Reklama

Jeśli coś jest warte kopiowania, musi być chronione

Wartościowe treści istnieją w Internecie tylko dzięki prasie i nie są bezpańskie — uważają uczestnicy debaty o ochronie własności intelektualnej na GPW

Publikacja: 03.03.2010 07:09

Od lewej: Jakub Bojanowski, Deloitte, Radosław Nożykowski, Baker & McKenzie, Sebastian Kawczyński, P

Od lewej: Jakub Bojanowski, Deloitte, Radosław Nożykowski, Baker & McKenzie, Sebastian Kawczyński, Plagiat.pl, i prof. Kazimierz Krzysztofek

Foto: Fotorzepa

Wykorzystywanie prasy jest sposobem na prowadzenie biznesu w Internecie. W sieci bez żenady używa się tego, co zostało wyprodukowane przez kogoś innego. Wszyscy zapominają, że nie ma bezpańskich utworów. Szkodę ponoszą autorzy i wydawcy – ocenia Radosław Nożykowski, adwokat w Kancelarii Baker & McKenzie.

Jego głos w debacie na temat „Własność intelektualna w spółkach giełdowych – zarządcze pułapki i ryzyka”, która odbyła się wczoraj w siedzibie Giełdy Papierów Wartościowych, nie był odosobniony. „Parkiet” i „Rzeczpospolita” były jednymi z patronów konferencji.– Zasada jest prosta, jeśli z czegoś korzystamy, to na określonych zasadach. Jeśli się ich nie przestrzega, to bardzo proszę – wolna droga. Ale wtedy w grę wchodzą konsekwencje finansowe, a nawet karne takich działań – ostrzegał adwokat.

Przypominał też, że w myśl prawa autorskiego za korzystanie z utworu zawsze należy się wynagrodzenie. Tylko uprawniona osoba lub firma może zezwolić na bezpłatne korzystanie z jej produktu. Niezbędne więc są też licencje na korzystanie z treści prasy udzielane przez wydawców.– To, co jest warte skopiowania, po prostu musi być chronione – konkludował Radosław Nożykowski.

Inni uczestnicy dyskusji wskazywali na rolę edukacji. Jakub Bojanowski, partner w dziale zarządzania ryzykiem Deloitte, wierzy, że wyjściem z sytuacji jest nauczenie „eleganckiego korzystania z Internetu”. – Tego musi uczyć się młodzież, bo prawo autorskie za 10–15 lat może zniknąć. Nie będziemy mogli chronić swojego know-how. Już dziś ciężko jest na poziomie czysto technicznym wyegzekwować ochronę treści prasy – akcentował.

– Nie jesteśmy zupełnie bezradni wobec naruszania praw autorskich w Internecie. Można je łatwo wyśledzić. Nie zniknie też koncepcja ochrony własności intelektualnej. To, kto jest autorem tekstu, jest ważne – replikował Sebastian Kawczyński, prezes spółki Plagiat.pl. Dodawał, że prawo może nie ograniczy pirackiego przejmowania treści artykułów, ale pozwoli walczyć z tym procederem i jest niezbędne do kształtowania warunków legalnego korzystania z utworów. Zdaniem uczestników debaty cały problem darmowego przejmowania treści prasy wynika z braku gotowości firm internetowych do dzielenia się osiągniętymi z tego tytułu przychodami.

Reklama
Reklama

Zgodzono się, że bez prasy nie byłoby w Internecie wartościowych treści. A bez nich portale internetowe nie osiągałyby takich przychodów jak obecnie. Odbywa się to jednak kosztem wydawców. Od lutego „Parkiet” i „Rzeczpospolita” wspólnie z „Pulsem Biznesu” i „Dziennikiem Gazetą Prawną” prowadzą kampanię edukacyjną, która ma na celu m.in. poinformowanie o skali i konsekwencjach naruszania praw autorskich przysługujących wydawcom prasy. Wczoraj, podczas debaty w siedzibie GPW, dyskutować mogli o tym przedstawiciele spółek giełdowych i instytucji rynku kapitałowego.

Firmy
Trudne otoczenie zbliża Grenevię do opuszczenia giełdy
Firmy
Insider sprzedał akcje Mentzena. Rynek nie wiedział
Firmy
Inwestorzy liczyli na lepsze wyniki Grupy Recykl
Firmy
Oferta bonusów dla akcjonariuszy nadal uboga
Firmy
Insider sprzedał akcje Mentzena. Dlaczego rynek o tym nie wiedział?
Firmy
Niewiadów rozpycha się w zbrojeniach
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama