Gospodarka

WGI: Gdzie się podziały pieniądze klientów?

Wydział do spraw przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie wszczął śledztwo dotyczące udaremnienia zaspokojenia ponad tysiąca wierzycieli oraz doprowadzenia do upadłości Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej.

Według informacji „Parkietu" prokuratura ma zbadać m.in. przepływy finansowe pomiędzy spółkami z grupy WGI, głównie domem maklerskim i WGI Consulting, oraz transferowanie ich za granicę m.in. do WGI Europe czy na prywatne konta w Zurychu szefów WGI – Macieja S. i Łukasza K. Prokuratura ma ocenić rolę w tym procederze Arkadiusza R. (prezesa WGI Consulting).

Zawiadomienie złożyli wierzyciele spółki – wyszły bowiem na jaw nowe okoliczności, m.in. opinie biegłych w sprawie transferowania pieniędzy między spółkami Grupy WGI a ich prezesami. Podjęcie śledztwa nakazał sąd. Zdaniem zawiadamiających wnikliwa i szeroka analiza przepływów pieniężnych pozwoli znaleźć dowód na świadome i zaplanowane oszustwo, a także być może odnaleźć pieniądze klientów.

Główne śledztwo w sprawie upadku WGI, prowadzone przez warszawską Prokuraturę Okręgową, prowadzono od 2006 r. i trwało sześć lat. Szefów biura oskarżono jedynie o niegospodarność, za co grozi do dwóch lat więzienia. Maciej S., Łukasz K. i Andrzej S. mieli tylko zbyt ryzykownie inwestować pieniądze 1200 klientów. W niespełna dwa lata prezesi sprzeniewierzyli co najmniej ćwierć miliarda złotych. Najwięcej stracił warszawski hurtownik – ponad 8 mln zł, a 24 inwestorów – po milionie. Prokuratura nie odzyskała pieniędzy ani nie ustaliła, co się z nimi stało. Część Łukasz K. i Maciej S. przetransferowali do WGI Europe. Stamtąd część przelano na ich prywatne rachunki m.in. w Szwajcarii.

To drugie nowe śledztwo dotyczące WGI. Od września ub.r. warszawska prokuratura prowadzi inne – w sprawie uszczuplenia majątku spółki córki WGI Consulting. Tuż przed jej upadkiem członkowie zarządu dokonali kilku przelewów na łączną kwotę 8 650 000 USD z rachunku w Wachovia Sécurités LLC na rachunki w Trustmark National Bank oraz Credit Suisse.


Wideo komentarz