Reklama

Płace nie nadążają za inflacją

Płace w sektorze przedsiębiorstw w czerwcu drugi miesiąc z rzędu nie dotrzymały kroku inflacji. Koniunktura na rynku pracy w coraz mniejszym stopniu podtrzymuje wydatki konsumpcyjne. To przekłada się na fatalne nastroje gospodarstw domowych.

Publikacja: 20.07.2022 11:47

Płace nie nadążają za inflacją

Foto: Adobestock

Jak podał w środę GUS, przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw, który obejmuje podmioty z co najmniej 10 pracownikami, zwiększyło się w czerwcu o 13 proc. rok do roku po zwyżce o 13,5 proc. w maju. To oznacza, że wyniosło około 6555 zł brutto. 

Czerwiec był już drugim z rzędu miesiącem, gdy wzrost płac zwolnił. Tym razem, inaczej niż w maju, nie było to dla ekonomistów niespodzianką. Przeciętnie jednak szacowali oni, że wzrost wynagrodzeń będzie hamował wolniej i wyniesie w czerwcu 13,3 proc.

Patrząc w szerszym kontekście, płace wciąż rosną bardzo szybko. W tempie przekraczającym 10 proc. systematycznie rosły poprzednio w latach 2007-2008, a wcześniej w 2000 r. W 2021 r. wzrost płac w sektorze przedsiębiorstw wynosił średnio 8,6 proc. Co jednak znamienne, od dwóch miesięcy wynagrodzenia nawet w tym sektorze – gdzie rosną szybciej niż w szerokiej gospodarce – nie nadążają za cenami dóbr i usług konsumpcyjnych. W czerwcu w ujęciu realnym, tzn. po korekcie o inflacje, przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw zmalało o około 2,5 proc. po zniżce o 0,4 proc. w maju. To największa zniżka od 2010 r.

Wyhamowanie wzrostu płac szło w parze z osłabieniem zapotrzebowania na pracowników. Przeciętne zatrudnienie (tzn. przeliczone na pełne etaty) w sektorze przedsiębiorstw wzrosło w czerwcu o 2,2 proc. rok do roku, po zwyżce o 2,4 proc. w maju, zgodnie z oczekiwaniami ekonomistów.

Reklama
Reklama

Na dynamikę zatrudnienia w ujęciu rok do roku spory wpływ ma jednak doroczna rewizja próby przedsiębiorstw, której GUS dokonuje w styczniu. W stosunku do maja zatrudnienie wprawdzie wzrosło, ale tylko o 4,7 tys. etatów. To najsłabszy czerwcowy wynik od 2015 r. Zwykle w tym okresie przeciętne zatrudnienie rosło o co najmniej 10 tys. etatów.

Słabnący popyt na pracowników sprawił, że w czerwcu – inaczej niż w maju - zmalały nie tylko realne płace, ale też realny fundusz płac, czyli miara sumy wynagrodzeń wszystkich pracujących w sektorze przedsiębiorstw. Zniżka była minimalna, ale – nie licząc apogeum pandemii Covid-19 z 2020 r. - to pierwszy taki przypadek od lat 2012-2013. Był to okres stagnacji w polskiej gospodarce, w tym również stagnacji wydatków konsumpcyjnych. Teraz ekonomiści spodziewają się powtórki tego scenariusza. Prognozy Narodowego Banku Polskiego wskazują, że wzrost konsumpcji będzie systematycznie hamował, a przez większą część 2023 r. będzie poniżej 1 proc. rok do roku.

Zwiastunem hamowania konsumpcji są fatalne nastroje gospodarstw domowych. Jak podał w środę GUS, tzw. bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK), który odzwierciedla oceny i oczekiwania gospodarstw domowych dotyczące ich sytuacji finansowej oraz stanu gospodarki, a także skłonność konsumentów do dokonywania ważnych zakupów, wzrósł w lipcu do -41,7 pkt z -43,8 pkt w czerwcu. Pozostał jednak poniżej poprzedniego historycznego minimum, a także minimum z okresu pandemii Covid-19, gdy powszechny był strach konsumentów przed utratą pracy. 

Gospodarka krajowa
Rynek LPG ma duże znaczenie dla polskiej gospodarki
Gospodarka krajowa
Nie jesteśmy od przejmowania steru. Jesteśmy od ostrzegania przed mieliznami
Gospodarka krajowa
Budżet państwa rozpoczął rok z 3,7 mld zł deficytu
Gospodarka krajowa
Główny ekonomista BNP Paribas BP: Polskę w tym roku czeka boom inwestycyjny
Gospodarka krajowa
GUS pokazał pierwszy odczyt. Inflacja przebiła oczekiwania rynku
Gospodarka krajowa
Polska gospodarka zakończyła 2025 rok z czteroprocentowym przytupem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama