Pod wieloma względami Europa przegania już Dolinę Krzemową

Koniunktura w branży start-upów nad Wisłą nie jest najlepsza. Entuzjazm inwestorów mocno się skurczył, a – jak pokazują badania – pod tym względem gorzej na kontynencie wypada tylko pięć rynków. Prognozy na przyszły rok przynoszą jednak lekki powiew optymizmu.

Publikacja: 11.12.2023 21:00

W III kwartale br. na świecie powstało najmniej jednorożców od sześciu lat. Kwartalny spadek narodzi

W III kwartale br. na świecie powstało najmniej jednorożców od sześciu lat. Kwartalny spadek narodzin start-upów wartych ponad 1 mld dol. sięgnął aż 40 proc. – podaje CB Insights. Fot. AdobeStock

Foto: www.ashva.pictures

Rynek młodych, innowacyjnych spółek łapie oddech. Znaczący spadek finansowania VC względem pandemicznych szczytów jest faktem, ale branża wraca do poziomów, z którymi mieliśmy do czynienia jeszcze kilka lat temu. A więc na właściwe tory. Z najnowszych danych Atomico wynika, że w Europie do start-upów popłynęło w tym roku 45 mld dol., a to o 18 proc. więcej niż w 2020 r. Magnesem dla inwestorów w tych trudnych czasach okazała się dynamicznie wzbierająca przedsiębiorczość Europejczyków. Jak wskazuje Atomico, mamy więcej specjalistów w sektorze technologii niż USA, a baza talentów w ciągu ostatnich pięciu lat wzrosła z 750 tys. do aż 2,3 mln. Efekt? Na kontynencie jest już 4 tys. spółek technologicznych na etapie wzrostu (z ang. growth stage), które mają potencjał osiągnąć międzynarodowy sukces, a część z nich zasilić przyszłe grono tzw. jednorożców (start-upów wycenianych na co najmniej 1 mld dol.).

Stary Kontynent wyszedł z kryzysu obronną ręką

Mimo takiego spojrzenia na rynek nie można popaść w hurraoptymizm. Sytuacja na rynku inwestycji wysokiego ryzyka w Europie i na świecie w br. była niezwykle trudna. Strumień pieniędzy dla start-upów wysechł. A – jak wynika z badań Atomico – w rundach przekraczających 100 mln dol. (tzw. megarundy) nastąpiło niespotykane wręcz hamowanie. Europa w 2023 r. doczekała się tylko 36 takich transakcji. O skali spadków może świadczyć porównanie z 2022 r., gdy doszło do 163 tego typu inwestycji, czy z rokiem 2021, gdy doszło do prawie 200 megarund. W konsekwencji – choć, jak zapewniają analitycy, poziom „suchego prochu” (z ang. dry powder), czyli pieniędzy czekających na potencjalne inwestycje, sięgnął rekordowych poziomów – na Starym Kontynencie od początku roku narodziło się zaledwie siedem jednorożców.

Liczba „dry powder” i poprawa koniunktury może jednak napawać nadzieją, że najgorsze na rynku spółek technologicznych już za nami, a popandemiczne spowolnienie odpuszcza. Prognozy na rok 2024 są wyraźnie lepsze. Przynajmniej dla europejskiego ekosystemu startupowego. Statystyki pokazują bowiem, że pod względem powstawania nowych innowacyjnych firm Europa przygoniła już (ilościowo) Stany Zjednoczone, a w ciągu najbliższych pięciu lat w naszym regionie spodziewanych jest co najmniej 25 tys. nowych spółek technologicznych. Zdaniem Simona Bumfreya z HSBC Innovation Banking UK, cytowanego w raporcie Atomico, to wszystko świetnie wróży branży na przyszłość i daje podstawy, aby liczyć na wyraźnie lepszy przyszły rok dla innowatorów.

Optymizm ten potwierdza badanie wśród funduszy venture capital – inwestorzy przewidują, iż wolumen transakcji w przyszłym roku wzrośnie względem 2023 r., a w najgorszym wypadku będzie na zbliżonym poziomie do tegorocznego. Tak wskazało aż 89 proc. ankietowanych (dla porównania w badaniu przeprowadzonym w 2022 r. odsetek wierzących w poprawę koniunktury był zdecydowanie niższy – wynosił ok. 66 proc.).

Zasypać przepaść

Choć do Europy napłynęło w br. stosunkowo najmniej kapitału wysokiego ryzyka, bo „tylko” 45 mld dol., gdy do Chin trafiło o 3 mld dol. więcej, a do USA aż 75 mld dol. więcej, to nie ma powodów do rozpaczy. Stary Kontynent jako jedyny bowiem odnotował w tym względzie wzrost wobec roku 2020 (o 18 proc.), podczas gdy Stany Zjednoczone zaliczyły 1-proc. spadek, a Chiny – aż 7-proc. tąpnięcie.

Z drugiej strony – jak wskazuje Atomico – mediana wycen w Europie jest nadal o 30–60 proc. niższa niż w USA. I to na wszystkich etapach. Popandemiczny kryzys nie zmienił jednak nic w tym względzie, ponieważ wyceny start-upów na naszym kontynencie oscylują obecnie wokół średnich długoterminowych z pięciu i dziesięciu lat. A trend wyraźnie zmierza w kierunku redukowania tej przepaści. – Europa ma za sobą dekadę silnego wzrostu i jest na dobrej drodze, aby konkurować z USA – przekonuje Vishal Marria, prezes Quantexa.

Na kontynencie liderem pod względem pozyskanego kapitału jest W. Brytania – do start-upów w tym kraju popłynęło w br. 12,7 mld dol. Na podium w tym rankingu plasują się też Francja (8 mld dol.) i Niemcy (7,8 mld dol.). Niespodziewanie do pierwszej piątki weszła Holandia (2,1 mld dol.), dołączając do Szwecji (1,7 mld dol.), a wypierając Szwajcarię. Co ciekawe, w gronie nielicznych rynków, które zanotowały wzrost inwestycji VC w 2023 r., są Litwa, Rumunia oraz Luksemburg. Niestety, Polska w zestawieniu krajów, które przyciągają największe finansowanie dla start-upów znajduje się daleko w tyle. Wyprzedzają nas choćby Austria, Finlandia, Estonia czy Portugalia. Gorzej od nas na kontynencie wypada tylko 10 państw (m.in. Grecja, Węgry czy ogarnięta wojną Ukraina).

Polskę czeka lepszy rok?

Raport Atomico nie pozostawia złudzeń. Koniunktura w branży start-upów nad Wisłą nie jest najlepsza. Porównanie lat 2018–2020 i 2021–2023 pokazuje, iż entuzjazm inwestorów mocno się skurczył (gorzej pod tym względem w Europie wypada tylko pięć rynków, np. Irlandia i W. Brytania). Co więcej, jesteśmy w europejskim ogonie pod względem liczby start-upów. Mamy ich mniej per capita niż Włosi, Czesi, Chorwaci czy Hiszpanie (gorzej od Polski prezentują się pod tym względem tylko Słowacy, Rumuni, Grecy i Ukraińcy).

2023 r. nad Wisłą wpisał się w czarne scenariusze. – Mija on pod znakiem gorszych nastrojów w środowisku start-upów, niż to miało miejsce rok temu. Widzimy pewne ochłodzenie, przede wszystkim w wymiarze finansowania przez VC. Na napływ kapitału, czy szerzej – zmianę nastawienia inwestorów – trzeba będzie poczekać – komentuje Tomasz Snażyk, prezes fundacji Startup Poland. I dodaje, że aby wyjść z dołka i rozkręcić rodzimy ekosystem, potrzebne są: zachęty inwestycyjne, dalsze upraszczanie zasad zakładania firmy i prowadzenia bieżącej działalności, a także ograniczenie biurokracji oraz wdrażanie programów wsparcia dla ekspansji zagranicznej i ułatwienie start-upom dostępu do uczestnictwa w przetargach publicznych.

Czytaj więcej

Mimo problemów z finansowaniem VC polskie start-upy radzą sobie całkiem dobrze. Wskazują jednak na liczne bariery

Pomimo spadków w napływie kapitału venture capital eksperci dostrzegają pozytywy. Maciej Ćwikiewicz, prezes PFR Ventures, twierdzi, iż – choć widać spowolnienie w porównaniu z latami 2020–2022 – polski rynek VC okazuje się być stabilny. Jak tłumaczy, łączna wartość inwestycji w każdym z trzech pełnych kwartałów br. wyniosła ok. 420–450 mln zł. – Łącznie to blisko 1,3 mld zł, więcej niż w całym roku 2019 – zaznacza. – Równolegle widzimy, że wzrosła liczba rund A i B. To oznacza, że polskie innowacyjne spółki rozwijają się i pozyskują kapitał na ekspansję. To dobry prognostyk dla całego ekosystemu i sygnał dla świata, że polskie start-upy wychodzą poza fazę zalążkową – kontynuuje Ćwikiewicz.

Przedstawiciele branży innowacji uważają, że paradoksalnie kryzys może być impulsem. Michał Kramarz, szef Google for Startups w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, przyznaje, że rynek inwestycyjny przeżywa ochłodzenie, ale podkreśla przy tym, iż nie oznacza to braku szans na sukces dla wielu rodzimych firm technologicznych. – Wręcz przeciwnie, to czas, w którym najskuteczniejsi założyciele i założycielki mogą się wykazać i wybić ponad przeciętność. Wiele lat pracy ze start-upami pokazało mi, że kluczem do sukcesu jest zespół, który jest zdeterminowany, wytrwały i kreatywny. Gdy osoby rozwijające swój biznes potrafią się dostosować do zmieniających się warunków, a przy tym swoim działaniem inspirować swój zespół, to nawet w trudnych czasach będą w stanie osiągnąć ambitne cele – przekonuje Kramarz.

Raport Startup Poland zauważa, że teraz, gdy strumień pieniędzy od inwestorów jest znacznie węższy niż w latach ubiegłych, trzeba zastanowić się nad planami nowego rządu względem sektora innowacji. „Z pewnością prawdopodobna poprawa relacji na linii polski rząd – Bruksela to istotny czynnik, a zapowiadane uwolnienie środków z KPO może być kluczową zmianą i szansą na odbicie niekorzystnego trendu. Powinniśmy jako środowisko startupowe trzymać rękę na pulsie, aby uwolnione unijne środki możliwie szybko wsparły polskie innowacje” – czytamy w raporcie.

Z pewnością 2024 r. to okres wdrażania środków z programu Fundusze Europejskie dla Nowej Gospodarki. Pozwolą one na zasilenie ok. 50 funduszy VC (wkład publiczny wyniesie 1,9 mld zł, a 1,3 mld zł dołożą inwestorzy prywatni). Pierwsze start-upy otrzymają finansowanie z nowych funduszy już w połowie roku.

Analizy rynkowe
Bessa w pełnej okazałości
Materiał Promocyjny
Nowy samochód w nowej firmie - co warto wiedzieć?
Gospodarka krajowa
Stopy nie muszą przewyższyć inflacji, żeby ją ograniczyć
Analizy rynkowe
Spadki na giełdach boleśnie uderzają w portfele miliarderów
Analizy rynkowe
Dywidendy nie takie skromne
Analizy rynkowe
NewConnect: Liczba debiutów wyhamowała
Analizy rynkowe
Jesteśmy na półmetku bessy. Oto trzy argumenty