Na brak zmienności inwestorzy ostatnio z pewnością nie mogą narzekać – zarówno na Wall Street, jak i na europejskich parkietach. Sezon wyników firm w USA wszedł w zaawansowaną fazę, a napływające raporty raz studzą, a raz podsycają obawy, że ogromne nakłady na AI wciąż nie przekładają się na oczekiwany wzrost. Microsoft i SAP rozczarowały, Meta już nie, a rynek żyje spekulacjami, że Kevin Warsh – typowany przez Trumpa na szefa Fedu – mógłby połączyć obniżki stóp z agresywnym ograniczaniem bilansu. Dolar oberwał najmocniej od wielu tygodni, narasta narracja „sell America”, choć rynek obligacji w USA pozostaje stabilny.

Notowania dziesięcioletnich treasuries sugerują, że jak na razie trudno mówić o rychłych obniżkach stóp. Słabość dolara wsparła polską walutę – USD/PLN dotarł do poziomów niewidzianych od kwietnia 2018 r.

Teoretycznie to dobra wiadomość dla byków na GPW, bo w oczach amerykańskich inwestorów nasza giełda zyskuje na atrakcyjności. WIG20USD jest o krok od ataku na psychologiczny poziom 1000 pkt. Wykupienie sygnalizuje ryzyko korekty, lecz dopóki byki dominują, walka o wyższe wyceny trwa.

Ciekawie wygląda również DAX, który po powrocie z historycznych szczytów wszedł w strefę wcześniejszej, średnioterminowej konsolidacji. To cofnięcie pozostaje jak na razie klasycznym testem wybicia. W piątek widać przepychanki na wsparciu i szansę na wyrysowanie harami. Taka formacja mogłaby pozwolić wejść w luty z podniesioną głową i szukać kolejnego ATH.