Sri Lanka zmaga się z największym kryzysem gospodarczym w swojej najnowszej historii. Do problemów kraju przyczyniła się nie tylko pandemia koronawirusa, która znacząco obniżyła dochody z turystyki, ale również błędy w polityce gospodarczej. W ostatnich tygodniach sytuacja się pogarsza, a życie na wyspie staje się coraz trudniejsze.
Władze Sri Lanki odrzucały do niedawna możliwość zwrócenia się o pomoc do Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Rząd w Colombo był niechętny współpracy z MFW ze względu na presję dotyczącą konsolidacji fiskalnej, która byłaby warunkiem udzielenia pomocy przez Fundusz. Jednak obecnie może nie mieć wyboru, gdyż Sri Lance grozi bankructwo. Na początku kwietnia do dymisji podał się cały rząd w efekcie masowych protestów. Mieszkańcy sprzeciwiają się wielogodzinnym przerwom w dostawach prądu oraz brakom podstawowych produktów. Prezydent wprowadził w kraju stan wyjątkowy i godzinę policyjną oraz zablokował dostęp do mediów społecznościowych.
Problemy wyspiarskiego kraju zaczęły się, jeszcze zanim pandemia koronawirusa uderzyła w jej sektor turystyczny. W 2019 r. w Niedzielę Wielkanocną doszło do zamachów bombowych w stolicy kraju. Zginęło 270 osób, w tym 45 obcokrajowców. Ponad 12 proc. lankijskiego produktu krajowego brutto jest generowane przez turystykę, a obawy o bezpieczeństwo zniechęciły zagranicznych gości do odwiedzania wyspy. W efekcie coraz mniej dewiz zaczęło płynąć do kraju. Turystyka stanowi bowiem trzecie co do wielkości źródło zagranicznych walut, po transferach zarobków z zagranicy i eksporcie produktów przemysłu odzieżowego. Sytuacja jeszcze pogorszyła się po wybuchu pandemii koronawirusa, gdy zagraniczne podróże przestały być praktycznie możliwe. Sri Lanka dopiero jesienią 2021 r. otworzyła się na zaszczepionych turystów.
Podatki w dół, ceny w górę
Pod koniec 2019 r. w kraju przeprowadzono reformę podatkową, by wesprzeć wzrost gospodarczy spowolniony przez zamachy. Podatek od dochodów osobistych spadł z 24 do 18 proc., a kwota wolna od podatku wzrosła z 0,5 mln rupii (ok. 2800 dolarów) do 3 mln rupii (prawie 17 tys. dolarów). Stawka podatku CIT spadła z 28 do 24 proc., a VAT z 15 do 8 proc. Moment przeprowadzenia reform był jednak niefortunny, a negatywne skutki budżetowe ujawniły się niemal natychmiast. Dochody budżetowe w relacji do PKB spadły z 13,5 proc. w 2018 r. do niecałych 9 proc. w 2021 r. W tym czasie wydatki budżetowe wzrosły o 3 pkt proc., do 20,3 proc. PKB, w ubiegłym roku. Deficyt fiskalny przekroczył w latach 2020–2021 11 proc. PKB, podczas gdy w 2018 wynosił 5,3 proc. Jednocześnie dług publiczny, według wyliczeń MFW, urósł do niemal 120 proc. PKB, choć w 2018 r. wynosił 91 proc. Spadek liczby turystów i napływu dewiz, stymulacja fiskalna finansowana długiem zagranicznym oraz próby utrzymania kursu rupii przełożyły się na wzrost deficytu obrotów bieżących i dramatyczny spadek rezerw walutowych z 7,5 mld dolarów w 2019 r. do niewiele ponad 2 mld dolarów w lutym 2022 r.
W kraju coraz silniej odczuwane są braki podstawowych dóbr. Jest to konsekwencja braku dewiz, a co za tym idzie – braku zdolności rządu do opłacenia towarów z importu. Mieszkańcy i turyści każdego dnia zmagają się z przerwami w dostawach prądu, które zwykle zdarzają się dwukrotnie w ciągu dnia. Uderza to w turystykę, którą Lankijczycy usilnie próbują odbudować po pandemii. Goście hotelowi muszą przyzwyczajać się do kilku godzin w ciemnych pokojach, bez klimatyzacji, wi-fi i nierzadko też ciepłej wody. Na braki prądu narzekają też restauratorzy. Jakkolwiek kolacja przy świecach może nawet być nastrojowa, a gotuje się zwykle na gazie, to produkty żywnościowe szybciej się psują w wyłączonych lodówkach, w ciemnej kuchni łatwiej o wypadek, a zagranicznym gościom nie ma jak przygotować soków z owoców egzotycznych. Problemem jest także niedobór produktów żywnościowych, które wymuszają zmiany ad hoc w menu. Brakuje też oleju napędowego i gazu, a kolejki pojazdów na stacjach benzynowych osiągają długość kilkuset metrów. Niedobory paliwa przekładają się na losowe spadki częstotliwości funkcjonowania komunikacji publicznej, co utrudnia podróżowanie po wyspie. Skala niedoborów jest tak duża, że w marcu 2022 r. władze były nawet zmuszone odwołać egzaminy szkolne, ponieważ zabrakło pieniędzy na zakup papieru.
Nagły zakaz
Kolejnym zmartwieniem jest mocno drożejąca żywność oraz jej niedobory. Problemy z importem to niejedyne źródło tego kłopotu. W kwietniu 2021 r. lankijski rząd podjął decyzję o zakazie używania i importu sztucznych nawozów. Motywacja była słuszna, bo chodziło o to, żeby rolnictwo na wyspie było całkowicie organiczne. Jednak już samo wykonanie było fatalne, bo decyzja została podjęta i wcielona w życie praktycznie z dnia na dzień. Doprowadziło to do znaczącego spadku zbiorów i wywołało masowe protesty społeczne. Dodatkowo niekorzystne warunki pogodowe zniszczyły część upraw. Produkcja ryżu spadła o 20 proc., a kraj, który do tej pory był samowystarczalny, został zmuszony do importu tego zboża z Indii i Chin. Na wyspie ceny ryżu poszły w górę o ponad 50 proc. Zakaz używania sztucznych nawozów uderzył też w uprawy herbaty, ważny produkt eksportowy. Sytuacja zmusiła rząd do wycofania się z kontrowersyjnych przepisów jesienią ubiegłego roku, jednak skutki niższych plonów są nadal odczuwalne.
Nie tylko żywność mocno drożeje na wyspie. Inflacja w lutym 2022 r. sięgnęła 17,5 proc., podczas gdy rok wcześniej wynosiła zaledwie 4,2 proc. Wzrost cen żywności przekroczył już 25 proc. w skali roku. W marcu 2022 r. bank centralny Sri Lanki zdecydował się na kolejną podwyżkę głównej stopy procentowej o 100 pkt baz., do 7,5 proc. Cel inflacyjny banku centralnego to 4–6 proc. Ten ruch władz monetarnych nie uchronił rupii od dalszego osłabiania się. Lankijska rupia jest rekordowo tania, a na początku kwietnia kurs USD/LKR wynosił 294. W ciągu trzech miesięcy lankijska waluta straciła jedną trzecią swojej wartości. Na koniec 2021 r. kurs kształtował się na poziomie 200 rupii za 1 dolara, a rok wcześniej blisko 186.
Problemy z długiem
Na początku bieżącego roku władze zdołały spłacić, z pomocą Chin, warte 0,5 mld obligacje denominowane w dolarach. Jednak wciąż pozostało do spłaty ponad 7 mld dolarów długu, w tym zapadające w lipcu obligacje o wartości 1 mld dolarów. Obecnie cena tych papierów kształtuje się blisko 60 proc., co daje rentowność do wykupu ponad 210 proc. Wzrost obaw o niewypłacalność kraju spowodował dramatyczny wzrost kosztu kontraktu CDS do ponad 2400 pkt. Sytuacja pogorszyła się po wybuchu wojny w Ukrainie. Chiny i Indie opóźniały decyzje o udzieleniu pożyczek oraz linii kredytowych. W związku z tym rządzący krajem prezydent Gotabaya Rajapaksa zdecydował się spotkać z przedstawicielami Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który wyraził gotowość do pomocy finansowej Sri Lance.
Wpływ wojny
Kolejnym czynnikiem, który działa na niekorzyść Sri Lanki, to wybuch wojny w Ukrainie. Nie chodzi tylko o wzrost cen ropy naftowej, ale też o turystykę. Turyści z Rosji stanowią istotną grupę gości na wyspie: w 2019 r. było ich ponad 86 tys. Byli siódmą najliczniejszą grupą obcokrajowców przybywających na Sri Lankę po Hindusach (18,5 proc. udziału), Brytyjczykach (10,4 proc.), Chińczykach (8,8 proc.), Niemcach (7,1 proc.), Australijczykach (4,8 proc.) i Francuzach (4,6 proc.).
Jednak pandemia i ograniczenia epidemiologiczne spowodowały, że zmieniła się struktura przyjazdów. Po otwarciu granic Sri Lanki jesienią 2021 r. turyści z Rosji jeszcze chętniej zaczęli odwiedzać wyspę, a w 2021 r. byli drugą najczęściej przybywającą na wyspę nacją po Hindusach. Ich udział wśród wszystkich turystów w ubiegłym roku stanowił ponad 8,6 proc. W tym czasie zaledwie 2110 Polaków odwiedziło Sri Lankę. Jednak już na początku 2022 r. rosyjscy turyści zaczęli być dominującą grupą i zarówno w styczniu, jak i lutym stanowili ponad 15 proc. gości. Turyści z Rosji są bardzo widoczni na Sri Lance. W połowie marca 2022 r. w miejscowościach na południu wyspy plaże, hotele i restauracje wydawały się wręcz zdominowane przez język rosyjski, który był słyszalny praktycznie na każdym kroku. W niektórych ośrodkach wypoczynkowych większość napisów i reklam było skierowanych do Rosjan w ich ojczystym języku. Jednak przebywający wówczas na wyspie rosyjscy turyści byli zaniepokojeni bieżącą sytuacją w swoim kraju i ograniczonymi możliwościami powrotu do ojczyzny. W obliczu wojny lankijski rząd zdecydował na początku marca, podobnie jak władze Tajlandii, o darmowym wydłużeniu wiz Rosjan i Ukraińców o dwa miesiące.
Ciekawostką jest fakt, że Polska stanowi obecnie najważniejszy potencjalny rynek dla lankijskiej turystyki. Według miesięcznych raportów lokalnego biura zajmującego się rozwojem turystyki (ang. Sri Lanka Tourism Development Authority) liczba polskich turystów odwiedzających Sri Lankę systematycznie rośnie od jesieni 2021 r. W październiku ubiegłego roku Polacy stanowili zaledwie 1 proc. łącznej liczby turystów, a w lutym było to już ponad 4,5 proc. Do tego wzrostu z pewnością przyczyniło się uruchomienie bezpośrednich lotów z Warszawy do Colombo oraz większa oferta krajowych biur turystycznych.
Nadchodzi trudny czas
Perspektywy gospodarcze Sri Lanki pozostają jednak negatywne. MFW szacuje, że w tym roku tempo wzrostu gospodarczego spowolni do 2,6 proc. Inflacja wciąż pozostanie głównym wyzwaniem dla lokalnych władz. Jej średnioroczna wysokość będzie wynosić, według prognoz MFW, 10,5 proc., choć na koniec roku presja inflacyjna powinna zelżeć. Pogarszająca się sytuacja fiskalna przełożyła się na spadek rezerw walutowych do dramatycznie niskich poziomów (obecne szacunki mówią o tym, że pieniędzy starczy na jeden miesiąc) oraz na szybki wzrost długu publicznego i problemy z obsługą długu denominowanego w walutach obcych. Już pod koniec 2020 r. rating Sri Lanki został obniżony do śmieciowego poziomu CCC. Oznacza to praktycznie utratę dostępu do międzynarodowych rynków finansowych. Bank Centralny Sri Lanki został zmuszony do udzielania rządowi bezpośrednich pożyczek na dużą skalę. Rosnąca w tempie dwucyfrowym inflacja oraz silnie słabnąca rupia pogłębiają kryzys na krajowym rynku. Szacuje się, że od wybuchu pandemii nawet dodatkowy milion ludzi znalazł się poniżej progu ubóstwa.
Wydaje się, że bez zewnętrznej pomocy, w tym od najważniejszych instytucji międzynarodowych, kraj nie uniknie bankructwa. Sri Lanka doświadcza bowiem kryzysu zadłużeniowego połączonego z dużym deficytem w bilansie płatniczym. Kraj stoi przed ogromnym wyzwaniem konsolidacji fiskalnej oraz odbudowy rezerw walutowych. Utrzymująca się presja inflacyjna oznacza konieczność dalszego zacieśnienia monetarnego. Dodatkowo, globalne implikacje spowodowane atakiem Rosji na Ukrainę mogą jeszcze pogłębić problemy gospodarcze Sri Lanki, która powoli odbudowywała się po pandemii koronawirusa.