REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Tytus i pomnik Dzierżyńskiego

2 mln zł to cena rzeźby wyrzuconej na złom.
Od 430 tys. zł licytowana będzie akwarela Ilji Riepina.
Sopocki

Desa Unicum zorganizuje 9 kwietnia kolejną Aukcję Komiksu i Ilustracji (www.desa.pl). Można będzie wylicytować oryginalne autorskie projekty kultowych artystów. Komiks na dobre zadomowił się na krajowym rynku aukcji. Warto sprawdzić, jak w ciągu ostatnich pięciu lat wzrosły ceny porównywalnych komiksów. Archiwum Desy Unicum dostępne jest za darmo.

Nie ma jak Papcio Chmiel

W lutym 2014 r. alarmowałem, że w Desie Unicum odbędzie się pierwsza specjalistyczna Aukcja Komiksu i Ilustracji. Po pięciu latach faworytem jest powszechnie kochany Papcio Chmiel. Gwiazdami są np. Bohdan Butenko, Zbigniew Lengren, Kazimierz Mikulski, Józef Wilkoń i Jerzy Skarżyński, autor komiksu o Janosiku. Rynek aukcji nobilitował i spopularyzował komiks. Pod wpływem rynkowych sukcesów Muzeum Narodowe w Krakowie zdecydowało się w 2018 r. na monograficzną wystawę komiksu z prywatnych kolekcji.

Sensacją na wystawie była kapusta zgubiona przez Koziołka Matołka. Kapustę położono tuż za wejściem na wystawę. Obserwowałem wchodzących. Wielu rozglądało się na boki, czy nikt nie patrzy, i ukradkiem obmacywało kapustę! Sprawdzali, czy jest autentyczna czy sztuczna.

Nie była to typowa, ponura i nadęta wystawa muzealna. Była to doskonała zabawa. Zabawa łatwiej wchodzi do głowy. Wspaniała atmosfera przełożyła się na frekwencję. Katalog stał się podstawowym źródłem wiedzy. Dostępny jest tylko na aukcjach antykwarycznych. To przykład skutecznej popularyzacji komiksu.

Wspominam o tym, ponieważ na tym przykładzie widać, jak wzajemnie wzmacniają się rynek i muzea. Najpierw rynkowe sensacje sprowokowały wystawę. Sama wystawa na pewno wzmocniła zainteresowanie rynkiem komiksu. Na dojrzałych światowych rynkach to podstawowy mechanizm zwiększający obroty na rynku sztuki.

Aukcja z 2014 r. dokonała rynkowego przełomu. Wcześniej popyt na krajowe komiksy znaliśmy tylko z deklaracji sprzedawców, którzy komiks oferowali w internecie lub na bazarowych stoiskach. Stacjonarne aukcje w wielkim domu aukcyjnym zdecydowanie lepiej określają wysokość popytu, podaży. Pozwalają na optymistyczne prognozowanie rozwoju branży.

Będzie i sensacja

Za parę dni 13 kwietnia w gdańskim salonie Sopockiego Domu Aukcyjnego (www.sda.pl) szykuje się sensacja. Licytowana będzie m.in. praca cenionego na świecie rosyjskiego klasyka Ilji Riepina (1844–1930). To akwarela z 1891 r. zatytułowana „Po bitwie pod Korsuniem". Obraz ma ekspertyzy ukraińskich fachowców oraz ekspertyzę konserwatorską prof. Dariusza Markowskiego z Uniwersytetu w Toruniu. Na krajowym rynku bardzo rzadko pojawiają się prace autorów światowej klasy.

13 kwietnia zorganizuje aukcję także Ostoya (www.aukcjeostoya.pl). Jak zawsze w ofercie tej firmy są zabytkowe przedmioty użytkowe, które nadają się na oryginalny prezent. Tym razem wyróżnia się „Podstawka do nożyków z kobietami zrywającymi jabłka". To wyrób warszawskiej firmy Schiffers z około 1900 r.

W katalogu słusznie napisano, że jest to „rzadkość kolekcjonerska". To określenie definiuje marną skalę i niską jakość krajowego rynku antykwarycznego. Nasz rynek jest ubogi. To katastrofa, jeśli prosty, masowy, tani odlew mosiężny jest aż „rzadkością kolekcjonerską". Faktem jest, że ten przedmiot ma w sobie sporo uroku. Cena wywoławcza wynosi 1,8 tys. zł.

Licytowana będzie także pamiątkowa srebrna papierośnica. Pułkownik Wojciech Fyda w 1932 r. otrzymał ją w darze od prezydenta Ignacego Mościckiego, jak głosi wygrawerowana dedykacja. Na papierośnicy widnieje złote godło Polski. Cena wywoławcza to 5 tys. zł.

Oferta Ostoi jak zawsze pełna jest przypadkowych przedmiotów o krańcowo różnej wartości. Tym razem pośród nich zaskakuje np. zespół obrazów Michała Zaborowskiego.

Pierwsze koty za płoty

3 kwietnia odbyła się pierwsza aukcja nowej firmy, Krakowskiego Domu Aukcyjnego (www.krakowskidomaukcyjny.pl). Sprawdźcie wyniki, kiedy zostaną podane. Będzie to w jakimś stopniu diagnoza aktualnej kondycji rynku.

Kiedy czytałem opisy katalogowe nowej firmy, po raz kolejny zastanawiałem się, jakie powinny znajdować się w nich informacje? Jak powinny być one uhierachizowane?

Generalnie uważam, że noty katalogowe pisane są u nas nawykowo, bez zastanowienia się, co może zaintrygować czytelnika. Co może sprawić, że czytelnik łatwiej zapamięta ofertę? Zwykle są to ogólnikowe notki biograficzne, jakie każdy konsument sztuki sam może sobie znaleźć w wyszukiwarce.

Może w większym stopniu akcentować treści o wartości emocjonalnej? One same wchodzą do głowy czytelnika. Przykładowo w Krakowskim Domu Aukcyjnym licytowano m.in. świetną rzeźbę nieznanego artysty Zbigniewa Dunajewskiego (1907–1966). W nocie katalogowej jest sporo przypadkowych, niepotrzebnych informacji.

Ja bym wyeksponował fakt, że dziełem życia Dunajewskiego był świetny pomnik Feliksa Dzierżyńskiego, który za czasów PRL zdobił plac w sercu stolicy. Oferowana rzeźba Dunajewskiego jest znakomita sama w sobie. Gdybym ją kupił, to gości mojego domu informowałbym, że Dunajewski to autor legendarnego pomnika Dzierżyńskiego.

Setki razy pisałem, że pomnik Dzierżyńskiego powinien trafić do położonego na przedmieściu Skansenu Komunizmu. Ten skansen zarobiłby ciężkie miliony na turystach ze świata. Światowych turystów nie stać na wyjazd do Rosji. Boją się bariery języka rosyjskiego i alfabetu. W warszawskim skansenie mieliby podobne atrakcje. Dowiedzieliby się, że Dzierżyński wykonany był z cementu i jedynie z wierzchu był pokryty brązem.

Wielu turystów przyjeżdża do Polski tylko po to, żeby obejrzeć ślady komunizmu, którego sami nie doświadczyli w życiu. Dowodem na to m.in. ogromne powodzenie prywatnego (!) Muzeum Czar PRL (www.czarprl.pl). Ostatnio awansowało ono z przedmieść (lokal 100 metrów) na plac Konstytucji (lokal 250 metrów!). Można zarobić na komunizmie? Tak. Bez propagowania komunizmu. Muzeum stworzył w 2013 r. trzydziestolatek Rafał Patla.

Kilka dni temu Desa Unicum rekordowo wylicytowała do 1,7 mln zł socrealistyczną rzeźbę Aliny Szapocznikow. Z opłatami aukcyjnymi to 2 miliony! Rzeźba stała w Pałacu Kultury i Nauki, ale w latach 90. została wyrzucona na złom w ramach dekomunizacji (pisałem o tym w „Parkiecie" z 16–17 marca). Teraz okazuje się, że wyrzucono 2 mln zł! Grozi za to jakaś kara?

Licytacja w Desie miała charakter warunkowy. Rzeźbę przed aukcją zajęła prokuratura, bo upomniał się o nią Pałac Kultury...

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
Źródło: PARKIET

×

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.


REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA