Jeśli prognoza analityków Barclaysa spełni się, to państwa Unii Europejskiej wypuszczą w przyszłym roku na rynek rekordowo dużo obligacji. Dodatkowo na rynek może trafić nawet 100 mld euro netto długu, jeśli Europejski Bank Centralny będzie zmniejszał swoją sumę bilansową.

Agencja Bloomberga wskazuje, że europejskim rządom będzie trudniej niż w poprzednich latach znajdować kupców na swój dług. Na rynku zabraknie bowiem wielkiego nabywcy, jakim był EBC, w czasie gdy prowadził programy ilościowego luzowania polityki pieniężnej. Powinno to więc skutkować dalszym wzrostem rentowności obligacji rządowych.

Przed tym wzrostem rentowności najprawdopodobniej nie uchronią się największe gospodarki europejskie. Analitycy BNP Paribas prognozują, że dochodowość niemieckich papierów dziesięcioletnich może skoczyć do końca pierwszego kwartału 2023 r. o 1 pkt proc. Już i tak znacząco wzrosła ona w ciągu ostatnich 12 miesięcy. O ile na koniec 2021 r. wynosiła minus 0,18 proc., o tyle w czwartek po południu sięgała 1,79 proc. W szczycie z października przekraczała 2,4 proc.

Czytaj więcej

Najsłabszy kwartał dla funduszy w Europie

Pod większą presją mogą być kraje z peryferii strefy euro, takie jak Włochy. O ile rok temu rentowność włoskich obligacji dziesięcioletnich wynosiła około 1 proc., o tyle we wrześniu zbliżała się do 4,9 proc., a w czwartek sięgała 3,6 proc. Różnica między nią a rentownością podobnych niemieckich papierów wynosiła więc blisko 1,8 pkt proc. Analitycy Citigroup prognozują, że w pierwszych miesiącach przyszłego roku różnica ta może sięgnąć nawet 2,75 pkt proc.

– Jeśli wejdziemy w środowisko, w którym rządy europejskie będą emitować więcej długu, by poradzić sobie z kryzysem energetycznym, a jednocześnie będziemy mieć ilościowe zacieśnianie polityki pieniężnej przez EBC, to koszty pożyczania mocno wzrosną. Rynek zacznie kwestionować stabilność długu takich krajów jak Włochy – uważa Flavio Carpenzano, dyrektor inwestycyjny w londyńskiej firmie Capital Group.