Reklama

Ryzyko ryzyku nierówne

Bezprecedensowy w ostatnim czasie wzrost ryzyka rynkowego, czysto teoretycznie, wymagałby również zbliżonej premii do ryzyka.
Ryzyko ryzyku nierówne

Foto: Fotorzepa/ Grzegorz Psujek

Można zaobserwować ze strony inwestorów i akcjonariuszy zwiększonego oczekiwanego wynagrodzenia za ryzyko, objawia się to spadkiem cen akcji i wzrostem rentowności obligacji. Co jednak jest absolutnie kluczową obserwacją to nie wysokość wspomnianego wynagrodzenia za ryzyko, a różnice między tą oczekiwaną wysokością pomiędzy klasami aktywów, szczególnie tymi zbliżonymi do siebie. 

Rynek selektywnie płacił więcej za ekspozycję tam, gdzie albo poprawił się profil defensywny, albo wcześniejsze wyceny były już na tyle napięte, że nawet niewielka korekta podniosła oczekiwaną stopę zwrotu względem zysku. Sektorami najbardziej odpornymi okazują się finanse, energia i cześć spółek konsumpcyjnych. Rynki i spółki lepiej zsynchronizowane z tymi sektorami radzą sobie wyraźnie lepiej, widać to na przykładzie rynków wschodzących.

Duże straty ponoszą indeksy koreańskie, chińskie czy indyjskie. Skoncentrowane głównie wokół usług biznesowych i przemysłu. Na tym tle kraje takie jak Brazylia czy Polska, z dużym udziałem m.in banków czy spółek wydobywczych - radza sobie stosunkowo lepiej. 

Polska wyróżnia się specyficzną strukturą rynku. Duży udział banków na GPW może działać stabilizująco, bo właśnie sektor finansowy należy dziś do tych segmentów rynku, które relatywnie najlepiej wynagradzają inwestora za ponoszone ryzyko. Jednocześnie jednak Polska pozostaje bardzo wrażliwa na paliwowy kanał inflacyjny, a rządowa reakcja na wzrost cen paliw pokazała, że część potencjalnych korzyści dla sektora energetyczno-paliwowego może zostać politycznie ograniczona przez cięcia podatków i zapowiedź podatku od nadmiarowych zysków.

Kamil Szczepański 

Reklama
Reklama

Młodszy Analityk Rynków Finansowych

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama