Nie ma ich zbyt wielu, ale są bardzo ciekawą alternatywą dla klientów – fundusze akcji rynków azjatyckich. Ich wyniki w tym roku pozostawiają jednak sporo do życzenia i z pewnością daleko im do „tygrysów”. Głównym winowajcą są oczywiście spółki chińskie, które nie spełniły oczekiwań inwestorów związanych z otwarciem tamtejszej gospodarki.

Zawiódł Hang Seng,

Pomijając japoński Nikkei 225, który zaliczany jest do osobnej kategorii inwestycyjnej i podobnie jak m.in. europejskie DAX czy CAC40 wspiął się w tym roku na historyczne szczyty, azjatyckie indeksy radzą sobie w tym roku raczej dość przeciętnie. Dwucyfrowych stóp zwrotu można się co prawda doszukać (tajwański TAIEX, koreański KOSPI), ale inwestorzy mogą czuć zawód zachowaniem indeksu Hang Seng, który od początku roku notuje spadek o 6 proc. Hongkoński wskaźnik błyszczał w styczniu, gdy zwyżkował o ponad 10 proc. w oczekiwaniach na szybkie efekty otwarcia chińskiej gospodarki. W lutym na inwestorów spadł zimny prysznic – Hang Seng stracił ponad 9 proc. Spadkami zakończył się także kwiecień, a w samym maju zniżka sięga już 6,5 proc. Jak zauważył Kamil Cisowski z DI Xeliona, indeks akcji spółek notowanych na giełdzie w Hongkongu stoi już na granicy bessy. – Spółki chińskie wchodzą w naszej ocenie w etap skrajnego wyprzedania, impulsem wzrostowym mogą w krótkim terminie okazać się jakiekolwiek lepsze dane, ale nadrobienie w tym roku dystansu do reszty globalnych rynków wydaje się już niemal niemożliwe bez potężnego impulsu fiskalnego, który wsparłby wzrost – tłumaczy Cisowski. Jak dodaje, zdecydowanie na kontynencie wyróżniają się rynki w Seulu i Tapei, gdzie notowani są lokalni giganci branży półprzewodników: Taiwan Semiconductors, Samsung i SK Hynix.

Grupa funduszy akcji azjatyckich była najsłabsza w tym roku już z końcem kwietnia, kiedy ich średnia stopa zwrotu sięgała minus 3,3 proc. Co ciekawe, był to jedyny przykład ujemnego wyniku wśród głównych kategorii funduszy w tym roku. Drugie od końca były fundusze akcji globalnych rynków wschodzących, w których oczywiście Chiny odgrywają kluczową rolę. Dla porównania fundusze akcji polskich zarówno szerokiego rynku, jak i małych i średnich spółek notowały przeciętnie dwucyfrowe stopy zwrotu, a fundusze europejskich rynków wschodzących liczyły 7,6-proc. zyski.

Efekty widać w wynikach krajowych funduszy należących do grupy akcji azjatyckich bez Japonii. Ich średnia stopa zwrotu to minus 6,3 proc. przy 2,3-proc. wzroście funduszy akcji globalnych rynków wschodzących. Na 26 maja najsłabszym funduszem w grupie był Allianz China A-Shares, złożony z jednostek funduszy luksemburskich grupy Allianz. W strukturze aktywów pierwszą pozycję zajmuje sektor informatyczny z 17,2-proc. udziałem. Przemysł stanowi 16,5 proc. aktywów, a finanse 15,3 proc.

Obecnym liderem grupy jest BNP Paribas Akcji Azjatyckie Tygrysy. To również fundusz działający w formule master feeder przy skromnych aktywach 0,5 mln zł. Struktura rozkłada się w 38 proc. na Chiny, w blisko 15 proc. na Indie, a następnie Koreę Południową i Tajwan.

Blisko grupowej średniej zachowuje się Rockbridge Neo Akcji Chińskich i Azjatyckich, składający się z jednostek kilku funduszy, a głównie z PineBridge Asia ex Japan Equity. To z kolei fundusz, w którym spółki informatyczne stanowią 27 proc. aktywów, a ponad połowa portfela to firmy chińskie.

Słabość chińskiej giełdy

Widać więc, że to chińskie spółki najmocniej oddziałują na wyniki inwestycji na rynku azjatyckim. Jak zauważa Karol Ciuk, dyrektor zespołu zarządzania strategiami globalnymi Pekao TFI, słabe zachowanie indeksów akcji z rynków azjatyckich wynika ze słabości chińskiej giełdy. – Pozostałe główne rynki azjatyckie radzą sobie lepiej, co widać chociażby przez pryzmat tegorocznych wzrostów notowań największych spółek z Japonii, Korei czy Tajwanu (np. Sony Group Corporation, Taiwan Semiconductor Manufaturing Company, Samsung Electronics) – mówi Ciuk. Zwraca uwagę, że w przypadku rynku chińskiego obserwujemy bardzo duże zróżnicowanie notowań, a spadki widoczne są w szczególności w szeroko reprezentowanym w indeksie sektorze konsumenckim. – W takim otoczeniu prognozowany wskaźnik ceny do zysku dla całego rynku akcji (MSCI China) spadł już w okolice 10, czyli wyraźnie poniżej historycznej średniej (nie wspominając o okresie pandemii, gdy oscylował w okolicach 20) – zauważa ekspert Pekao TFI. – Poza czynnikami specyficznymi, które wpływają na notowania poszczególnych spółek, za awersją do ryzyka stoją obawy co do potencjału ożywienia gospodarczego – zaznacza. Ciuk wspomina, że odejście od polityki tzw. zero covid przyjęto z optymizmem, ale dane makroekonomiczne wskazują, że do silniejszego pobudzenia koniunktury niezbędny może być stymulus gospodarczy. – W dalszym ciągu widoczne są także napięcia w relacjach z USA. W ostatnim czasie amerykańska administracja ogłosiła, że rozważa nałożenie restrykcji, które ograniczą transfer technologii i inwestycji chińskich spółek w rozwój sztucznej inteligencji – podkreśla Ciuk.