Zgodnie z oczekiwaniami miniony tydzień na GPW upłynął pod znakiem przewagi niedźwiedzi. Nie była to przewaga przygniatająca, ale na wykresach głównych indeksów wyraźnie zarysował się zwrot notowań. Pretekstem do takiego zwrotu mogły być jastrzębie wypowiedzi członków Fedu i Christine Lagarde, szefowej EBC. Monetarni decydenci mimo postępującej dezinflacji i wciąż dobrych danych makroekonomicznych (w USA zwłaszcza z rynku pracy) pozostają zdeterminowani, by utrzymać restrykcyjne podejście w swoich politykach i cenowe trendy zdusić do deklarowanych celów. Rynki nie są jeszcze na tyle mocne, by takie nastawienie ignorować, a że mają za sobą dobrą passę (zwłaszcza europejskie), to mogą sobie pozwolić na zniesienie części ostatnich zwyżek. Pytanie, jak głębokie może być owe zniesienie?

Odpowiedzi można poszukać na wykresach. W przypadku WIG20 potencjalnym celem może być strefa lokalnych szczytów z listopada i grudnia, czyli 1800–1780 pkt. W tym rejonie znajduje się obecnie średnia z 50 sesji, która dodatkowo wzmacnia ten rejon wsparć. Zejście od maksimum sprzed dwóch tygodni 1955 pkt do 1780 pkt oznaczałoby schłodzenie o 9 proc. Taka skala wystarczy, by schłodzić oscylatory MACD i RSI i przygotować grunt pod kolejną falę zwyżek. Zakładając bowiem, że główny trend pozostanie wzrostowy, można oczekiwać, że pułap 2000 pkt pęknie w kolejnym podejściu i indeks blue chips na dłużej zagości powyżej tej okrągłej bariery.

Wskaźnik średnich spółek spadał w minionym tygodniu nawet do 4267 pkt, co oznacza, że od szczytu oddalił się o 5 proc. Przy 4300 pkt znajduje się wsparcie wyznaczone przez lokalny szczyt z sierpnia 2022 r. Biorąc pod uwagę fakt, że trzymiesięczny dorobek tego segmentu spółek jest o 15 pkt proc. mniejszy niż WIG20, można zakładać, że korekta będzie płytsza i skończy się na tych 5 proc. Jeśli jednak podaż będzie dalej naciskać, kolejnych wsparć można szukać w strefie 4200–4000 pkt. To obszar grudniowej konsolidacji, w której znajdują się obecnie średnie z 50 i 200 sesji, tworzące od tygodnia formację złotego krzyża.

Indeks sWIG80 przebił się w minionym tygodniu przez 19 000 pkt, co oznacza, że od październikowego dołka zyskał już 23 proc. Umowna granica hossy została przekroczona, a średnie z 50 i 200 sesji utworzyły złoty krzyż. Zielone światło do trwalszego umocnienia zostało więc zapalone, ale podobnie jak w przypadku WIG20 i mWIG40 tak i tu mamy sygnalizację wykupienia na oscylatorach MACD i RSI. W piątek notowania wróciły do 19 000 pkt, a książkowym celem tej korekty wydaje się być pułap 18 200 pkt. Na tym poziomie bowiem mamy aż trzy lokalne szczyty: z grudnia, sierpnia i czerwca 2022 r.

Wskazane zasięgi spadków to oczywiście potencjalne cele wynikające z analizy wykresu. Tak jak pisaliśmy przed tygodniem – zachowanie naszego rynku podczas tej korekty będzie swoistym testem siły byków. Jeśli schłodzenie zakończy się w rejonie wskazanych wsparć, będzie można ten test zaliczyć do udanych i oczekiwać kontynuacji hossy. Zejście na niższe poziomy odpali lampki alarmowe i wrócą pytania, czy to, co dzieje się na rynku od jesieni, nie jest przypadkiem pułapką na byki?