„To może być najważniejszy wynik wyborów do Parlamentu Europejskiego" – napisał w poniedziałek na Twitterze Simon Hix, politolog z London School of Economics, wskazując na znaczący wzrost frekwencji w porównaniu z poprzedniej taką elekcją. Według wstępnych danych w całej UE głos oddało 51 proc. uprawnionych, o ponad 8 pkt proc. więcej niż w 2014 r. – To może oznaczać odnowioną legitymację PE, a może nawet całego projektu integracji europejskiej – zauważył. Tyle że pod względem układu sił politycznych nowy parlament nie będzie różnił się radykalnie od obecnego.