Reklama

Tak niskiej inflacji nie było w Polsce od lat. Jak długo to potrwa?

Zgodnie z szybkim szacunkiem GUS, inflacja w Polsce w grudniu wyniosła 2,4 proc. r/r., właściwie najmniej od 2019 r. Co dalej? Z badania Grant Thornton wynika, że w 2026 r. podwyżkę cen planuje 60 proc. średnich i dużych firm.

Publikacja: 03.01.2026 13:47

Tak niskiej inflacji nie było w Polsce od lat. Jak długo to potrwa?

Foto: Adobe Stock

Tzw. flash okazał się lekko niższy od średniej prognoz ekonomistów dla „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” (2,5 proc.). Odczyt jest niższy niż za listopad (2,5 proc. r/r). Wskaźnik inflacji pozostaje blisko środka celu inflacyjnego NBP (właśnie 2,5 proc.). Jest właściwie najniższy od kwietnia 2019 r. – w tym okresie mniej niż 2,4 proc. r/r wyniosła tylko raz (2 proc. w marcu 2024 r.).

Miesiąc do miesiąca, czyli względem listopada, poziom cen towarów i usług konsumpcyjnych nie zmienił się. Z danych GUS wynika, że w grudniu żywność i napoje bezalkoholowe podrożały w Polsce o 2,4 proc. r/r, zaś względem listopada nie zmieniły się. Nośniki energii są droższe niż przed rokiem o 2,8 proc. i nie zmieniły się miesiąc do miesiąca. Paliwa potaniały zaś w skali roku o 3,1 proc., a w porównaniu do listopada są tańsze o 0,9 proc. Więcej szczegółów grudniowej inflacji (wraz z ewentualną rewizją głównego odczytu) poznamy 15 stycznia.

Inflacja w celu, stopy bez zmian

Inflacja w Polsce pozostaje generalnie w celu inflacyjnym NBP, a na silniejszą od oczekiwań dezinflację w 2025 r. złożyło się kilka przyczyn. – Bardzo korzystnie kształtowała się relacja dynamiki płac do dynamiki produktywności pracy. Uspokoiła się też sytuacja na rynkach globalnych, co sprzyjało mocnej obniżce dynamiki cen nośników energii. Tu pomogły też działania rządu. Dzięki spadkowi cen ropy na światowych rynkach i umocnieniu złotego do dolara, w ryzach trzymane były ceny paliw. Ponadto, szczególnie w ostatnich miesiącach roku w dół zaskakiwały ceny żywności – wymienia Piotr Bujak, główny ekonomista PKO Banku Polskiego.

Czytaj więcej

Główny ekonomista PKO BP: Jeszcze zdrowszy i stabilniejszy wzrost
Reklama
Reklama

W ślad za spadającym szybciej od prognoz wskaźnikiem inflacji, w dół w 2025 r. szły też stopy procentowe: RPP obniżyła je o 175 punktów bazowych. Na 2026 r. przewidywane są kolejne cięcia, ale prawdopodobnie nie stanie się to w styczniu (posiedzenie 13-14 stycznia). – Na razie chcemy sprawdzić, jak dotychczasowe obniżki działają „w boju”. W marcu poznamy też nowy koszyk inflacyjny GUS oraz nową projekcję NBP. Myślę więc, że wstrzymamy się do marca–kwietnia z obniżkami – wyjaśnia Ludwik Kotecki, członek Rady Polityki Pieniężnej. To prawda: początek roku to co roku moment, w którym GUS dostosuje koszyk inflacyjny do najnowszej struktury naszych wydatków konsumenckich. To oznacza, że ostateczne dane o inflacji w styczniu i lutym poznamy dopiero w połowie marca. W 2025 r. rewizja koszyka odjęła od wcześniejszych szacunków aż 0,4 pkt. proc. i była jedną z przyczyn gołębiego zwrotu RPP.

Od początku 2026 r. przy wyliczaniu inflacji GUS zacznie stosować też nową klasyfikację wydatków (COICOP 2018). Nie będzie miało to drastycznego wpływu na wskaźnik inflacji, ale mimo wszystko jest źródłem jakiejś niepewności. Dodatkowo, styczeń to też „standardowo” okres zmian cenników wielu towarów i usług. Na początku roku okaże się też, jaki dokładnie wpływ na wskaźnik inflacji mają zmiany na rachunkach za prąd: sama cena energii spada o 1 proc., znika też opłata przejściowa, ale za to w górę idą inne opłaty: mocowa, OZE i jakościowa. Łącznie ceny dystrybucji energii elektrycznej wzrosną średnio o 7,6 proc. i według szacunków ekonomistów Santander Bank Polska, dodadzą do styczniowej inflacji 0,15 pkt. proc.

Czytaj więcej

PMI dla polskiego przemysłu spadł pierwszy raz od czerwca

Co do zasady ekonomiści spodziewają się, że przynajmniej w pierwszych miesiącach roku pozytywne trendy dezinflacyjne (m.in. dotyczące cen surowców energetycznych i rolnych, paliw oraz usług, czy silnego złotego) powinny być kontynuowane. Jeśli chodzi o ceny energii, wiele będzie zależało od porozumienia pokojowego między Rosją a Ukrainą. Antyinflacyjnie wciąż powinien oddziaływać też wzmożony import z Chin: w tym roku wzrósł o 14 proc. r/r. Wraz z nim „importujemy” też niską inflację. – Teoretycznie Chiny mówią o próbie ograniczania podaży mocy produkcyjnej, ale nie widzimy, aby robili to z powodzeniem. Od trzech lat trwa tam deflacja producencka – wyjaśnia Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.

