Później do głosu doszła strona podażowa, a WIG20 spadł pod kreskę. Przeciąganie liny trwało jednak do ostatnich minut handlu. Ostatecznie większą determinacją wykazali się sprzedający i WIG20 zakończył dzień na poziomie 2229 pkt, tracąc 0,4 proc.
Mimo spadku indeks największych warszawskich spółek w dalszym ciągu znajduje się blisko szczytu w cenach zamknięcia z 23 lutego na 2256 pkt. To właśnie pokonanie tego pułapu będzie celem kupujących w najbliższych dniach.
Przez cały dzień lepsze nastroje panowały na Zachodzie. W momencie zakończenia handlu w Warszawie główne indeksy giełd w Paryżu i Frankfurcie zyskiwały po około 0,2 proc.
W środę pod wieczór naszego czasu rynki miały poznać decyzję Fedu w sprawie stóp procentowych. Ich podwyżka wydawała się niemal pewna. Większą zagadką było jednak to, czy do kolejnej podwyżki dojdzie już w czerwcu.
Z grona największych spółek kolejny dzień z rzędu dobrze prezentował się Lotos. Walory zyskały 1,7 proc., do 56,57 zł, i są najdroższe od lipca 2007. W ciągu dnia 2,3 proc. drożały również walory PZU. Ubezpieczyciel przed sesją podał wyniki za IV kwartał. W tym okresie grupa zarobiła na czysto 638,5 mln zł.