Jest ono zrozumiałe w kontekście dużej skali zwyżek na warszawskim parkiecie, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę zmiany indeksów w walutach. Były one zbliżone do tych wypracowanych w lipcu 2009 r., więc idąc tropem wydarzeń sprzed roku, w sierpniu należałoby oczekiwać w optymistycznym scenariuszu ruchu w górę o znacznie mniejszej skali.

Podczas pierwszej sierpniowej sesji duża część tak szacowanej zwyżki została już wypełniona. Do tego maksima z tego tygodnia były o niespełna 1 proc. oddalone od tegorocznej górki, stanowiącej silny opór. Naturalne więc było to, że skłonność inwestorów do windowania cen się zmniejszyła.

Nie zmienia to jednak faktu, że krótkoterminowo dominuje tendencja zwyżkowa, a ona skłania do przywiązywania większej wagi do wsparć niż oporów, do siły korekty spadkowej niż do trudności z kontynuacją zwyżki. Jednocześnie jednak w średnioterminowej perspektywie uzasadnione jest mówienie o tendencji horyzontalnej.

Inwestowanie zgodne z jej logiką po dotarciu do górnej granicy zachęca zaś do pozbywania się akcji. Za ostrożnością w okolicach kwietniowego maksimum przemawia też zachowanie naszego rynku przez ostatni rok. Za każdym razem ustanowienie nowej górki zapowiadało wyczerpywanie się potencjału wzrostowego, a nie kontynuację ruchu w górę.

Specyfiką ostatnich giełdowych dni była odporność na niepokojące wiadomości. We wtorek bez większego echa przeszło rozczarowanie dochodami i wydatkami Amerykanów, w środę zignorowano niepokojąco brzmiące założenia stress testów w Chinach (chodzi o spadek cen nieruchomości o 60 proc.), w czwartek zaś obaw nie wywołał skokowy wzrost cen pszenicy. W tle tych wiadomości mieliśmy publikacje lipcowych wskaźników wyprzedzających koniunktury, które zarówno w Chinach, jak i USA przyniosły kolejne osłabienie. Odporność na niepokojące doniesienia można było traktować jako objaw siły rynków.

Jednak zawsze w takich okolicznościach jest ryzyko, że zbyt długa seria niekorzystnych wiadomości w końcu wyczerpie pokłady cierpliwości inwestorów i ostatecznie dojdzie do skumulowanego odreagowania wszystkich niedobrych informacji. Silna reakcja w początkowej części sesji w USA na doniesienia z amerykańskiego rynku pracy na taką możliwość wskazywała.

Jeśli dzień zakończyłby się mocną przeceną, otrzymalibyśmy sygnał, że wzrostowy kierunek indeksów w sierpniu wcale nie jest przesądzony, jak mogłaby na to wskazywać silna postawa giełd od wtorku do piątkowego popołudnia. Jeśli kupujący znów nie dadzą za wygraną, to w kolejnych dniach nasza giełda powinna ustanowić tegoroczny rekord. Nerwowej reakcji na dane z rynku pracy nie ma się co dziwić. Wzmocnienie konsumpcji, do którego drogą jest poprawa na rynku pracy, jest kluczem do ustabilizowania ożywienia gospodarczego.