Z tego artykułu dowiesz się:

  • Które kategorie produktów napędzają wzrost sprzedaży detalicznej
  • Dlaczego mimo rosnących wydatków, ceny niektórych dóbr spadają.
  • Jak wysoki poziom oszczędności Polaków może wpłynąć na konsumpcję w obliczu spowalniającej dynamiki płac.
  • Jak kształtują się nastroje konsumenckie Polaków?

W szczegółach w czerwcu najmocniej w porównaniu z analogicznym miesiącem ubiegłego roku urosła sprzedaż mebli i sprzętu RTV/AGD – o blisko 15 proc. O około 9-10 proc. r/r w górę poszła też sprzedaż w kilku innych kategoriach: paliwach, samochodachsamochodach oraz farmaceutykach i kosmetykach. O tyle samo urosła „pozostała” sprzedaż, czyli m.in. w sklepach niesklasyfikowanych w innych sekcjach. GUS zameldował też wzrosty w niższej skali w przypadku sprzedaży żywności (1,7 proc. r/r), odzieży i obuwia (3,3 proc.) oraz prasy, książek i sprzedaży w innych wyspecjalizowanych sklepach (3 proc.).

Jak spekulowali ekonomiści Pekao, za dobrym wynikiem sprzedaży detalicznej mogło stać kilka czynników: liczba dni handlowych, średnio wysoka temperatura, efekty bazy w niektórych kategoriach oraz zakończenie programu CPN, które mogło zachęcać do uzupełniania zapasów paliw.

Wzrost o 6,2 proc. r/r w cenach stałych oznacza, że w czerwcu kupiliśmy w sklepach i na stacjach paliw o tyle więcej towarów niż przed rokiem. Z naszych portfeli ubyło jednak o 6,8 proc. więcej pieniędzy niż w analogicznym okresie zeszłego roku (wzrost w cenach bieżących). Ta rozbieżność wynika z powrotu inflacji w handlu – deflator wyniósł 0,6 proc. Za ten wzrost odpowiadają przede wszystkim paliwa, których ceny w handlu detalicznym poszły w górę o ponad 6,3 proc. r/r. Na szczęście, w innych kategoriach zmiany nie były tak dotkliwe: żywność podrożała w handlu zaledwie o 0,8 proc., a ubrania (-3,1 proc.), auta (-6,4 proc.) czy wyposażenie domu (-0,6 proc.) były wręcz tańsze niż rok temu, co można wiązać m.in. z konkurencją z Azji.

Czytaj więcej

Kuloodporna polska gospodarka

Solidna konsumpcja

Wydaje się, że dane o sprzedaży detalicznej towarów są kompatybilne z około 3-procentowym wzrostem konsumpcji prywatnej w drugim kwartale (acz tu dużą rolę odgrywają też usługi). Tego spodziewają się, średnio rzecz biorąc, ekonomiści ankietowani przez Bloomberga (3,1 proc. r/r). Byłoby to tempo dość zbieżne z realnym tempem wzrostu płac w gospodarce narodowej (w sektorze przedsiębiorstw około 2,7 proc. r/r, ale prawdopodobnie w całej gospodarce będzie on lekko wyższy (bazując na lipcowej projekcji NBP: około 3,3 proc. r/r). W całym pierwszym półroczu sprzedaż detaliczna towarów urosła o 3,5 proc. względem analogicznego okresu przed rokiem.

Z jednej strony: konsumpcja nie za bardzo ma paliwo, aby przyspieszać: nominalne i realne tempo płac w ostatnich miesiącach spada, a na horyzoncie nie widać zmiany trendu czy innych impulsów dochodowych (typu: obniżka podatków, programy socjalne). Z drugiej strony, nagromadzone poduszki oszczędności, niskie bezrobocie, dość niska inflacja czy przyzwoite nastroje konsumenckie budują obraz konsumenta, który nie musi wrzucać też bardzo oszczędnościowego trybu. Dobre wyniki sprzedaży dóbr trwałych (meble, sprzęt RTV/AGD) dowodzą wysokiego poczucia bezpieczeństwa ekonomicznego konsumentów, którzy chętniej decydują się na poważniejsze inwestycje.

– Najnowsze dane GUS pokazały też, że polskie rodziny utrzymują stosunkowo wysoki poziom oszczędności rzędu 9 proc. dochodów, co stanowi wartość o połowę wyższą niż w latach dobrej koniunktury przed pandemią. W najbliższych kwartałach część gospodarstw może sięgnąć po zgromadzone oszczędności, aby utrzymać dotychczasowy poziom konsumpcji mimo wolniejszego wzrostu dochodów z pracy – komentuje Adrian Domitrz, ekonomista Erste Bank Polska.

„Pogłoski o śmierci polskiego konsumenta okazały się (jak na razie) przesadzone” – skomentowali środowe dane o sprzedaży detalicznej ekonomiści banku Pekao.

 

Czytaj więcej

9400 zł średniej pensji w firmach. Rynek pracy wchodzi w fazę równowagi

Nastroje konsumenckie niemal bez zmian

Co się tyczy tychże nastrojów: zgodnie z czerwcowymi danymi, nastroje konsumenckie wówczas poprawiły się względem poprzednich kilku miesięcy i wróciły blisko poziomu z lutego, czyli sprzed wzrostu cen paliw. W środę poznaliśmy jednak już dane o nastrojach w lipcu. Zgodnie z nowym badaniem GUS bieżąca koniunktura konsumencka symbolicznie się pogorszyła (tzw. Bieżący Wskaźnik Ufności Konsumenckiej spadł o 0,3 pkt. do -10,2 pkt.), ale oczekiwania na przyszłość lekko się polepszyły (Wyprzedzający Wskaźnik Ufności Konsumenckiej urósł o 0,4 pkt. do -7,3 pkt.). Generalnie wniosek o tym, że wojna w Zatoce Perskiej nie wywiera silnego wpływu na nastroje polskich konsumentów pozostaje w mocy, i nie zrewidowały go nawet ponowna eskalacja konfliktu oraz wzrost cen paliw wynikający z zakończenia programu CPN oraz sytuacji na globalnym rynku wyrobów gotowych.

Inne dane lekko ponad średnią prognoz

Dane o sprzedaży detalicznej zakończyły okres publikacji najważniejszych danych miesięcznych z polskiej gospodarki w czerwcu i całym pierwszym półroczu. W poniedziałek GUS podał, że produkcja przemysłowa w czerwcu urosła o 7,6 proc. r/r, a produkcja budowlano-montażowa była wyższa niż przed rokiem o 5,2 proc. W obu przypadkach były to odczyty lekko lepsze od średniej prognoz ekonomistów.

Łącznie z danymi o sprzedaży detalicznej, statystyki układają się w scenariusz gospodarki, która w pierwszym półroczu rosła o około 3,5 proc. r/r, czyli podobnie jak w pierwszym.