Liberalny libertarianin, jak sam o sobie mówi Milei, obiecywał wyborcom konsolidację fiskalną, obniżenie galopującej inflacji oraz deregulację gospodarki. Inwestorzy uważnie obserwują sytuację gospodarczą w tym 47-milionowym kraju. Czy terapia szokowa przynosi efekty?
Od pierwszych dni rządów Milei zaczął wdrażać w życie swoje obietnice. Istotnie ograniczył wydatki budżetowe, w tym na inwestycje publiczne czy różnego rodzaju dodatki i subsydia obejmujące np. ceny paliw czy transportu. Zmniejszył liczbę ministerstw i urzędników państwowych, których liczba spadła o 34 proc., obciął finansowanie jednostek budżetowych i uniwersytetów. Te działania nie podobają się Argentyńczykom, a na ulicach i budynkach instytucji państwowych pojawia się coraz więcej banerów i plakatów nawołujących do protestów.