– Chcę zagwarantować: następne miesiące i lata to też będzie czas stabilnego, ambitnego rozwoju. Andrzej Domański obiecał, że za pięć lat dogonimy Wielką Brytanię. Dogoniliśmy Japonię, doganiamy Nową Zelandię, Izrael, Hiszpanię. Nie widzę powodu, żeby nie sięgać po jeszcze wyższe cele – mówił w zeszłym tygodniu podczas konferencji „Rok przyspieszenia” premier Donald Tusk.
– Przyjmuję wyzwanie: pięć-sześć lat na dogonienie Wielkiej Brytanii PKB per capita, skorygowanym o poziom cen – odpowiadał minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.
Te śmiałe zapowiedzi nie wzięły się znikąd. Taką ścieżkę kreśli bowiem dla Polski Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Zgodnie z jego wyliczeniami, w 2025 r. polski PKB na osobę, według parytetu siły nabywczej (tzw. PPP), liczony w tzw. dolarach międzynarodowych (w cenach stałych), wyniósł około 47,5 tys. Tym samym rzeczywiście prześcignęliśmy w tej mierze Japonię (47 tys.). Gwoli wyjaśnienia: porównania według PPP pozwalają wyrównać różnice cenowe między gospodarkami.
Szacunki MFW wskazują też, że w 2026 r. pod względem tej miary powinniśmy przegonić Izrael, Hiszpanię i Nową Zelandię i w kolejnych latach (do 2030 r.) ustabilizować swoją pozycję względem nich. W horyzoncie prognoz Funduszu (2030 r.) wciąż widzimy plecy Wielkiej Brytanii, ale gdyby ekstrapolować trendy na kolejne lata, to około 2032 r. powinniśmy Brytyjczyków wyprzedzić, podobnie jak Włochy i Słowenię.