W dalszej części roku aż tak pozytywne perspektywy dla inflacji mogą zanikać. – Jeśli gospodarka faktycznie przyspieszy i będzie się to wiązać z mocnym zrywem inwestycyjnym oraz wzrostem zatrudnienia, może stopniowo zacząć wzmacniać się presja płacowa. To będzie początek pogorszenia się perspektywy inflacji – uważa Bujak z PKO BP. Mimo tego analitycy na dziś nie widzą raczej w scenariuszu bazowym ryzyka, aby w przewidywalnej przyszłości inflacja w Polsce miała wyjść poza przedział celu NBP.

Reklama
Reklama

60 proc. firm chce podnosić ceny

W kontekście ryzyk dla inflacji bardzo ciekawie wyglądają wyniki nowego badania International Business Report realizowanego przez Grant Thornton International. Wynika z niego, że w 2026 r. podnosić ceny planuje aż 60 proc. średnich i dużych firm w Polsce, więcej niż w 2025 r. (51 proc.). Obniżać ceny zamierza zaś w 2026 r. tylko 3 proc. firm. Co więcej, planowana skala podwyżek cen wcale nie jest symboliczna: 38 proc. przedsiębiorstw planuje podwyżki o 5–7 proc., kolejnych 10 proc. o 8-10 proc., a 8 proc. o 11–15 proc. Skromne podwyżki cen – do 4 proc. – przewiduje 40 proc. przedsiębiorstw.

Co z tego wynika? To naturalne, że firmy w próbach podnoszenia cen swoich produktów poszukują sposobu na poprawę rentowności. Biznes działa w bardzo wymagającym środowisku: dynamicznych zmian w otoczeniu globalnym, „dociśnięty” też w ostatnich latach dużymi wzrostami wynagrodzeń, w tym płacy minimalnej. Procesy płacowe stabilizują się: najniższa krajowa w 2026 r. urośnie tylko o 3 proc., tempo wzrostu wynagrodzeń w całej gospodarce spadło w 2025 r. z dwucyfrowych poziomów w okolice 6–7 proc. Niemniej, według badań Polskiego Instytutu Ekonomicznego, wciąż to koszty pracownicze są – obok niepewności sytuacji gospodarczej - głównymi barierami w działalności firm. Jednocześnie – to już badania Grant Thornton – uporczywość wyzwania wysokich kosztów pracy w firmach słabnie. Zgodnie z analizą GT, wciąż 64 proc. badanych firm ocenia, że to silna lub bardzo silna bariera w ich rozwoju, ale to najmniej od sześciu lat. Zresztą potwierdzają to też badania Narodowego Banku Polskiego, zgodnie z którymi odsetki firm prognozujących wzrosty płac oraz zgłaszających presję płacową są najniższe od około pół dekady.

Badanie Grant Thornton wskazuje też, że również wysokie koszty energii wciąż są ważną barierą dla wielu firm (59 proc.), ale i w tym przypadku uporczywość tego czynnika jest najniższa od kilku lat.

Jednocześnie otwarte pozostaje pytanie, czy wspomniane zamiary firm co do podwyżek cen w 2026 r. się powiodą – w ogóle lub w oczekiwanej skali. Wiele zależy oczywiście od branży, ale warunki konkurencyjne oraz niższe niż w ostatnich latach oczekiwania inflacyjne w społeczeństwie nie sprzyjają dużym wzrostom cen. Dr Marcin Mrowiec, główny ekonomista Grant Thornton, zwraca uwagę na wspomniany już „napór” towarów z Chin, wsparty jeszcze efektem silnego złotego. – W sumie mamy więc wyższą konkurencyjność cenową importu z Chin i większą determinację tamtejszych sprzedawców. Ten czynnik będzie z jednej strony ograniczał skalę wzrostu inflacji konsumenckiej w Polsce w 2026 r., a z drugiej – ograniczał możliwości podwyżek cen przez krajowe przedsiębiorstwa – komentuje Mrowiec. Jednocześnie nawet gdyby firmy w Polsce rzeczywiście podnosiły silniej ceny, to inne czynniki, np. globalne ceny paliw czy administrowane ceny energii, mogą kompensować ten efekt we wskaźniku inflacji.

Główny ekonomista Grant Thornton zwraca przy tym uwagę na to, co wskazywał też Bujak: że z czasem, wraz z oczekiwanym dalszym ożywieniem gospodarczym w Polsce, implikującym wzrost zatrudnienia, znów może pojawiać się większa presja płacowa. – Po dobrej pierwszej połowie 2026 r., kiedy inflacja będzie niska, presja inflacyjna prawdopodobnie będzie wyraźniejsza w drugiej połowie 2026 r. i w kolejnych okresach. Plany cenowe krajowych przedsiębiorstw na to wskazują – komentuje Mrowiec.

Gospodarka krajowa
Duże hamowanie tempa wzrostu płac. Nowe dane GUS
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka krajowa
SAFE tańszy niż polski dług?
Gospodarka krajowa
Polski konsument coraz częściej może i wydawać, i oszczędzać
Gospodarka krajowa
Donald Tusk: To będzie rok turboprzyspieszenia. Za 5-6 lat dogonimy Wielką Brytanię
Gospodarka krajowa
Rynek LPG ma duże znaczenie dla polskiej gospodarki
Gospodarka krajowa
Nie jesteśmy od przejmowania steru. Jesteśmy od ostrzegania przed mieliznami
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama