Gdyby słuchać tylko wyjaśnień polityków Zjednoczonej Prawicy, sprawa jest prosta. Wysoka inflacja w Polsce jest efektem czynników zewnętrznych, nawet w 80 proc. – jak przekonywał premier Mateusz Morawiecki. W związku z tym jedyne, co może robić polski rząd, to bronić społeczeństwo przed skutkami tej importowanej, zagranicznej przecież drożyzny.
Morawiecki odpowiedzialnością obarcza głównie dogmatyczną politykę klimatyczną UE czy rosyjskie manipulacje gazowe. W PiS-owskiej retoryce pojawia się nawet konkretna osoba, winna w zasadzie wszystkiego, czyli Donald Tusk, który jako przewodniczący Rady Europejskiej miał nie dopilnować cenowej racji stanu dla Polski.