Co by pomyślał Karol Marks, gdyby jakimś cudem ożył, wygrzebał się ze swojego grobu na londyńskim cmentarzu Highgate i dowiedział się, że jedną z najpotężniejszych sił światowego kapitalizmu jest partia komunistyczna? Co by pomyślał, gdyby zobaczył, że finansiści z całego świata uważnie przyglądają się kongresom tej partii i decyzjom gospodarczym podejmowanym przez jej politbiuro? Takim wielkim rynkowym graczem stała się przez ostatnie trzy dekady Komunistyczna Partia Chin (KPCh). Już dawno porzuciła maoistowską fasadę i stała się reprezentantką interesów wielkiego, wręcz totalitarnego biznesu. Zrzesza całe tabuny miliarderów, a jej komórki funkcjonują wewnątrz tysięcy spółek giełdowych i firm z udziałem kapitału zagranicznego. Gospodarcza ekspansja Chin sprawiła zaś, że partia zaczęła przyjmować bardziej globalne oblicze.