W tym roku zbankrutowały 33 lokalne instytucje maklerskie wobec 49 takich przypadków rok wcześniej, wskazują oficjalne dane operatora czwartego rynku na świecie.
Obecny rok będzie czwartym z kolei pod kreską dla głównego indeksu Hang Seng. Takiej fatalnej serii jeszcze tam nie notowano.
W tym tygodniu wskaźnik ten zanurkował do najniższego poziomu od roku, podkreśla agencja Bloomberg, a dzienne obroty spadły o 14 proc w porównaniu z czteroletnią średnią.
Z kolei rynek ofert pierwotnych (IPO) ma się w tym roku najgorzej od 22 lat.
Czytaj więcej
Na głównych parkietach giełd w Szanghaju i Shenzhen zadebiutowały dzisiaj spółki według nowych złagodzonych reguł.
Przedłużająca się dekoniunktura w Hongkongu i likwidacja wielu miejsc pracy- obok innych problemów - stawiają pod znakiem zapytania przyszłość tej byłej kolonii brytyjskiej jako wiodącego międzynarodowego centrum finansowego w Azji.
- Fala bankructw i zwolnień jest najgorsza jaką widziałem - wskazuje Edmond Hui, szef biura maklerskiego Bright Smart Securities.
Według niego głównym wyzwaniem jest poprawa płynności. - Teraz wszyscy mają kłopoty. Nie widzę żadnego światła na końcu tego tunelu- przyznaje.
Kryzys najbardziej uderza w średnie i małe instytucje maklerskie, które przychody głównie czerpią z opłat transakcyjnych. W 2022 roku aż 72 proc. firm brokerskich poniosło straty, wynika z sondażu branżowego stowarzyszenia.
Brak płynności wskazuje na spadek zainteresowania inwestorów instytucjonalnych Hongkongiem i Chinami, zauważa Qi Wang odpowiadający za pion zarządzania majątkiem w UOB Kay Hian.
- W ostatnich dwóch latach globalni inwestorzy wycofali dużą część swoich pieniędzy z Hongkongu. Dla wielu z spośród nich Chiny stały się nieważne z portfelowego punktu widzenia - podkreśla Qi Wang.