Z tego powodu w trakcie ostatnich sesji notowania lubelskiej spółki były mocno rozchwiane. Z jednej strony pojawił się zagraniczny inwestor gotowy wyłożyć 30 mln USD na ratowanie zadłużonego Ursusa. Z drugiej, władze firmy muszą walczyć o możliwość kontynuacji przyspieszonego postępowania układowego, które decyzją sądu niedawno zostało umorzone. Zarząd wniósł właśnie zażalenie na to postanowienie sądu i nie jest bez szans.
Działania Ursusa mają pełną akceptacją rady wierzycieli, która poparła dalsze prowadzenie postępowania restrukturyzacyjnego w formie przyśpieszonego postępowania układowego, zgodnie z planem restrukturyzacyjnym. Kluczowym jego elementem są dezinwestycje obejmujące m.in. sprzedaż pozostałych nieruchomości, w tym zakładów produkcyjnych. W ostatnich miesiącach spółka informowała o negocjacjach z inwestorami dotyczących sprzedaży działalności prowadzonej w dwóch zakładach produkcyjnych. W wyniku tych rozmów Ursus ma otrzymać do końca września 6,8 mln zł ze sprzedaży zakładu w Opalenicy.
Głównym celem władz Ursusa jest doprowadzenie do porozumienia z wierzycielami. Aby tego dokonać, najpierw muszą przekonać banki, którym spółka ma oddać ok. 100 mln. Szansą na wyjście Ursusa z kłopotów finansowych jest przede wszystkim nowy inwestor. W minionym tygodniu Ursus uzgodnił z funduszami Enerkon Solar International oraz Japan Venture Fund warunki umowy dotyczącej inwestycji w spółkę zależną Ursus Bus. Ursus ma otrzymać 30 mln USD finansowania w formie pożyczki zabezpieczonej na 49 proc. akcji Ursus Bus i na 7 proc. papierów Ursusa oraz gwarancję kredytową. Dodatkowo w okresie inwestycji Enerkon Solar International będzie miał zagwarantowane dla swojego przedstawiciela miejsce w radzie nadzorczej Ursus Bus.