Reklama
Rozwiń
Reklama

List intencyjny to często tylko spis pobożnych życzeń

Stosunkowo wiele porozumień o współpracy podpisują duże spółki, m.in. Energa, Grupa Azoty, Grupa Lotos, KGHM, PGE oraz PGNiG. Tylko mała część z nich kończy się realizacją konkretnego przedsięwzięcia. Wiele pozostaje na etapie wyrażenia intencji.
Piotr Woźniak prezes PGNiG Koncern od lat chętnie podpisuje listy intencyjne, zwłaszcza w zakresie w

Piotr Woźniak prezes PGNiG Koncern od lat chętnie podpisuje listy intencyjne, zwłaszcza w zakresie współpracy przy poszukiwaniach i wydobyciu ropy naftowej i gazu ziemnego, co w dużej mierze jest cechą charakterystyczną dla tej branży. PGNiG realizuje część przedsięwzięć m.in. z PKN Orlen i Grupą Lotos.

Foto: Archiwum

Giełdowe spółki stosunkowo często podpisują listy intencyjne, które mają inicjować współpracę między dwiema lub większą liczbą firm. W kolejnym etapie zazwyczaj dochodzi do zawarcia bardziej precyzyjnych umów, a finalnie nawet do realizacji konkretnych przedsięwzięć. Na drugim biegunie są sytuacje, w których na podpisaniu listu intencyjnego współpraca się kończy. Dzieje się tak m.in. wówczas, gdy przynajmniej jedna ze stron próbuje dzięki zawartemu porozumieniu zaistnieć w nowym obszarze działalności.

Pozostało jeszcze 94% artykułu

Wiosenna promocja -50% na Parkiet.com z NYT!

Wiosenna promocja dotyczy rocznej subskrypcji Parkiet.com w pakiecie z The New York Times.

Kliknij i poznaj warunki

Reklama
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama