Jeśli szukać pozytywnych elementów w trudnych relacjach między GPW a krajową branżą maklerską, to z pewnością można do nich zaliczyć giełdowy program wsparcia pokrycia analitycznego, który funkcjonuje na naszym rynku od kilku lat. Obecnie trwa jego trzecia edycja. I chociaż sam program jest dobrze oceniany przez brokerów, to też nie ukrywają oni, że GPW mogła iść za ciosem. Maklerzy chcieliby bowiem, aby giełda zwiększyła wyraźnie nakłady na ten program.
Giełda oficjalnie nie podaje kwoty, jaką przeznacza na program wsparcie pokrycia analitycznego. Według naszych informacji roczny budżet sięga około 2,5 mln zł. Zdaniem brokerów to jednak jest zdecydowanie za mało. – Polityka GPW powinna być skierowana na wsparcie krajowej branży maklerskiej. Zamiast wypłacać ponad 100 mln zł dywidendy, można na ten cel przeznaczyć przykładowo 50 mln zł, a zatrzymane pieniądze przeznaczyć na program wsparcia analitycznego. Jego budżet należy zwiększyć do 25 mln zł, a nawet do 50 mln zł. Analizy są fundamentem tego, aby zainteresować inwestorów spółkami obecnymi na giełdzie – mówił ostatnio w Parkiet TV Waldemar Markiewicz, prezes Izby Domów Maklerskich.
Czytaj więcej
Punktem odniesienia dla naszego rynku, pod względem opłat, powinna być giełda turecka. Faktem jes...
Czy jest na to szansa? Wiele wskazuje na to, że na razie skończy się tylko na pobożnych życzeniach.
Według naszych informacji w ostatnim czasie odbyło się nawet spotkanie GPW z przedstawicielami biur i domów maklerskich, które uczestniczą w programie. Nie przyniosło ono jednak oczekiwanych przez maklerów zmian. Sama GPW podkreśla też, że na razie nie ma na to co liczyć.