freddie Mac mają zacząć skup instrumentów finansowych opartych na długach hipotecznych. Mają skupić papiery warte 200 mld USD, co ma pozytywnie wpłynąć na dostępność pożyczek hipotecznych. Również naciski Trumpa na to, by Fed szybciej i mocniej ciął stopy procentowe są prawdopodobnie motywowane chęcią wsparcia branży budowlanej i poprawy nastrojów konsumenckich. Prezydent zapowiedział również, że ograniczy do 10 proc. możliwość pobierania odsetek od długu na kartach kredytowych. Tej propozycji Trumpa mocno sprzeciewiają się jednak banki. Zarówno Trump jak i sekretarz skarbu Scott Bessentt wielokrotnie sugerowali, że Amerykanie mogą dostać po zasiłku stymulacyjnym, podobnym jak w czasach pandemii. Te propozycje jak dotąd nie zostały jednak jak dotąd skonkretyzowane. Choć administracja Trumpa chwaliła się szybkim i ostrym ograniczeniem fiskalnego marnotrastwa, to jednak nie zdecydowała się na większe cięcia wydatków budżetowych. Dług publiczny USA wzrósł z 36,2 bln USD na koniec 2024 r. do 38,4 bln USD w styczniu 2026 r. HK

Gospodarka światowa
Rusza forum w Davos. Czy odpowie na światowe bolączki?
Gospodarka światowa
UE odpowiada na nowe cła Donalda Trumpa. Umowa handlowa z USA zawieszona
Gospodarka światowa
Ile może jeszcze przetrwać czerwony reżim na Wyspie?
Gospodarka światowa
Donald Trump kupił obligacje Netfliksa i Warner Bros. za co najmniej milion dolarów
Gospodarka światowa
Miliarderzy wzbogacili się o 2,2 bln USD w ciągu roku
Gospodarka światowa
Chiny z rekordową nadwyżką handlową mimo amerykańskich ceł
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama