Mierzący go CBOT Volatility Index (VIX), zwany indeksem strachu, utrzymuje się znacznie poniżej poziomów notowanych podczas poprzednich okresów niedźwiedzia.
Eksperci, jak zauważa Bloomberg, tłumaczą to bardzo prosto: indeks szerokiego rynku Standard&Poor’s500 w sposób uporządkowany spada od rekordu ustanowionego na początku roku, kiedy bank centralny (Fed) wycofuje się ze stymulowania gospodarki.
To różni się od takich krachów jak pandemiczna wyprzedaż akcji w marcu 2020 roku, czy rejterada inwestorów po bankructwie banku inwestycyjnego Lehman Brothers Holdings w wrześniu 2008 roku.
W obu tych przypadkach VIX ostro poszybował w górę.
“Po wyeliminowaniu anomalii dominuje negatywne nastawienie”, napisał w raporcie Lewis Grant, zarządzający portfelem w Federated Hermes. Jednocześnie zauważa on, że teraz VIX wzrósł tylko nieznanie i wyrokuje, że mamy do czynienia z uporządkowanym rynkiem niedźwiedzia a nie z paniką.
I rzeczywiście, VIX w tym roku nie sforsował kluczowego poziomu 40 pkt, który według wielu ekspertów sygnalizuje szczytowy poziom strachu. W pandemicznym dołku i podczas kryzysu kredytowego w 2008 jego wartość była dwukrotnie wyższa.
Obecny rynek najbardziej kojarzy się z tym po pęknięciu internetowej banki, kiedy wyceny zanurkowały z poziomów uznawanych za zbyt wygórowane.
Obecna wartość VIX implikuje 2-proc. dzienne zmiany indeksu S&P500, wskazuje Talal Dehbi, strateg w firmie inwestycyjnej Prisma FP.