Gospodarka

Byki i niedźwiedzie

Od ponad roku zarządzający funduszami obligacji są jak skazani na dramatyczną walkę gladiatorzy. Ich przeciwnikiem jest nie tylko trudny rynek, ale i opłaty pobierane przez fundusze dłużne.

Marcin Mężykowski, Aviva Investors TFI.

Foto: Archiwum

Ten problem dobrze opisały Analizy Online na przykładzie nominowanego do Złotego Portfela „Parkietu" funduszu BPH Superior Obligacji. W ciągu ostatnich 12 miesięcy zarobił on 1,4 proc. (w 2016 r. aż 1,9 proc.), podczas gdy BPH Obligacji jest w tym okresie na lekkim minusie. Główna różnica między tymi dwoma funduszami leży właśnie w poziomie opłat – w pierwszym wynoszą one zaledwie 0,35 proc., w drugim... 2 proc.

Złoty Portfel za stopę zwrotu osiągniętą w ubiegłym roku kalendarzowym przyznajemy Marcinowi Mężykowskiemu i jego funduszowi Aviva Investors Obligacji Dynamicznemu, który wypracował – astronomiczny jak na obligacje skarbowe – wynik rzędu 2,5 proc. Fundusz Mężykowskiego inwestuje niemal wyłącznie w papiery rządowe, ale nie tylko polskie. Prawie zawsze zabezpiecza ryzyko walutowe inwestycji. W jednym z komentarzy udzielonych „Parkietowi" zarządzający tłumaczył, że rozszerzenie spektrum inwestycyjnego funduszu na całą Europę Środkowo-Wschodnią pozwala zarabiać, nawet gdy na naszym rynku panuje dekoniunktura.

Wspólnym mianownikiem Aviva Investors Dynamicznego, BPH Superior Obligacji oraz trzeciego nominowanego funduszu – Ipopema Obligacji, zarządzanego przez Bogusława Stefaniaka (1,7 proc. stopy zwrotu w 2016 r.), jest aktywność. W portfelach, które w zeszłym roku osiągnęły najlepsze wyniki, bardzo często zmienia się średni okres do wykupu obligacji. To jedyny sposób, żeby w dzisiejszych czasach wycisnąć zysk z rynku długu. Ale jest to broń obosieczna – zarządzający może obstawić dobrze, ale może się też pomylić.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły