Jeszcze nie tak dawno wydawało się, że zrównanie się wyceny euro i dolara jest jedynie kwestią czasu. Dolar wyraźnie zyskiwał na wartości, a również wśród analityków panował pogląd, że para EUR/USD będzie dążyć do osiągnięcia parytetu. I o ile jeszcze w styczniu wydawało się, że prognozy te mają szansę się zmaterializować, o tyle obecnie eksperci rakiem wycofują się ze swoich wcześniejszych typów.
– EUR/USD osiągnął swoje minimum 13 stycznia, kiedy kurs spadł do poziomu 1,01779. Przy tak silnym trendzie spadkowym wydawało się bardzo prawdopodobne, że w ciągu najbliższych miesięcy główna para walutowa osiągnie parytet. Sytuację diametralnie zmieniły jednak zapowiedzi ceł przez administrację Donalda Trumpa oraz ich późniejsze wdrożenie, które przerodziły się w pełnoskalową wojnę handlową. Stany Zjednoczone rozpoczęły działania protekcjonistyczne nie tylko wobec Chin, lecz także wobec Kanady, Meksyku oraz Unii Europejskiej. W efekcie doszło do silnej wyprzedaży na Wall Street. Paradoksalnie w tym samym czasie europejskie parkiety giełdowe biły kolejne rekordy. Różnica w wynikach spółek notowanych w Europie i USA, połączona z narastającą niepewnością co do dalszego kierunku amerykańskiej polityki gospodarczej, doprowadziła do przełamania trendu spadkowego na EUR/USD – mówi Krzysztof Kamiński, analityk Oanda TMS Brokers.
Para EUR/USD tylko w ciągu ostatniego miesiąca zyskała ponad 3,5 proc. i zamiast atakować poziom 1,00, jest obecnie bliżej 1,09. Czy scenariusz zakładający osiągnięcie parytetu na dobre można już włożyć między bajki?
Czytaj więcej
WIG20 po korekcie spadkowej z ubiegłego tygodnia w poniedziałek próbował wrócić na ścieżkę wzrostów. W połowie sesji zyskiwał ponad 1 proc. i tym s...
Mobilizacja Europy
Średnia prognoz analityków ankietowanych przez Bloomberg wskazuje, że na koniec II kwartału para EUR/USD zaliczy spadek względem obecnego kursu, ale „jedynie” do poziomu 1,06. Mediana prognoz kształtuje się na poziomie 1,05. Na koniec roku prognozy te kształtują się odpowiednio na poziomie 1,07 i 1,08. Znamienny jest fakt, że już tylko jedna firma zakłada, że zarówno na koniec II kwartału, jak i na koniec roku EUR/USD będzie poniżej 1,00. Jest to Commonwealth Bank of Australia.
– Twarda, wręcz cyniczna postawa Waszyngtonu w negocjacjach z Moskwą wywołała szok i oburzenie w europejskich stolicach. Jednak na rynkach nie tylko nie widzieliśmy paniki, ale nadzieję, przechodzącą ostatnio w euforię. Związane jest to ze zmianą podejścia Brukseli do wydatków na obronność, a wzmocnione zmianą niemieckiej konstytucji, mającą uruchomić inwestycje idące w setki miliardów euro. O ile unijne programy mogą budzić pewien zdrowy sceptycyzm, o tyle zmiana podejścia Berlina jest tym, do czego wielu ekonomistów nawoływało od lat. Oszczędne i rozsądne Niemcy generowały chroniczną nadwyżkę z krajami południa, kreując wewnętrzne napięcia w strefie euro i hamując jej wzrost. Teraz nowa fala popytu powinna pomóc w ożywieniu całej strefy i potencjalnie też zamortyzować spadek eksportu do USA. Efekt to marsz europejskich indeksów na historyczne maksima i wyraźne odsunięcie się pary EUR/USD od okolic parytetu – wskazuje Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.
Czytaj więcej
Surowiec w marcu znów obronił ważne wsparcie. W przypadku odmiany WTI mowa jest o okolicach poziomu 65 USD za baryłkę, a w przypadku odmiany Brent...
Niepewność pozostaje
Wydaje się więc, że wizja parytetu skutecznie została odsunięta przez rynek.
– Na tę chwilę oczekiwania rynkowe zmieniły się z parytetu na poziomy wyższego rzędu w przypadku pary EUR/USD, co ma związek z nieoczekiwanym wcześniej pakietem stymulacyjnym Unii Europejskiej i Niemiec. Z założenia pakiety te mają pomóc podnieść wzrost gospodarczy strefy euro, co powinno zamortyzować wpływ ceł nakładanych przez Trumpa. Tu jednak nadal nie wiemy, jakie te cła będą, jaka będzie ich skala czy czas oddziaływania. W ostatnich swoich wypowiedziach w Brukseli Christine Lagarde wskazywała, że spodziewa się osłabienia euro ze względu na mniejszy popyt na europejską walutę z uwagi na to, że cła zmniejszą popyt na europejskie towary. Z tej perspektywy sytuacja nadal jest dość dynamiczna i wciąż jednoznacznie trudno stwierdzić, czy to koniec mocnego dolara, dopóki nie poznamy skali ceł, czasu trwania i nie przeliczymy oddziaływania ich na PKB czy inflację – mówi Daniel Kostecki, analityk CMC Markets.
Krzysztof Kamiński podkreśla z kolei, że dużą rolę będzie miał też do odegrania Fed. – Kluczowym czynnikiem dla utrzymania obecnego trendu będzie decyzja w sprawie stóp. Gdyby Fed zdecydował się na odejście od polityki luzowania monetarnego, mogłoby to doprowadzić do głębszej korekty i spadku kursu w okolice 1,0620. Niemniej jednak szanse na osiągnięcie parytetu w najbliższych miesiącach zostały niemal całkowicie wyeliminowane – podkreśla.