Jednak przyszły rok powinien – ich zdaniem – przynieść 20-groszowe umocnienie złotego wobec wspólnej waluty.
Najbardziej optymistyczne prognozy kursu złotego wobec euro na koniec tego roku mają ekonomiści szwajcarskiego UBS. Ich zdaniem europejska waluta w końcówce tego roku będzie kosztowała 3,6 zł. Największymi pesymistami są natomiast ekonomiści Banku Pekao, którzy uważają, że w grudniu za euro trzeba będzie płacić 4,1 zł.
„Skala zaangażowania inwestorów zagranicznych w polskie skarbowe papiery wartościowe cały czas się zwiększa, równocześnie podnosząc ryzyko dla złotego w sytuacji pogorszenia globalnego apetytu na ryzyko oraz odpływu części tych kapitałów” – napisali ekonomiści Pekao w niedawnym raporcie dla klientów.
Zagraniczni analitycy w większości nie podzielają jednak tych obaw. Na przykład w piątek brytyjski Barclays zalecił kupowanie złotego za euro poprzez opcje. Uzasadnienie?
Rosnący napływ zagranicznego kapitału do sektora prywatnego oraz przepływy związane z dużymi transakcjami prywatyzacyjnymi planowanymi do końca bieżącego roku. Barclays zwraca również uwagę na to, że za umocnieniem złotego przemawia niedawny wzrost oczekiwań na podwyżki stóp procentowych (analitycy brytyjskiego banku są w mniejszości i nie spodziewają się zaostrzenia polityki pieniężnej w Polsce w tym roku).
Podniesienie się oczekiwań na podwyżki stóp było związane z wyraźnie wyższą od prognoz inflacją we wrześniu. Wyniosła ona 2,5 proc. Spowodowane przez zaskakujące dane umocnienie złotego było największe od kilku miesięcy.
W najbliższych dniach złoty może nadal zyskiwać – o ile dane z realnego sektora gospodarki będą wspierały scenariusz rychłej podwyżki stóp procentowych. W tym tygodniu GUS publikuje dane dotyczące rynku pracy oraz produkcji przemysłowej.