Wczoraj rynki surowców lizały rany po fatalnych piątku i poniedziałku, kiedy notowania runęły po słabszych danych z USA i Chin, a dodatkowo po wieściach o wybuchach na mecie maratonu w Bostonie. Traciły głównie metale szlachetne, ale również miedź oraz ropa.

– Za nami dopiero kilka dni spadków, które wywołały chaos na rynkach surowcowych. Do końca tygodnia rynek powinien się zrówonoważyć. W dłuższym terminie spadki mogą być jednak kontynuowane. Kupujący powinni się jeszcze wstrzymać przed uzupełnianiem portfeli o surowce do czasu ustabilizowania sytuacji – uważa Krzysztof Koza, analityk Admiral Markets.

– Negatywne nastroje na rynkach surowców dominują już od wielu tygodni. Najbliższe sesje prawdopodobnie przyniosą konsolidację lub delikatne odbicie cen, jednak raczej będzie ono krótkoterminowe. W dłuższym horyzoncie ceny surowców nadal mają potencjał spadkowy – twierdzi Dorota Sierakowska, analityk DM BOŚ.

Jak zauważył w TVN CNBC Marcin Billewicz, prezes Copernicus Securities, surowce generalnie są przewartościowane – ich wycena nie wynika z sytuacji fundamentalnej. Ceny kształtowali głównie inwestorzy finansowi, szukający możliwości ulokowania gotówki.

Złoto w odwrocie

Złoto (notowania spot) w ciągu dwóch dni potaniało o prawie 13 proc., do 1,37 tys. USD za uncję trojańską – poziomu najniższego od lutego 2011 roku. Wczoraj kurs rósł maksymalnie o 1,5 proc.

Srebro (notowania spot) potaniało w ciągu dwóch dni o ponad 15 proc., do 23,5 USD za uncję, czyli poziomu najniższego od października 2010 roku. Wczoraj kurs rósł najwyżej o 1,5 proc.

Zdaniem Mateusza Adamkiewicza, analityka X-Trade Brokers DM, przebicie ważnych, wielokrotnie testowanych poziomów (1525 USD za złoto i 26 USD za srebro) uruchomiło zlecenia stop loss, co spowodowało niezwykle dynamiczną wyprzedaż.

– Jeśli chodzi o złoto i srebro, to rynki te od dawna znajdowały się w ruchu spadkowym. Popyt fundamentalny na złoto od dawna nie rośnie w szybkim tempie, a dodatkowo od początku roku największe fundusze ETF pozbywały się cennych kruszców. W krótkim terminie możemy spodziewać się nieznacznej korekty ruchu spadkowego, natomiast ostatnie wydarzenia prawdopodobnie ostatecznie zmienią nastawienie do metali szlachetnych i możemy spodziewać się na ich rynku niedźwiedzia w najbliższych latach – mówi Adamkiewicz.

Inwestorzy instytucjonalni przez ETF pozbyli się od początku tego roku 200 ton złota, z czego w samym kwietniu 60 ton. W funduszach wciąż znajduje się aż 2100 ton kruszcu – a więc potencjał do dalszej realizacji zysków i dużych spadków cen po 11-letniej hossie jest ogromny. Dodajmy, że inwestorzy nerwowo zareagowali na pogłoski o możliwości sprzedaży zaledwie 10 ton złota przez Cypr.

W ostatnim czasie analitycy cięli prognozy ceny złota. Deutsche Bank obniżył wycenę na 2013 rok o 12 proc., do 1637 USD, a Goldman?Sachs obniżył wycenę w perspektywie 12 miesięcy z 1550 do 1390 USD.

Część komentatorów twierdzi, że spadki kursu złota oznaczają, iż inwestorom powróciła wiara w akcje – stąd mogą utrzymać się zwyżki na parkietach (niedawno amerykańska giełda S&P500 przebiła dotychczasowy rekord wszech czasów z 2007 roku).

