Reklama

Czy stres na rynkach akcji i surowców podniesie obligacje?

Ostatnie dwa dni stycznia sprowadziły wielu inwestorów na ziemię. Pędzące galopem surowce potknęły się o własne nogi, a akcje objęła szeroka wyprzedaż po wynikach Microsoftu. Tylko w przypadku obligacji dzieje się jak na razie niewiele.

Publikacja: 02.02.2026 06:00

Czy stres na rynkach akcji i surowców podniesie obligacje?

Foto: Andrey Popov/AdobeStock

W pierwszym miesiącu tego roku apetyt na ryzyko był ogromny, co jednak okupione było sporą zmiennością w ostatnich dniach. Spadki jak dotąd objęły głównie surowce takie jak złoto, srebro czy miedź, natomiast obligacje pozostają jak na razie dość obojętne. To się jednak może zmienić, o ile wyprzedaż akcji i surowców się rozkręci.

Foto: Parkiet

Nowy przewodniczący

Na rynkach srebra czy miedzi w ostatnich dniach obserwujemy ekstremalną zmienność. Tydzień rozpoczął się nawet 17-proc. umocnieniem srebra, z którego po kilku godzinach nie zostało nic. W połowie tygodnia srebro podeszło jeszcze wyżej, przekraczając w szczycie 120 dol. za uncję, natomiast w piątek traciło nawet 15 proc. Rekordy cen biła także miedź, aczkolwiek i tu końcówka tygodnia przyniosła korektę. Zachowanie wspomnianych surowców, wykorzystywanych szeroko w przemyśle, mogło pobudzić obawy o inflację. Zwłaszcza że surowce zyskują na wartości szeroko i w tym roku dotyczy to także kluczowego – ropy naftowej.

Foto: Parkiet

Różnie oczywiście można tłumaczyć rajd srebra, które nawet po dwucyfrowej przecenie notuje 227-proc. wzrost w ciągu roku i pewnie każdy z powodów będzie podobnie trafny. Podobnie jak z przeceną z ostatnich dni. Jako bezpośredni jej pretekst wskazuje się na ogół spekulacje, a następnie wskazanie przez  amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa kandydatury Kevina Warsha na przewodniczącego Fedu. Dlaczego rynek zareagował w taki sposób na Warsha? 

Reklama
Reklama

Daniel Kostecki, analityk CMC Markets zauważa, że plany  przyszłego przewodniczącego Fedu mogą przynieść monetarne trzęsienie ziemi – najważniejszy bank centralny świata, pod przewodnictwem Kevina Warsha, może zmieniać cały swój reżim, w którym operuje od 2008 r. – mówi.

Czytaj więcej

Kevin Warsh oficjalnie nominowany na nowego szefa Fedu

Wyniki takie jak za cały rok

Nawet po spadkach z ostatnich dni stycznia trudno nie uznać tego miesiąca za udany dla inwestorów. Mało tego, spora część indeksów akcji osiągnęła dotychczas stopy zwrotu, które sprawiłyby dużo radości nawet w okresie całego roku. Przykładowo koreański KOSPI wzbił się już o 24 proc., a giełdy chińska czy japońska dały zarobić solidne kilka procent.

Foto: Parkiet

W Europie jeszcze łatwiej o indeksy, które porosły już dwucyfrowo w górę. To m.in. turecki XU 100, ale też kilka mniejszych rynków, np. węgierski czy bułgarski. Powody do zadowolenia mają oczywiście też krajowi inwestorzy. WIG20 zyskał w skali miesiąca zawrotne 6 proc., ale to i tak znacznie mniej niż średnie i małe spółki, którym wcale nie przeszkadzał stres na rynkach globalnych. mWIG40 w piątek po południu rósł aż o 1,29 proc. Tym samym mWIG40 wychodził na nowe szczyty, a jego tegoroczna stopa zwrotu rosła do 9,2 proc. sWIG80 był w piątek spokojniejszy, ale i on notował 7-proc. umocnienie w styczniu.

Krajowy rynek w czwartek postraszył – początkowo indeksy biły rekordy, ale potem nadeszła wyprzedaż, sprowadzająca główne indeksy pod wodę.

Reklama
Reklama

– Czwartkowy nawis podażowy w postaci długiego górnego cienia ukształtował formację spadkową na wykresie WIG20, statystycznie słabą, tzw. spadającą gwiazdę. Większy niepokój budzi jednak solidne wykupienie oscylatorów szybkich oraz odchylenie od średniej z 200 sesji, które, po dojściu w okolice 16 proc., od kilku lat skutecznie wyhamowują impet trendu wzrostowego na tym instrumencie – komentował Jacek Borawski z Noble Securities. – Dlatego, mimo przyzwoitego ułożenia średnich 15/45/100/200, należy przygotować się na zmianę tempa ruchu, z uwzględnieniem pojawienia się sekwencji spadkowych – przewiduje ekspert analizy technicznej.

Foto: Parkiet

W piątek popyt na GPW jednak podjął rękawicę. Przed otwarciem handlu w USA indeks krajowych dużych spółek świecił już nawet na zielono. - Korpus i cień są za skromne do bycia przeciwwagą dla świecy z sesji czwartkowej, ale połączenie obu korpusów daje świecę wysokiej fali, którą można czytać jako sygnał niepewności rynku wobec przyszłego scenariusza – komentował w trakcie sesji Adam Stańczak z DM BOŚ. – Przy takim zakończeniu sesji popyt mógłby zachować nadzieje na jakieś zrównoważenie zachęt do korekty po czwartkowej kontrze podaży – stwierdził.

Idąc dalej na zachód można upewnić się w przekonaniu o utrzymującej się na początku roku sile rynków wschodzących. Takie indeksy jak niemiecki DAX czy francuski CAC40 kończyły pierwszy miesiąc roku w okolicach zamknięcia 2025 r., albo i niżej. Jeśli chodzi o obie Ameryki, tu także rynek bazowy wygląda bladziej niż np. giełdy brazylijskiej, gdzie główny indeks zyskał niemal 14 proc., czy argentyńskiej, gdzie wzrost sięga 6 proc. Tymczasem (jeszcze przed otwarciem piątkowego handlu) S&P 500 był ledwie 1,8 proc. nad kreską od początku roku, a Nasdaq 2,5 proc. 

Foto: Parkiet

Pierwszy miesiąc roku kończy się źle dla dolara, który osłabił się do euro o 1,4 proc., a to oznacza już niemal 15-proc. wzrost notowań EUR/USD w ciągu roku. Kurs głównej pary walutowej testował w styczniu poziom 1,20, gdzie poprzednio znajdował się w połowie 2021 r. Słaby dolar dodaje wigoru złotemu. Kurs USD/PLN zszedł w ostatnich dniach do poziomów z 2018 r., testując okrągły pułap 3,50 zł. 

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Patryk Pyka, DI Xelion: To jest czas średnich i małych spółek, nie tylko z GPW

Najwięcej w styczniu mówiło się oczywiście o surowcach, zwłaszcza metalach szlachetnych, które rozpalały wyobraźnię. Nawet mimo piątkowego tąpnięcia srebro notowało najwyższą, około 40-proc. zwyżkę od początku roku. Gigantyczne zwyżki notował w styczniu także gaz ziemny w USA w związku z załamaniem pogody. Rosły też ceny części zbóż. Kolor czerwony zawitał natomiast na rynku kawy, a przede wszystkim kakao.

Foto: Parkiet

Lepsze czasy obligacji?

Wygląda na to, że przełom stycznia i lutego może być na rynkach gorący, aczkolwiek sporo będzie zależeć od tego, jak rynek odczyta kandydaturę nowego przewodniczącego Fedu. Administracji Donalda Trumpa słabszy dolar wydaje się być na rękę, natomiast wysokie rentowności obligacji mocno nie w smak. 

Od początku roku rentowności amerykańskich papierów dziesięcioletnich wzrosły o 6 pkt baz. Nie jest to jeszcze znaczny ruch, ale warto zauważyć, że mimo trwającego cyklu obniżek stóp procentowych wskaźnik ten podniósł się w styczniu nawet do poziomów widzianych poprzednio we wrześniu zeszłego roku. Czy słabsze zachowanie rynków akcji i surowców może być pomocne dla amerykańskich obligacji?

Reklama
Reklama

– Generalnie wzrost awersji do ryzyka może spowodować umocnienie dolara amerykańskiego oraz ucieczkę inwestorów w kierunku obligacji – mówi Bogdan Jacaszek, zarządzający funduszami, TFI PZU. - Pogorszenie koniunktury gospodarczej sprzyja spadkowi inflacji, co przekłada się na obniżenie rentowności obligacji. Spadkowi inflacji pomaga umacniający się dolar, a więc może to czas na „long duration” na skarbowych obligacjach amerykańskich – przewiduje ekspert TFI PZU.

Analizy rynkowe
Akcje spółek z WIG20 nie mają dość wspinaczki
Analizy rynkowe
Warszawa jeszcze nie złapała zadyszki
Analizy rynkowe
Oto styczniowe gwiazdy GPW. Czy będą błyszczały również w lutym?
Analizy rynkowe
Jak tańszy dolar wpływa na polskie spółki i warszawską giełdę
Analizy rynkowe
Udane wejście średniaków w 2026 r. Czy to będzie ich rok?
Analizy rynkowe
Hossa trwa, ale nie wszędzie. Kto ciągnie rynek, a kto zaczyna odstawać?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama