Przez kilka sesji pojawiały się obawy, czy przypadkiem nie zacznie rysować się prawe ramię RGR, ale siła popytu z tego tygodnia skutecznie rozprawiła się ze strefą oporu. Co ciekawe, jest to jedyny z głównych indeksów giełdowych, który w kwietniu nie potwierdził jeszcze hossy. Na razie wygląda to jednak bardziej na aberrację i mocniejsza kontra kupujących powinna tę dywergencję rozbić. Tym bardziej że mWIG40 ma już na koncie nowe ATH, WIG również je zaliczył, a WIG20TR bije rekordy niemal nieprzerwanie od dwóch tygodni. Wykupienie znów towarzyszy inwestorom, co naturalnie podnosi ryzyko korekty. Tym bardziej że zza oceanu coraz głośniej słychać rozmowy o schłodzeniu rynku, szczególnie w kontekście imponującej sekwencji wzrostów na Nasdaq Composite. W czwartek technologiczny benchmark zamknął się na plusie już dwunastą sesję z rzędu. Ostatni raz tak długa seria wzrostowych sesji miała miejsce w lipcu 2009 r. i wtedy „trzynastka” okazała się pechowa – bykom nie udało się dołożyć kolejnego zwycięstwa. Tak rozciągnięte sekwencje należą zresztą do rzadkości; wcześniej podobny przypadek widzieliśmy na początku 1992 r., gdy rynek zdołał zamknąć 13 sesji wzrostowych pod rząd. Statystyka sugeruje więc, że ryzyko korekty na Nasdaq wyraźnie wzrosło, choć rynek – jak zwykle – i tak zrobi to, co będzie chciał. Na wszelki wypadek warto jednak pamiętać, że technicznie wciąż istnieje przestrzeń na podwójny szczyt, a to oznaczałoby powrót baribali na jankeski parkiet.