Reklama

Za stworzenie OFE jednak nagroda

Komisja Europejska częściowo uwzględniła postulaty Polski i ośmiu innych państw unijnych, które przeprowadziły reformę emerytalną.

Publikacja: 30.09.2010 08:43

Bruksela zaproponowała korzystniejsze zasady liczenia deficytu i długu publicznego. – Przyjęliśmy argumenty „dziewiątki” i proponujemy dwa kanały uwzględnienia kosztów reformy emerytalnej – powiedział wczoraj Oli Rehn, unijny komisarz gospodarki i polityki pieniężnej.

Przez pięć lat koszty reformy będą odliczane od długu publicznego. Jeśli propozycja KE wejdzie w życie 1 stycznia 2012 roku, Polska będzie mogła odliczyć całość kosztów i nasz dług wyniesie ok. 40 proc. PKB zamiast planowanych 57 proc. PKB (dopuszczalny poziom w UE to 60 proc. PKB). Później odliczenie będzie zmniejszane o jedną piątą wyjściowego poziomu rocznie. Ułatwi to Polsce ewentualne wejście do strefy euro, bo dług liczony starą metodą może się w najbliższych latach zbliżyć do granicy 60 proc. Pozwoli też na czasowe uniknięcie sankcji, gdyby ta granica została jednak przekroczona.

Drugą ulgą, tym razem wprowadzaną na stałe, jest uwzględnianie kosztów reformy w liczeniu deficytu sektora finansów publicznych. Obecnie kraj z deficytem powyżej 3 proc. PKB jest automatycznie obejmowany procedurą nadmiernego deficytu, która może prowadzić do odebrania części unijnych funduszy (w wypadku krajów spoza strefy euro) lub nałożenia kar finansowych (w strefie euro).

Objęcie taką procedurą uniemożliwia także wejście do strefy euro. Tak jest obecnie w wypadku Polski.Co zmieni się po reformie? – Za stworzenie OFE czeka Polskę trwała nagroda w postaci większej tolerancji dla deficytu: zamiast 3 proc. PKB będzie to ok. 4 proc. PKB – powiedział Janusz Lewandowski, komisarz ds. budżetu. KE podkreśla jednak, że nie ma mowy o automatyzmie: każdy przypadek będzie analizowany osobno. Dodatkowo warunkiem dopuszczenia większego deficytu jest utrzymywanie długu publicznego poniżej granicy 60 proc. PKB.

Zmiany zaproponowane przez Brukselę muszą być zaakceptowane przez Radę Europejską – szefów państw i rządów – której posiedzenie jest zaplanowane na koniec października. Wiadomo, że Rada – ze względu na sprzeciw Niemiec – nie zgodzi się na trwałą zmianę zasad statystycznych zmniejszającą relację deficytu do PKB, na czym zależało krajom „dziewiątki”, w tym Polsce.

Reklama
Reklama

[ramka][b]Reforma sankcji budżetowych w UE[/b]

Komisja Europejska przedstawiła wczoraj projekt reformy zarządzania gospodarczego w Unii Europejskiej. Jak już pisaliśmy, przewiduje ona szybsze nakładanie sankcji na kraje przekraczające reguły budżetowe. Ostrzeżenia będą wydawane wcześniej niż obecnie: nie wtedy, gdy deficyt finansów publicznych danego kraju przekroczy 3 proc. PKB, ale już wtedy, gdy wydatki budżetowe będą rosły w tempie szybszym od długoterminowego tempa wzrostu PKB. Sankcje będą nakładane także na tych, którzy nie chcą obniżać długu publicznego do poziomu poniżej 60 proc. PKB. Ma być również ułatwione przyjmowanie sankcji. Teraz wystarczy zdobyć poparcie kilku krajów (tak zrobiły kilka lat temu Niemcy). W przyszłości do zablokowania wprowadzenia kary potrzebne będzie znalezienie sojuszników wśród większości członków UE. Początkowo sankcje finansowe mają dotyczyć tylko strefy euro. Ale KE zapowiada równe kary dla wszystkich państw Unii w postaci czasowego wstrzymania wypłat z unijnego budżetu.[/ramka]

Gospodarka krajowa
Rynek LPG ma duże znaczenie dla polskiej gospodarki
Gospodarka krajowa
Nie jesteśmy od przejmowania steru. Jesteśmy od ostrzegania przed mieliznami
Gospodarka krajowa
Budżet państwa rozpoczął rok z 3,7 mld zł deficytu
Gospodarka krajowa
Główny ekonomista BNP Paribas BP: Polskę w tym roku czeka boom inwestycyjny
Gospodarka krajowa
GUS pokazał pierwszy odczyt. Inflacja przebiła oczekiwania rynku
Gospodarka krajowa
Polska gospodarka zakończyła 2025 rok z czteroprocentowym przytupem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama