Reklama

W Grecji strajk, Madryt gra na czas

Grecy strajkowali przeciwko dalszym cięciom płac i oszczędnościom. Madryt też pod napięciem, ale zwleka, licząc na Włochy

Aktualizacja: 12.02.2017 13:54 Publikacja: 27.09.2012 06:00

Antonis Samaras, premier rządu greckiego

Antonis Samaras, premier rządu greckiego

Foto: Bloomberg

W środę Grecję sparaliżował kolejny strajk generalny. Zamknięto szkoły, protestowały szpitale i inne służby publiczne. Po południu do strajku mieli przyłączyć się sklepikarze. Trzygodzinny protest zapowiedzieli też kontrolerzy ruchu lotniczego.

Był to pierwszy taki test dla premiera Antonisa Samarasa, który chce jeszcze bardziej ograniczyć przywileje pracownicze, zarobki oraz emerytury, by Grecja mogła utrzymać się w strefie euro. Planuje w ten sposób zaoszczędzić 11,5 miliarda euro.

Krążą pogłoski na temat pogarszającego się stanu greckich finansów publicznych, a Christine Lagarde, szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego, ostrzega, że te oszczędności nie wystarczą, by zasypać dziurę w budżecie, gdyż pogarsza się koniunktura gospodarcza i została opóźniona sprzedaż części majątku państwowego.

Kluczowy jest czas

– Strajk jest początkiem trudnego okresu dla Samarasa – twierdzi Wolfango Piccoli, ekonomista Eurasia Group. Kluczowy dla premiera powinien być czas, jaki mu pozostał na uporanie się z wyzwaniami. Po tygodniowej przerwie 30 września Trojka, czyli Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Komisja Europejska i Europejski Bank Centralny, ponownie przeprowadzi kontrole finansów Aten. Grecji, której przyznano już wsparcie  130 mld euro, mogą być potrzebne nowe pieniądze. MFW daje do zrozumienia, że te fundusze musi znaleźć Bruksela.

Pogarsza się też sytuacja w Hiszpanii, narastają protesty. Wczoraj najbardziej w tym miesiącu wzrosła rentowność jej dziesięcioletnich obligacji. Nastąpiło to po  apelu przedstawicieli Niemiec, Holandii i Finlandii, aby władze krajowe wzięły na siebie koszty związane z ratowaniem sektora bankowego, czyli dokapitalizowanie banków.

Reklama
Reklama

Według „Wall Street Journal" premier Mariano Rajoy zadeklarował 100-proc. wolę zwrócenia się o pomoc, jeśli rentowności obligacji będą utrzymywać się na zbyt wysokim poziomie.

Lepsze towarzystwo

Pojawiły się sugestie, że szef hiszpańskiego rządu celowo gra na zwłokę, licząc, że pod presją rynku o wsparcie zwrócą się też Włochy, co byłoby dlań atutem przetargowym a jednocześnie usprawiedliwieniem. – Hiszpania znalazłaby się w lepszym towarzystwie i mniej ucierpiałby jej wizerunek, gdyby poprosiła o pomoc razem z Włochami – nie ma wątpliwości Raphael Gallardo, paryski ekonomista Rothschild Asset Management.

Aby ten cel osiągnąć, Rajoy musi zmniejszyć różnicę w rentownościach między papierami włoskimi a hiszpańskimi, która wczoraj wzrosła z 65 do 68 punktów bazowych. To oznacza konieczność odwrócenia trendu utrzymującego się od marca.

[email protected]

Gospodarka światowa
Niedobór RAM może uderzyć w zyski gigantów
Gospodarka światowa
Gospodarka japońska uniknęła recesji
Gospodarka światowa
Gospodarka Japonii uniknęła recesji
Gospodarka światowa
Kreml wciąż ma środki do trwonienia na wojnie
Gospodarka światowa
Brytyjski PKB wzrósł o 1,3 proc. w 2025 roku
Gospodarka światowa
Sezon wyników firm jak na razie dobry, ale inwestorzy są dalecy od euforii
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama