Macie już oficjalną zgodę KNF na prowadzenie biura maklerskiego. Ciężko było ją zdobyć?
Cały projekt biura maklerskiego VeloBanku wpisał się w napięty harmonogram, więc jeśli można mówić, że coś nam doskwierało, to fakt, że musieliśmy działać bardzo szybko. To, co nam pomogło, poza oczywiście profesjonalizmem zespołu, który brał udział w tym procesie, to merytoryczne i proaktywne podejście Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego. Był to bardzo sprawny proces ze strony urzędu.
Jaki jest więc pomysł na BM VeloBanku? Rynek usług maklerskich jest wysoce konkurencyjny niezależnie od tego, czy mówimy o obszarze klientów indywidualnych, klientów zamożnych czy też klientów instytucjonalnych.
Chcemy stworzyć biuro maklerskie dla wymagających klientów, które wygrywa doradztwem, jakością oferty i dostępem do globalnych rynków – a nie niską prowizją. Naszą ambicją jest budowa jednego z najlepszych jakościowo biur na rynku. Stawiamy na doświadczonych doradców, szeroki dostęp do rynków zagranicznych oraz ofertę inwestycyjną wykraczającą poza standardowe rozwiązania. Chcemy być miejscem, w którym klienci indywidualni otrzymują realne wsparcie w budowaniu i pomnażaniu majątku, dlatego koncentrujemy się właśnie na tym segmencie.
Czytaj więcej
VeloBank sfinalizował przejęcie 86,83 proc. akcji Noble Funds TFI. Na czele TFI stanął Piotr Żoch...
Czyli generalnie stawiacie na klienta indywidualnego?
Tak. W pierwszej kolejności koncentrujemy się na klientach indywidualnych, w tym przede wszystkim na tych, którzy przejdą do nas z Citi Handlowego. Warto pamiętać, że to właśnie transakcja przejęcia części detalicznej Citi Handlowego przez VeloBank była impulsem do utworzenia biura maklerskiego w strukturach naszego banku.
Jak duża jest grupa klientów maklerskich, którzy przejdą do VeloBanku?
Jest to grupa liczona w tysiącach. Co ważne: jest ona także dobrze uproduktowiona, z dużym zrozumieniem produktów inwestycyjnych. Są to klienci, którzy są aktywni zarówno na rynku polskim, jak i zagranicznych, a dodatkowo korzystają z doradztwa inwestycyjnego, które będzie dla nas podstawowym produktem. Na rynku maklerskim są podmioty, które chcą konkurować ceną. My tego nie chcemy robić. Uważam, że warto konkurować głównie wiedzą, którą chcemy dostarczać właśnie poprzez rozwój usługi doradztwa inwestycyjnego. Ona już jest na dobrym poziomie, ale mamy też pomysły, jak ją jeszcze ulepszyć.