Dobre nastroje kopalń miedzi

Miedź potaniała w ciągu piątkowej i poniedziałkowej sesji o ponad 5 proc., do 7,2 tys. USD za tonę – poziomu najniższego od października 2011 roku. Wczoraj kurs wzrósł o 1,4 proc. Giełdowy KGHM, liczący się na świecie producent miedzi i srebra, na razie nie ma zamiaru rewidować budżetu – w którym zapisał średni kurs miedzi na 2013 rok na poziomie 7,8 tys. USD za tonę.

Jak relacjonuje „Financial Times", podczas niedawno zakończonej Cesco Week w Chile – największej imprezy branżowej – przedstawiciele firm i analitycy byli spokojni o popyt na czerwony metal (40 proc. produkcji zużywają Chiny). Jednak jeśli chodzi o prognozy notowań – głosy są zróżnicowane. Jedni oczekują, że ceny miedzi utrzymają się na bieżącym poziomie, pesymiści przewidują spadek do okolic 6 tys. USD. Jednak biorąc pod uwagę koszty produkcji miedzi – nawet przy tym poziomie – firmy górnicze będą dobrze zarabiać.

– Założyłbym, że sytuacja będzie się poprawiać w kolejnych miesiącach z uwagi na widocznie spadające rejestrowane światowe zapasy miedzi, planowany spadek produkcji w USA (kopalnia Rio Tinto w Kennecott), a także oczekiwane oportunistyczne zakupy chińskich?kontrahentów – mówi Robert Maj, analityk KBC Securities.

Mniejszy popyt na ropę

Oprócz danych z USA i Chin, notowaniom ropy zaszkodziły?dodatkowo obniżki prognoz tegorocznego globalnego popytu na ten surowiec przez trzy duże instytucje (EIA, OPEC i IEA). Dziś zostaną opublikowane dane, dotyczące zapasów?paliw z rynku amerykańskiego.

– Mniejsze zapasy wobec poprzedniego odczytu powinny przełożyć się na umocnienie ceny ropy naftowej i lekki powrót korekcyjny ostatnich spadków. Jednak w dłuższym terminie dalsza przecena ropy jest bardziej prawdopodobna – mówi Krzysztof Koza z Admiral Markets.

adam.roguski@parkiet.com

Największe cztery przeceny na rynku suro wców w ostatnich latach

Ostatnią mocną korektę cen na rynku ropy mieliśmy w I połowie 2012 r. Cena baryłki ropy notowanej w Nowym Jorku spadła o prawie 25 proc. ze 107 dolarów w kwietniu do 81 dolarów w czerwcu. Istotnym czynnikiem mającym wpływ  na spadek notowań surowca okazał się wzrost kursu dolara amerykańskiego wspierany politycznymi zawirowaniami w strefie euro. JIM

W marcu 20011 r. po niemal trzech latach nieprzerwanego wzrostu doszło do mocnej korekty na rynku srebra. Cena tego kruszcu w ciągu zaledwie miesiąca spadła o ponad 25 proc. Spadek notowań był reakcją rynku na podwyższenie wymaganych depozytów przez giełdę towarową CME w Chicago oraz plotki o zamykaniu przez największe fundusze hedgingowe (m.in. Georga Sorosa) długich pozycji. JIM

5 września 2011 r. ceny złota ustanowiły rekord wszech czasów – poziom 1900 dolarów. Inwestorzy gorączkowo szukali wtedy bezpiecznej przystani dla swoich pieniędzy po sierpniowym załamaniu cen na światowych giełdach. Następnie przyszła bolesna korekta (a może i załamanie dotychczasowego trendu) – w ciągu niespełna miesiąca ceny złotego kruszcu tąpnęły i osiągnęły poziom 1600 dolarów. JIM

Z krachem na rynku miedzi mieliśmy do czynienia w 2008 r. Wówczas na fali ogólnoświatowej paniki na rynkach finansowych cena surowca w ciągu kilku miesięcy spadła z 8,8 tys. do 2,8 tys. dolarów za tonę. Za spadkami stały spekulacyjne fundusze, które wcześniej windowały cenę tego surowca. Fani podejścia fundamentalnego uważają jednak, że prawdziwym powodem przeceny była zbliżająca się recesja na świecie. JIM