Gospodarka - Świat

Fed skupi więcej papierów wartościowych

Rezerwa Federalna chwyta się ostatniej deski ratunku dla amerykańskiej gospodarki. Będzie skupować długoterminowe obligacje skarbowe za 300 mld USD

Ben S. Bernanke, szef władz monetarnych w USA

Foto: wprost.pl

Na wczo­raj­szym po­sie­dze­niu ame­ry­kań­ska Re­zer­wa Fe­de­ral­na (Fed) utrzy­ma­ła sto­py pro­cen­to­we na nie­zmie­nio­nym po­zio­mie 0–0,25 proc., a jed­no­cze­śnie za­de­cy­do­wa­ła o prze­zna­cze­niu do­dat­ko­wych środ­ków na skup pa­pie­rów war­to­ścio­wych. Chce w ten spo­sób po­pra­wić sy­tu­ację na ryn­ku kre­dy­tów hi­po­tecz­nych oraz w sek­to­rze nie­ru­cho­mo­ści.

[srodtytul]Prognozy nadal są marne[/srodtytul]

– Wciąż jeszcze nie zbliżamy się do dołka koniunktury gospodarczej i dlatego Fed zdecydował się na tak pokaźne zwiększenie ilości pieniądza na rynku – komentował na gorąco William Poole, poprzedni szef regionalnego oddziału Fed w St. Louis. Dodał, że poważna recesja wciąż jest jeszcze przed amerykańską gospodarką.

Komunikat Fedu zawierał również pesymistyczną ocenę stanu amerykańskiej gospodarki. Wskazywano w nim na rosnące bezrobocie, spadek wartości nieruchomości, dekoniunkturę na rynku akcji i trudności z dostępem do kredytu. Mimo mizernych perspektyw gospodarczych w krótkim czasie, wyrażono nadzieję na ustabilizowanie się rynków finansowych i stopniowe przywrócenie stabilnego wzrostu gospodarczego. Inflacja ma pozostać pod presją.

W tym roku władze monetarne mogą skupić do 1,25 bln USD papierów wartościowych. O 750 mld USD zwiększą środki przeznaczone na zakupy instrumentów powiązanych z rynkiem hipotecznym (MBS). Dodatkowe 100 mld USD Fed wyda na papiery agencji rządowych. Nowością i jednocześnie wyrazem determinacji Rezerwy Federalnej jest deklaracja skupu za 300 mld USD w ciągu najbliższych sześciu miesięcy długoterminowych obligacji skarbowych.

Te działania wywołały gwałtowne ruchy na rynkach finansowych. Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych spadła w okolice 2,5 proc., z około 3 proc. dzień wcześniej. Była to największa zniżka od 1962 r. O ponad 3 proc. względem euro poszedł w dół kurs dolara. Za wspólną walutę płacono blisko 1,35 USD. Był to największy spadek od 2000 r.

Wynikał z faktu, że wczorajsze decyzje tak naprawdę oznaczają drukowanie pieniędzy i tym samym osłabiają pozycję dolara. Liczyło się też to, że wzmacniały nadzieje na ożywienie gospodarcze, co skłania do zakupów walut, które w ostatnich miesiącach traciły. Dobrze decyzję Fedu przyjęła amerykańska giełda.

[srodtytul]Trzeba działać odważnie[/srodtytul]

Wczoraj poznaliśmy też dane o inflacji na poziomie cen konsumpcyjnych. Wskaźnik CPI wzrósł w lutym w Stanach Zjednoczonych do 0,2 proc. r./r., wobec 0 proc. w styczniu – poinformował wczoraj Departament Pracy. Inflacja bazowa, a więc nieuwzględniająca cen żywności i paliw, zwyżkowała do 1,8 proc.

Komunikat o wyższej inflacji niewątpliwie złagodził obawy, że spadające ceny utorują drogę deflacji, a więc przedłużającemu się procesowi tanienia produktów i usług. To w konsekwencji zmniejszałoby zyski firm i utrudniało im spłatę zadłużenia.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.