Krytykowana przez wielu ustawa kominowa odchodzi do lamusa. 9 września w życie wchodzą nowe przepisy, które nie narzucają sztywnych poziomów wynagrodzeń dla członków władz państwowych spółek. Teraz wynagrodzenia będą składać się z części podstawowej oraz zmiennej. Ta pierwsza będzie zależeć m.in. od aktywów spółki, osiąganych przychodów oraz wielkości zatrudnienia. Z kolei wynagrodzenie zmienne uzależnione będzie od realizacji celów zarządczych, takich jak np. osiągnięcie założonego zysku netto, realizacji strategii czy inwestycji.
Znikną dysproporcje
Co w praktycy zmieni nowa ustawa? Zdaniem ekspertów mogą zniknąć duże różnice pomiędzy wynagrodzeniami członków władz spółek kontrolowanych przez SP (podlegały ustawie kominowej) i tych, w których rząd ma pakiet mniejszościowy (nie podlegały). Choć jak pokazuje praktyka, wynagrodzenia w tej pierwszej grupie do niskich wcale nie należały. Menedżerowie skutecznie omijali zapisy ustawy, zawierając różnego rodzaju kontrakty czy zasiadając we władzach tzw. spółek wnuczek (czyli takich, w których udziały ma spółka zależna od tej kontrolowanej przez SP).
Obecnie do rzadkości nie należą również wielomilionowe odprawy. Nowa ustawa ma je znacząco przyciąć. – Pensje w niektórych przypadkach będą niższe, ale rynkowe i uzależnione od nakładu pracy. Z drugiej strony taki system będzie wspierał efektywnych zarządzających. Sektor publiczny potrzebuje skutecznych menedżerów, którzy dzisiaj chętniej wybierają sektor prywatny – komentuje Michał Młynarczyk, dyrektor zarządzający Hays Poland. Dodaje, że dla firm prywatnych pensja uzależniona od skali działalności, przychodów oraz wielkości zatrudnienia to oczywistość. Podobnie jak premie uzależnione od rzeczywistych efektów pracy.
Spółki szykują się na zmiany
Agnieszka Wójcik, menedżer w firmie Antal Market Research, podkreśla, że do tej pory ustawa kominowa określała maksymalny pułap zarobków jako sześciokrotność przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw wraz z rocznymi premiami. – W sumie kwota nie powinna być wyższa niż 600 tys. zł rocznie. Dotychczasowy poziom wynagrodzenia menedżerów w spółkach Skarbu Państwa plasował się na poziomie 1,5 mln złotych rocznie – wskazuje ekspertka. Podkreśla przy tym, że nawet wynagrodzenia (powiększone o zawieranie dodatkowych kontraktów menedżerskich o utajnionych zapisach lub pełnienie dodatkowo wynagradzanych funkcji w spółkach zależnych) nie dorównują pensjom zarządzających największymi spółkami sektora prywatnego, które przekraczają poziom 2 mln zł rocznie.
Eksperci podkreślają, że większość spółek Skarbu Państwa określana jest jako strategiczna. Tym bardziej zarządzający nimi powinni być wynagradzani w zależności od osiągniętych wyników. – Wciąż jednak zostały zachowane ograniczenia otrzymywanej pensji, choć zróżnicowane w zależności od wielkości spółki. Jest to regulacja coraz rzadziej spotykana na światowych, dojrzałych ekonomicznie rynkach – podkreśla Wójcik.
Nowa ustawa nie jest dla firm zaskoczeniem. Niektóre już zaczęły wdrażać jej zapisy do swoich wewnętrznych regulacji. Przykładem jest PGNiG, w którym w piątek będzie odbywać się walne zgromadzenie (kontynuacja obraz z 25 sierpnia). Wśród projektów uchwał znajdują się m.in. kwestie wynagrodzeń dla członków rad nadzorczych.
katarzyna.kucharczyk@parkiet.com
Opinie
Radosław Kwaśnicki, partner zarządzający kancelarii RKKW
Do tej pory spółki z ponad 50-proc. udziałem Skarbu Państwa podlegały ustawie kominowej, narzucającej sztywne ograniczenia kwotowe na wynagrodzenia członków zarządu oraz rad nadzorczych. Natomiast w spółkach, w których udział Skarbu Państwa był niższy niż 50 proc., takiego ograniczenia nie było. Ta asymetria często nie była niczym usprawiedliwiona i przekładała się na duże różnice wynagrodzeń, często w spółkach bardzo do siebie podobnych. Zdecydowanie niższe wynagrodzenia w dużych spółkach objętych ustawą kominową były nieadekwatne do poziomu odpowiedzialności. Podejmowano różne kroki, by to zmienić – np. zawierano kontrakty menedżerskie, ale były one niejednokrotnie mocno krytykowane przez wiele środowisk. Dochodziło do stanów niepożądanych, np. zasiadania w radach nadzorczych tak dobranych firm, by nie dotyczyła ich ustawa kominowa. Nie jest prawdą, że nowe rozwiązania wyłącznie obniżą poziom wynagrodzeń – one je urealnią, ujednolicą i dostosują do realiów rynkowych. Wiele prywatnych firm mogłoby zaimplementować te zasady do swoich grup kapitałowych.
Robert Kujoth, menedżer w dziale prawno-podatkowym PwC
Jeszcze do niedawna wynagrodzenia członków zarządów w spółkach z udziałem Skarbu Państwa były wyraźnie niższe niż w innych firmach. Był to skutek ustawy kominowej, a ponadto są to spółki podlegające największej presji opinii publicznej w zakresie wynagrodzeń osób zarządzających. Wśród spółek z WIG20 już drugi rok z rzędu obserwujemy jednak sytuację, w której członkowie zarządów spółek państwowych otrzymali średnie wynagrodzenie porównywalne (a czasem wręcz przekraczające) z tym, jakie otrzymały osoby zarządzające firmami bez udziału Skarbu Państwa. Trudno przewidzieć, na ile wejście w życie nowej ustawy zmieni praktykę wynagradzania, zwłaszcza że sama ustawa przewiduje wyjątki – o ile zostaną odpowiednio uzasadnione i opublikowane. Historia i doświadczenie z różnych rynków wskazują, że większość prób odgórnego ograniczania wynagrodzeń menedżerów okazuje się niezbyt skuteczna.