Styczeń przyniósł ogromne emocje na rynkach, a i sama końcówka nie zawiodła inwestorów. W czwartek przyszło pierwsze większe cofnięcie czy to na Wall Street czy to na rynku metali szlachetnych, a wszystko po tym, jak akcje firmy Microsoft zaliczyły wyraźny spadek i to pomimo niezłych wyników. To, co się wydarzyło w czwartek sugeruje, że to sezon wynikowy w USA jest teraz najważniejszy dla inwestorów?
Nie sądzę. Uważam, że takim tematem może być Iran. Sytuacja tam jest bardzo napięta i nie wiadomo w którą stronę to wszystko się potoczy.
Czyli o sezon wynikowy w USA nie trzeba się bać i można zakładać, że spółki „dowiozą” wyniki?
Można powiedzieć, że one zawsze dowożą wyniki. Zakładam, że dynamika wzrostów wyników znów osiągnie poziom dwucyfrowy i przebije oczekiwania. Oczywiście mieliśmy przypadek Microsoftu, gdzie pojawiły się pytania o monetyzację projektów AI. Teraz jednak rynek czeka już na Alphabet.
Czyli dla Wall Street najważniejsze są wyniki, a już niekoniecznie to, co robi Trump? Rynek się uodpornił na działania amerykańskiego prezydenta?
Patrząc na to, co wydarzyło się od początku roku, faktycznie można dojść do takiego wniosku. Mieliśmy temat Wenezuelii czy też Grenlandii, a rynek praktycznie za bardzo na to nie reagował. Teraz, tak jak wspomniałem, mamy temat Iranu i pytanie, jak zostanie rozstrzygnięta ta kwestia.
Metale szlachetne uważane za bezpieczną przystań, grają też pod Iran czy jest to już czysta spekulacja?
Mam wrażenie, że zachowanie metali szlachetnych w ogóle w ostatnim czasie nie jest skorelowane ani z rynkiem akcji, ani rynkiem długu, ani rynkiem walutowym. W przypadku srebra, moim zdaniem, mamy do czynienia z czymś w rodzaju bańki spekulacyjnej. Oznacza to, że trudno jest powiedzieć, gdzie są faktycznie fundamenty, a gdzie jest czysta spekulacja. Coś podobnego pojawiło się też na rynku złota, chociaż w tym przypadku nieco łatwiej jest ocenić, gdzie jest wartość godziwa. Ostatnio widać to było po zachowaniu banków inwestycyjnych, które zaczęły w górę rewidować swoje prognozy dla złota. Pojawiły się ceny docelowe na poziomie 5400 - 5600 USD za uncję i właściwie już zostały one osiągnięte i to też jest przyczynkiem do korekty spadkowej.