Turcja. Miejsce, w którym rodziła się cywilizacja

Turecka prowincja Sanliurfa zaczyna przyciągać turystów niesamowitymi miejscami, takimi jak Göbekli Tepe. Pobyt na tych terenach pozwala też jednak na uważne przyjrzenie się współczesnej Turcji.

Publikacja: 21.06.2024 20:40

Göbekli Tepe – fragment ruin świątyni, która może mieć 12 tys. lat. Tutaj funkcjonowała zadziwiająco

Göbekli Tepe – fragment ruin świątyni, która może mieć 12 tys. lat. Tutaj funkcjonowała zadziwiająco zaawansowana cywilizacja w czasach, które stanowią białą plamę dla historyków.

Foto: Fot. H. Kozieł (6)

W 2023 r. do Turcji przybyło rekordowe 49,2 mln turystów. Od 2000 roku liczba gości zagranicznych spędzających tam wakacje wzrosła prawie pięciokrotnie. Wyjazdy wypoczynkowe do Turcji cieszą się też dużą popularnością wśród Polaków. W zeszłym roku odwiedziło ten kraj 1,5 mln naszych obywateli. Znaczna większość z nich odwiedziła Istambuł oraz popularne kurorty położone nad Morzem Egejskim i Śródziemnym. Spora część Turcji jest wciąż jednak przez Polaków słabo znana. Rzadko zapuszczają się tam turyści zagraniczni, a przyjezdni napotykają na barierę językową. To wschodnia Turcja. Tereny, do których podróż jest odradzana m.in. przez polskie MSZ.

To część kraju uznawana za bardziej konserwatywną, a przy tym niebezpiecznie bliską Syrii. To również teren, który był mocno dotknięty silnym trzęsieniem ziemi z 2023 r. A jednocześnie jest to miejsce przesiąknięte historią, pełne pamiątek po starożytnych cywilizacjach i ukrytych perełek turystycznych. Tam rolnicza Anatolia spotyka się z Mezopotamią. Odwiedziłem te tereny na początku czerwca w ramach swojego urlopu. Moją „bazą wypadową” było tam miasto Sanliurfa (zwane też w skrócie Urfa, a w dawnych czasach znane jako Edessa). Czułem się tam jak ktoś, kto wytacza szlak dla polskich turystów, którzy przybędą tam w przyszłości.

Oglądając programy dokumentalne poświęcone Göbekli Tepe – tajemniczym starożytnym ruinom ocenianym na 12 tys. lat – nabrałem ochoty, by je zobaczyć na własne oczy. Przyjrzałem się więc, czy jest ono w ofercie działających w Polsce biur turystycznych. Znalazłem tylko jedną wycieczkę objazdową obejmującą odwiedziny tych ruin. Nie pasował mi jednak termin, więc postanowiłem udać się tam na własną rękę. Przyglądając się mapie, zauważyłem że Göbekli Tepe jest położone w pobliżu miasta Sanliurfa, w którym można znaleźć porządne hotele i które posiada własne lotnisko, na które można dolecieć Turkish Airlines z przesiadką w Istambule. Decyzja była więc prosta: lecę tam!

Halfeti, miasteczko nad Eufratem. Przy nabrzeżu cumuje tam wiele statków restauracji. Woda w rzece j

Halfeti, miasteczko nad Eufratem. Przy nabrzeżu cumuje tam wiele statków restauracji. Woda w rzece jest zadziwiająco czysta. Dobrze widać pływające w niej ryby.

Kolebka rolnictwa

Małe lotnisko znajdujące się jakieś 40 minut jazdy od Sanliurfy nosi nazwę Portu Lotniczego Sanliurfa GAP. Ów GAP to skrót od Guneydogu Andadolu Projesi, czyli Projektu Południowo-Wschodniej Anatolii. To realizowany od dekad projekt rozwojowy obejmujący prowincje graniczące z Syrią oraz Irakiem. Jednym z jego celów jest zamiana terenów suchych w pola uprawne. Ma temu służyć sieć kanałów i zapora Atatürka na Eufracie oddana do użytku w 1992 r. Ten projekt już przynosi efekty, prowadząc do silnego wzrostu produkcji rolnej w tym regionie. Choć temperatura powietrza przekracza w ciągu dnia 40 stopni, to przejeżdżając przez te tereny, można gdzieniegdzie dostrzec zielone pola. Czasem widać również sady z drzewami migdałowymi, pistacjami i oliwkami. GAP nie podoba się jednak władzom Syrii oraz Iraku. Wszak tureckie projekty irygacyjne sprawiają, że mniej wody z Eufratu trafia do nich.

Widok na zamek w Sanliurfie z parku Balikligol. W owym parku znajduje się sadzawka, którą tradycja w

Widok na zamek w Sanliurfie z parku Balikligol. W owym parku znajduje się sadzawka, którą tradycja wiąże z cudem dokonanym przez Abrahama.

Fotorzepa/Hubert Kozieł

Samo miasto Sanliurfa łączy ze sobą stare i nowe. Wyraźnie nowe są osiedla bloków widoczne już przy wjeździe do miasta. Ciekawe, ile z nich zbudowano już po zeszłorocznym trzęsieniu ziemi? W samym mieście nie widać wielu śladów tego kataklizmu. Widziałem mały zgruzowany kwartał ulic w okolicach centrum, ale równie dobrze mogły być to wyburzenia pod nową galerię handlową. Urfa przetrwała wiele. Wszak była zamieszkana już od czasów neolitu. Na miejscowej starówce odkopano posąg Człowieka z Urfy, czyli najstarszą na świecie, datowaną na 10 tys. lat, rzeźbę człowieka naturalnej wielkości. Jest ona wystawiona w lokalnym muzeum archeologicznym. Jest też w nim wiele prawdziwych skarbów – artefaktów z czasów powstawania cywilizacji uznawanej za najstarszą na świecie. Obok niego znajduje się muzeum rzymskich mozaik, a niedaleko jest wydrążona w skale starożytna nekropolia. Kilkaset metrów od swojego hotelu miałem też miejsce znane jako Balikligol, czyli park z „sadzawką rybną” związaną z biblijnym Abrahamem.

Abraham miał mieszkać w Harranie, czyli położonym na południu od Sanliurfy mieście, które było kiedyś kolonią handlową Sumeru. W czasach wczesnoislamskich działał tam pierwszy na świecie uniwersytet. Obecnie jest to mała miejscowość. Z pamiątek chwalebnej przeszłości ostały się tam średniowieczne mury i ruiny wielkiego meczetu. Ponoć niedawno odkopano tam coś, co archeologowie nazwali „Domem Abrahama”. Do Harranu turyści przybywają głównie po to, by obejrzeć znajdujące się tam domki z charakterystycznymi spiczastymi dachami.

Hotel Astarte, w którym się zatrzymałem w Sanliurfie, to przerobiony tradycyjny turecki dom

Hotel Astarte, w którym się zatrzymałem w Sanliurfie, to przerobiony tradycyjny turecki dom

Fotorzepa/Hubert Kozieł

– Tego typu domy można zobaczyć jedynie w trzech miejscach na świecie: w Harranie, w Syrii oraz we włoskiej Puglii. Te mają 300 lat, a w jednym z nich się urodziłem. Kopuły są zrobione z cegieł, a z zewnątrz obłożone są gliną. Glina jest wymieniana co kilka lat – wyjaśnia Mustafa, właściciel tradycyjnej zagrody, którą zamienił w minimuzeum. Czasem przyjeżdżają do jego gospodarstwa sznury autokarów z turystami, ale ten dzień jest akurat spokojny. Zostaję więc zaproszony na herbatę do namiotu pełniącego rolę kafejki i sklepiku. Na ławach siedzi kilku miejscowych mężczyzn spoglądających w smartfony. Naprzeciwko mnie wiszą dwa dywany. Jeden z nich przedstawia scenkę haremową, a drugi Mustafę Kemala Atatürka, czyli twórcę Republiki Tureckiej. Różne wątki z przeszłości łączą się z teraźniejszością.

To przenikanie się "„różnych linii czasowych” widać również w Göbekli Tepe. W miejscowym muzeum możemy obejrzeć multimedialną prezentację wprowadzającą nas w klimat „neolitycznego rave’u”. Rytmicznym uderzeniom w bębny towarzyszą wyświetlane na ścianach animacje przedstawiające tańce ludzi jaskiniowych, a także budowę kompleksu świątynnego. Archeologowie nie znaleźli tam skorup garnków, więc założyli, że owa świątynia powstała jeszcze przed wynalezieniem ceramiki i rolnictwa. To ich doprowadziło do teorii, że ów prehistoryczny kompleks został zbudowany pod wpływem impulsu mistycznego, a religia doprowadziła do powstania cywilizacji. (No, cóż… Wiele starożytnych cywilizacji twierdziło, że to bogowie obdarzyli je wiedzą o technologiach rolniczych, budowlanych i metalurgicznych). Przyjrzenie się z bliska ruinom Göbekli Tepe stawia jednak pod znakiem zapytania oficjalne teorie. Te ruiny noszą bowiem ślady bardzo zaawansowanego budownictwa. Owa świątynia była duża i dosyć skomplikowana architektonicznie. Na odkopanych tam filarach widać dziwne symbole, w których niektórzy dopatrują się pisma. Są też wizerunki zwierząt (choćby czegoś, co wygląda jak strusie emu) i postaci mitologicznych, takich jak człowiek ptak. Nasza wiedza o ludziach, którzy zbudowali tę świątynię, jest bardziej niż nikła. Göbekli Tepe będzie więc jeszcze długo rozpalało wyobraźnię i przyciągało miłośników starożytnych tajemnic z całego świata. Turcja już mocno działa, by przyciągnąć tam więcej turystów zagranicznych.

Około godzinę drogi od tych ruin znajduje się inna prehistoryczna „metropolia” – Karahan Tepe. Jest ona położona pośrodku niczego. Wokół są tylko spalone słońcem wzgórza i pastwiska poodgradzane kamiennymi murkami. Karahan Tepe to w zasadzie otwarte stanowisko archeologiczne. Co kilka miesięcy dochodzi tam do jakiegoś ciekawego odkrycia. Nieliczni turyści chodzą między odkopanymi ruinami. Czasem można dostrzec w takim wykopku brezentową plandekę. Część z dokonanych tu odkryć trafiła do muzeum, inne są na miejscu. Zwraca na siebie uwagę odkryty na jesieni 2023 r. tajemniczy posąg wychudzonego mężczyzny. Ogólnie te ruiny sprawiają wrażenie plenerów z „Conana barbarzyńcy”. Jeden pracownik pilnuje, by turyści nie wchodzili tam, gdzie nie trzeba. Wstęp na teren wykopalisk jest bezpłatny. Infrastrukturę tego miejsca stanowi parking oraz drewniany budynek o nowoczesnym designie, kryjący kafejkę dla gości i toalety. Tureckie państwo i prywatny biznes tutaj jeszcze nie zarabiają na turystach. Być może wkrótce się to zmieni, ale jak na razie do Karahan Tepe przybywają tylko ludzie świadomi niezwykłości tego miejsca.

Problem migracyjny

W maju 2023 r., w drugiej turze wyborów prezydenckich, Recep Tayip Erdogan zdobył w prowincji Sanliurfa prawie 65 proc. głosów. W wyborach samorządowych z kwietnia 2024 r. jego partia AKP uzyskała tam jednak 33,6 proc. głosów. Wyprzedziła ją konserwatywna, islamska partia Y. Refah (Partia Nowego Dobrobytu), która krytykowała Erdogana za niektóre aspekty jego polityki gospodarczej. Układanka wyborcza w tym regionie jest jednak bardziej skomplikowana. Na części terenów wygrała AKP, na części lewicowa kurdyjska partia DEM, a w Harranie prawicowa, nacjonalistyczna MHP. Z przydrożnych billboardów uśmiechali się burmistrzowie dziękujący wyborcom za ich głosy. Przejawów kultu prezydenta Erdogana tam nie widać, ale jeśli ktoś krytykuje jego politykę, to raczej z pozycji, które nie spodobałyby się europejskim liberałom. Szczególnie mocno krytykowane jest to, że obecny prezydent wpuścił do Turcji miliony Syryjczyków.

– W samej prowincji Sanliurfa mamy milion Syryjczyków. Jest wśród nich sporo dżihadystów i handlarzy narkotykami. Władze udają, że nie ma z nimi problemów. Gdy ktoś ma jakieś wątpliwości co do tej polityki, to słyszy: „Czemu nie podobają ci Syryjczycy? Czy jesteś nazistą i dlatego nie chcesz uchodźców?”. Mamy do czynienia z wymianą populacji – mówi mój anonimowy rozmówca, przedstawiciel lokalnej klasy średniej.

Siedziba partii AKP w Sanliurfie ozdobiona oczywiście wizerunkami prezydenta Recepa Erdogana

Siedziba partii AKP w Sanliurfie ozdobiona oczywiście wizerunkami prezydenta Recepa Erdogana

Fotorzepa/Hubert Kozieł

Pytam się go, czy ubrane w czarne burki kobiety to Syryjki, i otrzymuję potwierdzenie. Nawet bardzo religijne Turczynki tak się bowiem nie ubierają. Zakładają zwykle chustę i kolorową długą suknię, ale twarze mają odsłonięte. Wielu zwykłym Turkom nie podoba się kultura niesiona przez Syryjczyków. Jeden z kandydatów opozycji wzywał nawet w trakcie zeszłorocznej kampanii wyborczej, by deportować wszystkich przybyszy z Syrii. Paradoksem jest to, że masowa bliskowschodnia imigracja budzi tam nie mniejsze emocje niż w Europie.

To, że do Turcji napłynęły miliony uchodźców oraz imigrantów z sąsiedniej, pogrążonej w wojnie domowej Syrii, jest oczywiście skutkiem większej rozgrywki między mocarstwami oraz różnymi graczami regionalnymi. W rozgrywce tej Turcja Erdogana uplasowała się jako patron części syryjskiej opozycji zwalczającej wspierany przez Rosję reżim Assada, a jednocześnie jako przeciwnik kurdyjskich ugrupowań mocno popieranych przez USA. W ostatnich miesiącach Turcja wyraźnie stanęła po stronie Palestyńczyków, ogłaszając nawet bojkot handlowy Izraela. Widziałem jeden ze skutków tego bojkotu – przejeżdżając obok zamkniętej fabryki spożywczej należącej do jednej z izraelskich firm. Dostrzegłem również, że w centrum Sanliurfy zbierano pieniądze na pomoc dla ofiar wojny ze Strefy Gazy. Jedna z organizacji prowadziła zbiórkę w namiocie nawiązującym wyglądem do jerozolimskiej Kopuły na Skale. Na prowincji natrafiłem natomiast na bardzo osobliwy sposób wyrażenia poparcia dla Palestyny. Na tylnej ścianie naczepy ciężarówki zauważonej na lokalnej drodze widniał obraz przedstawiający olbrzymiego bojownika w arafatce niszczącego izraelskie czołgi.

Sama Sanliurfa uchodzi za miasto dosyć konserwatywne religijne. Jest przecież miejscem pielgrzymkowym dla muzułmanów, którzy przybywają tam odwiedzić meczet w Balikligol. (Owa świątynia miała powstać na miejscu, w którym król Nimrod poddał Abrahama próbie ognia, po tym jak według Koranu ów biblijny patriarcha zakwestionował jego boskość i zaczął niszczyć „idole”). Alkohol jest więc w tym mieście trudniej dostępny niż w typowych tureckich kurortach. Całkowitej prohibicji jednak na szczęście tam nie ma. W pobliżu swojego lokalu znalazłem dwa lokale, w których serwowano piwo. Niestety kosztowało ono więcej niż w warszawskich klubach.

Nie tylko inflacja

Inflacja konsumencka w Turcji przyspieszyła w maju do 75,5 proc. (W szczycie z października 2022 r. doszła ona do 85,5 proc.). Stało się tak, choć główna stopa procentowa tureckiego banku centralnego wynosi aż 50 proc. Czy Turcja jest więc droga? Można odnieść wrażenie, że wiele cen jest tam zbliżonych do polskich. Za porządny obiad w przyzwoitej restauracji płaciłem w Sanliurfie zwykle ponad 50 zł (nie licząc ewentualnego piwa). Na pewno można było się w okolicy posilić taniej, ale ceny w lokalach, które odwiedzałem, z pewnością nie były zaporowe. Oczywiście inaczej te ceny odczuwają zwykli Turcy. Płaca minimalna w Turcji to nieco ponad 20 tys. lir, czyli równowartość blisko 2,5 tys. złotych. Inflacja jest więc dla wielu Turków mocno odczuwalna. Była ona jedną z przyczyn porażki AKP w tegorocznych wyborach samorządowych.

Charakterystyczne, tradycyjne domy w Harranie. Te mają akurat po 300 lat i są udostępniane dla zwied

Charakterystyczne, tradycyjne domy w Harranie. Te mają akurat po 300 lat i są udostępniane dla zwiedzających. Harran to miasteczko, w którym przed 4 tys. lat miał mieszkać biblijny Abraham

Fotorzepa/Hubert Kozieł

Na korzyść turystów zagranicznych przybywających do Turcji działa natomiast słabość liry tureckiej. Przez ostatnie 12 miesięcy straciła ona 27 proc. wobec dolara. Spośród głównych walut świata bardziej od niej straciło na wartości tylko peso argentyńskie, które osłabło w tym czasie o 72 proc. W tym roku jednak tempo osłabienia liry wyraźnie wyhamowało. Od początku stycznia turecka waluta straciła około 9 proc. wobec dolara. W tym okresie większej deprecjacji doświadczył choćby jen japoński, który spadł o prawie 11 proc.

Wysokiej inflacji oraz osłabieniu waluty nie towarzyszy jednak recesja, tylko spowolnienie gospodarcze. W zeszłym roku turecki wzrost PKB wyhamował do 4,5 proc. Międzynarodowy Fundusz Walutowy spodziewa się, że w tym roku wyniesie on 3,1 proc. Prognozy analityków zebrane przez agencję Bloomberg wahają się natomiast od 1,3 proc. (Citigroup i Moody’s) do 4,7 proc. (UBS).

Turcja, mimo wszystko, jest nadal krajem, który się rozwija. Świadczą o tym choćby rzędy bloków na nowych osiedlach w miastach takich jak Sanliurfa, jak i oddany w 2018 r. do użytku wielki port lotniczy pod Istambułem. W 2023 r. przyjął on ponad 76 mln pasażerów, z czego 58 mln stanowili cudzoziemcy. Na terenie tego imponującego i nowoczesnego kompleksu znajduje się m.in. muzeum prezentujące tureckie skarby historyczne. Chyba nikt w Turcji nie narzekał, że budowa tak dużego lotniska będzie „gigantomanią”…

Region do odkrycia

Miasteczko Halfeti zostało częściowo zatopione po wybudowaniu tamy Atatürka. Zmieniło to je w atrakcję turystyczną. Z nabrzeża pełnego statków restauracji odpływają stateczki wycieczkowe. Zabierają one turystów do miejsca, w którym z wody wystaje minaret meczetu. Po drodze widać twierdzę Rumkale, wybudowaną na nadrzecznej skale. Płynę na jednym z takich okrętów. Z głośnika płynie turecka muzyka. Tańczy do niej młoda smukła brunetka w pomarańczowej letniej sukience. Razem z nią tańczą dziewczyny w chustach na głowach i długich sukniach. Turcja nowocześniejsza integruje się z Turcją bardziej tradycyjną.

Jestem jedynym cudzoziemcem na pokładzie. Zagaduje do mnie chłopak „europejsko” ubranej dziewczyny, dopytując się, z jakiego kraju jestem i co zwiedzam w Turcji. Zachwala te tereny. – Tu jest dużo miejsc bogatych w historię. Sanliurfa, Mardin, Gaziantep… Porządne zwiedzenie tego wszystkiego wymagałoby dziesięciu dni – mówi mi. Bez wątpienia zwykły polski turysta odwiedzający Turcję nie jest tego świadomy. I często też nie interesuje go historia. Chce po prostu w miarę tanio spędzić czas z rodziną w hotelu bliskim plaży. Możliwe jednak, że z czasem europejscy turyści odkryją też i docenią południowo-wschodnią Anatolię, w tym miejsca, takie jak Sanliurfa, Halfeti czy Göbekli Tepe. Skoro tłumnie odwiedzają już pobliską Kapadocję, to mogliby się też zainteresować i tym regionem.

Gospodarka światowa
Węgierski bank centralny tnie stopy dziesiąty raz z rzędu
Materiał Promocyjny
Financial Controlling Summit
Gospodarka światowa
Dlaczego Wiz odrzucił ofertę Alphabetu wartą 23 mld dolarów?
Gospodarka światowa
Chiny: Władze mogą mocniej zwiększyć stymulację
Gospodarka światowa
Zaskakujące cięcie stóp w Chinach
Gospodarka światowa
Rynki reagują na rezygnację Bidena z kandydowania. Koniec handlu Trumpa?
Gospodarka światowa
Panika i otrzeźwienie. UE przechodzi do asertywności w handlu z Chinami