Mimo trudnego otoczenia największy w Polsce bukmacher błysnął wynikami za I kwartał br. Kurs żwawo wziął się do odrabiania strat, w czwartek rósł o nawet 16,6 proc., do 14,84 zł. W zeszłym tygodniu sesje kończyły się na najniższych poziomach od grudniowego IPO, blisko bariery 12 zł.
– Spółka jest w jeszcze lepszej kondycji niż przed debiutem, kurs nie odzwierciedla jej wartości, nie rozumiem dlaczego po kilku miesiącach inwestorzy stracili wiarę – i to mimo wyników, które pokazujemy. Gdyby dziś miało miejsce IPO, nie sprzedawałbym akcji po 23 zł. Będziemy dalej ciężko pracować i spodziewamy się bardzo dobrego roku – powiedział Mateusz Juroszek, prezes i główny akcjonariusz STS Holdingu. Prezes Juroszek powiedział, że nie ma planów ogłaszania skupu akcji własnych. Jego zdaniem rynek w końcu dostrzeże niedowartościowanie spółki.