Procedowana na etapie prac sejmowej podkomisji ustawa liberalizująca lokowanie lądowych farm wiatrowych, która ustala dystans 500 m jako minimalną odległość od zabudowań mieszkalnych, utknęła w Sejmie. Branża im dłużej wczytuje się w jej zapisy, tym coraz więcej ma wobec niej wątpliwości.
Dość powiedzieć, że na corocznej konferencji wiatrowej Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej w kuluarach da się usłyszeć, że jeśli nowa liberalizacja ma wyglądać w ten sposób jak obecnie, to być może lepszym rozwiązaniem będzie odstąpienie od niej. Potencjalni inwestorzy obawiają się bowiem nowych obostrzeń lokowania wiatraków, które dotyczą obszarów Natura 2000, baz wojskowych czy dróg krajowych. Możliwe, teoretyczne weto wobec tej ustawy nowego prezydenta każe przemyśleć ten projekt na nowo.
Czytaj więcej
W Łebie uruchomiono pierwszą w Polsce bazę operacyjno-serwisową dla morskich farm wiatrowych Grupy Orlen. Montaż wiatraków trwa, a sam prąd ma popł...
Nowa inwestycja
W cieniu tych dywagacji postępują prace nad morskimi farmami wiatrowymi, i nie chodzi tylko o stawianie wiatraków na Bałtyku, ale o budowę krytycznej infrastruktury lądowej, jaką jest terminal instalacyjny dla morskiej energetyki wiatrowej. Chodzi o projekt Orlen Neptun, z Grupy Orlen. Firma uruchomiła w Świnoujściu terminal instalacyjny dla morskich farm wiatrowych. Z terminala korzystać będzie Orlen (projekty z drugiej fazy zewnętrznej), a także niezwiązani z nim operatorzy.
I tak Orlen Neptun pierwszy, długoterminowy kontrakt podpisał z hiszpańsko-francuskim konsorcjum Ocean Winds. Ta firma rozwija na polskim Bałtyku projekt w ramach pierwszej fazy, który będzie gotowy przed 2030 r. Umowa zawarta przez Orlen Neptun z hiszpańsko-francuskim konsorcjum Ocean Winds zakłada wynajem niemal całej powierzchni terminala. Będzie on wykorzystywany przy realizacji projektu morskiej farmy wiatrowej BC-Wind, oddalonej od portu w Świnoujściu o około 150 mil morskich, czyli około 228 kilometrów.
Terminal w Świnoujściu docelowo umożliwi instalację kilkudziesięciu turbin wiatrowych rocznie. – To z bazy w Świnoujściu będziemy realizować kolejne projekty na morzu, w których udział polskiego kapitału wyniesie blisko połowę. Już dziś mamy podpisany kontrakt z jednym ze światowych liderów, firmą Ocean Winds, oraz umowy, które pozwolą wykorzystać istniejącą infrastrukturę do magazynowania elementów turbin wiatrowych – mówi Ireneusz Fąfara, prezes Orlenu.
Czytaj więcej
Polenergia i norweski koncern energetyczny Equinor, podjęły ostateczne decyzje inwestycyjne dotyczące budowy morskich farm wiatrowych Bałtyk 2 i 3,...
Będą aukcje
Jednocześnie sporo dzieje się na polu prawnym. URE ogłosił na grudzień br. pierwszą aukcję na 4 GW mocy morskich farm wiatrowych. Chodzi o tzw. projekty drugiej fazy rozwoju, które powstaną po 2030 r. Przedmiotem aukcji jest 25-letni kontrakt różnicowy, gwarantujący wytwórcy otrzymanie za energię elektryczną ceny, którą wylicytował w aukcji, choćby cena rynkowa była w tym czasie niższa. Maksymalna moc źródeł, które mogą zdobyć wsparcie, to 4 GW, a maksymalna cena zależy od położenia wiatraków na Bałtyku i wynosi od 485,71 do 512,32 zł za MWh netto. Nie oznacza to jednak, że tyle będzie wynosić cena. Konkurenci będą licytować, kto zaoferuje najniższą. Wyzwaniem jednak będzie znalezienie trzech podmiotów, które pozwolą na realizację tej aukcji. Jako pierwsi zgłosili się Equinor i Polenergia. Firmy złożyły do URE wniosek o prekwalifikację wspólnego projektu morskiej farmy wiatrowej Bałtyk 1 do udziału w tej aukcji. Janusz Bil, prezes Orlen Neptun, mówi, że taki wniosek złoży także Orlen. – Nie mamy jeszcze decyzji środowiskowej. Liczymy, że uda się ją nam uzyskać pod koniec września – dodał Bil. Wówczas spółka będzie mogła złożyć wniosek o uczestnictwo w aukcji grudniowej. Może się do niej zgłosić także PGE, choć deklaracje nie padły.