Reklama

Elektrim: Mali akcjonariusze protestowali

„Wyciśnięcia" przez głównego akcjonariusza i tego, że – wbrew nadziejom – nie zarobią na akcjach dawnego „cesarza spekulacji" warszawskiej giełdy – takie obawy mieli mniejszościowi akcjonariusze Elektrimu na wtorkowym nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu.
Elektrim: Mali akcjonariusze protestowali

Foto: Fotorzepa/Jakub Ostałowski

Licznie stawili się na obrady w siedzibie firmy, która blisko 10 lat temu opuściła GPW, ale nadal ma status spółki publicznej. Oprócz wehikułu Bithell Holdings (ma nieco ponad 78 proc. akcji Elektrimu, kontroluje go Zygmunt Solorz) na wtorkowym zgromadzeniu stawiło się 126 inwestorów. Takiej frekwencji może pozazdrościć Elektrimowi niejedna notowana na giełdzie spółka.

Powodów wysokiej aktywności akcjonariuszy Elektrimu jest wiele, w tym emocje, a przede wszystkim to, że zostali z niepłynnymi papierami wartościowymi. Ostatni, formalny powód, to emisja prywatna (kierowana do maksymalnie 149 podmiotów), którą planuje spółka, by spłacić zobowiązania formalnoprawne. Emisja z wyłączeniem prawa poboru ma obejmować do 100 mln akcji (kapitał Elektrimu dzieli się na niecałe 84 mln walorów), a cena emisyjna papieru zostanie ustalona w nietypowy sposób: w drodze budowy księgi popytu. Do udziału w niej zostaną zaproszeni w pierwszej kolejności uczestnicy wtorkowego NWZ.

Tylko 29zł miesięcznie!

Skorzystaj z promocji i czytaj dalej.

Zyskaj pełen dostęp do aktualnych i sprawdzonych informacji, wnikliwych analiz, komentarzy ekspertów, prognoz i zestawień publikowanych wyłącznie na PARKIET.COM w formie tekstów oraz treści audio i wideo.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama