Surowce i paliwa

Włodzimierz Hereźniak, prezes JSW: Produkcja węgla od lipca wróciła już do normy

- Mamy problemy i dajemy gwarancję, że je przezwyciężymy. W trudnym okresie niezbędne jest wsparcie Polskiego Funduszu Rozwoju – mówi prezes Włodzimierz Hereźniak w rozmowie z "Parkietem"

Włodzimierz Hereźniak, prezes JSW

Foto: materiały prasowe

Jastrzębska Spółka Węglowa zmagała się z olbrzymią liczbą zakażeń koronawirusem wśród pracowników. Czy sytuacja już wróciła do normy?

Od początku pandemii w naszych kopalniach liczba górników zakażonych koronawirusem przekroczyła 4,1 tys. Ale też 4,1 tys. osób już wyzdrowiało. Jesteśmy jedną z najdokładniej przebadanych firm w Europie, bo w sumie przeprowadziliśmy ponad 40 tys. testów na obecność koronawirusa wśród załogi. Po tym trudnym dla nas okresie sytuacja wraca do normy, kopalnie już normalnie pracują i realizują plany produkcyjne przygotowane jeszcze przed wybuchem pandemii. Od lipca zarówno wykonane prace przygotowawcze w kopalniach, jak i wydobycie węgla są zgodne z naszymi założeniami. Wpisaliśmy zagrożenie pandemią w naszą górniczą codzienność, podobnie jak zagrożenie metanowe, pożarowe czy tąpania.

Pandemia nie dotknęła równomiernie kopalń JSW. Były takie zakłady, gdzie zakażeni byli niemal wszyscy górnicy, i takie, gdzie tych zachorowań praktycznie w ogóle nie było. Z czego to wynikało?

Do tej pory potwierdzono zakażenie u około 20 proc. pracowników kopalń JSW. Od marca w naszych kopalniach obowiązywały rygorystyczne procedury minimalizowania zagrożenia zakażeniem. Były one wzorem dla innych spółek wydobywczych. Wiele razy powtarzałem, że wirus nie powstaje w kopalniach. Nasi pracownicy zarażali się poza pracą, a dopiero po jakimś czasie dochodziło do zarażeń zdrowych górników przez górników zakażonych. Ponieważ przytłaczająca większość górników przechodziła zakażenie bezobjawowo, nawet najdoskonalsze systemy profilaktyki nie były w stanie wykryć tak zwanych pacjentów zero. W maju i czerwcu wirus błyskawicznie rozprzestrzeniał się w kopalni Pniówek, a później w obu ruchach kopalni Borynia-Zofiówka. Ogniska zakażeń nie było w kopalni Knurów-Szczygłowice. Okazało się, że miasto Knurów jest zieloną wyspą na mapie, wolną od wirusa. Natomiast w Rybniku, Wodzisławiu i Jastrzębiu-Zdroju, gdzie mieszka wielu pracowników pozostałych kopalń, był wysyp zachorowań.

Jaki był więc sens zamykania na trzy tygodnie Knurowa-Szczygłowic i Budryka, czyli tych kopalń, gdzie właściwie nie było zakażeń?

Chodziło o to, by zapobiec powstaniu kolejnych dużych ognisk zakażeń. Wspólnie z sanepidem ustaliliśmy, że ograniczenie przemieszczania się ludzi i pozostawienie ich w domach będzie najskuteczniejszym rozwiązaniem służącym zatrzymaniu rozprzestrzeniania się wirusa. Patrząc, co działo się wtedy w innych naszych kopalniach, woleliśmy dmuchać na zimne.

Co dalej?

Z tej trudnej sytuacji chcemy wyjść wzmocnieni. Grupa 500 pracowników, którzy przeszli zakażenie, wzięła udział w badaniach pod nazwą „Biologiczny paszport". To efekt współpracy Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, JSW i Głównego Instytutu Górnictwa. Chcemy się dowiedzieć, jak długo po zakażeniu organizm ma naturalną odporność i jaki jest stan zdrowia ozdrowieńców. Na tej podstawie będziemy mogli określić, jaka grupa pracowników jest odporna na zakażenie. Złożyliśmy do Narodowego Centrum Badań i Rozwoju wniosek w zakresie wspólnego wypracowania kompleksowych metod i środków dla ograniczenia ryzyka zagrożenia zakażeniem Covid-19 w kopalniach węgla kamiennego. Chcemy się dowiedzieć, jak bezpiecznie zarządzać kadrą krytyczną dla utrzymania procesów produkcyjnych.

Praca w kopalniach wróciła już do normy, jak więc może wyglądać poziom wydobycia w JSW w całym 2020 r.?

Nasz całoroczny plan był ustawiony bardzo ambitnie. Wynikało to z tego, że przy tak niskim poziomie cen węgla koksowego, jaki obserwujemy, możemy się bronić tylko efektem skali. Pandemia oczywiście częściowo pokrzyżowała nam plany. W pierwszym półroczu wydobyliśmy o 1,23 mln ton węgla mniej, niż zakładaliśmy na początku roku. Chciałbym jednak, by pomimo pandemii w tym roku wynik produkcyjny nie był gorszy od zeszłorocznego. Taki jest plan.

Realny?

Wart wysiłku niezbędnego do jego realizacji. Nasza strategia zakładała przygotowanie spółki do dekoniunktury i ją przygotowaliśmy. Jednak nikt nie przewidział pandemii koronawirusa i zamrożenia produkcji w fabrykach wykorzystujących stal. To spowodowało kryzys w hutnictwie, a przecież my produkujemy surowce dla hut stali. Proszę zwrócić uwagę, że działania zaplanowane kilka lat temu pozwoliły złagodzić wpływ pandemii na funkcjonowanie zakładów JSW. To bonus wynikający z tego, że systematycznie od kilku lat poprawiamy efektywność i jakość produktów. Zwiększamy wykorzystanie metanu do wytwarzania energii. Chronimy w ten sposób klimat i zwiększamy swoją niezależność energetyczną. Konsekwentnie przekształcamy się w organizację projektową. Dzięki temu doskonale wiemy, jakie przedsięwzięcia można odłożyć na później bez szkody dla firmy. To nie tylko ułatwia przetrwanie kryzysu, ale też umożliwia przygotowanie się na czas koniunktury, aby wtedy zarabiać jak najwięcej.

Jednak spółka ubiega się o 1,7 mld zł wsparcia z Polskiego Funduszu Rozwoju. To oznacza, że macie problemy.

Mamy problemy i dajemy gwarancję, że je przezwyciężymy. W trudnym okresie niezbędne jest wsparcie PFR w ramach tarczy antykryzysowej. Podobna sytuacja kryzysowa wystąpiła w latach 2015–2016, a poprawiająca się sytuacja rynkowa w 2017 r. pozwoliła na spłatę zobowiązań, wykup obligacji wyemitowanych na podstawie umowy zawartej z konsorcjum banków, a także na utworzenie i zasilenie w kwocie 1,8 mld zł funduszu stabilizacyjnego. W sumie, w krótkim czasie spłaciliśmy wielomiliardowe zobowiązania i corocznie realizujemy wielomiliardowe inwestycje. Jesteśmy wiarygodni, zawsze spłacamy nasze zobowiązania, nigdy nie korzystaliśmy z jakichkolwiek darowanych pieniędzy. Każda pożyczka dla JSW to bardzo dobry interes dla pożyczkodawcy i gospodarki. Udowodniliśmy to wielokrotnie.

Potężnym problemem dla JSW jest tani węgiel, którego ceny znajdują się obecnie poniżej poziomu rentowności spółki. A jak wygląda popyt na węgiel i koks?

Docierają do nas optymistyczne sygnały. W Chinach produkcja stali wzrosła w czerwcu o 4,5 proc. rok do roku. Tamtejszy rynek okazał się bardzo chłonny, z czego też korzystamy, bo rozpoczęliśmy sprzedaż koksu do Chin. To pozytywne, ale i zaskakujące wydarzenie, bo to trochę tak, jakbyśmy wieźli drewno do lasu. Jestem optymistą i zakładam, że do końca roku sprzedamy zapasy koksu i radykalnie zredukujemy zapasy węgla koksowego. Nasze koksownie pracują na wysokich obrotach – na 95 proc. swoich możliwości. Trwa odbudowa gospodarki światowej, a my jesteśmy przygotowani, aby czerpać z tego korzyści.

Klienci nie chcieli renegocjować kontraktów?

Nasze kontrakty ani przez moment nie były zagrożone. Gdy nasi europejscy klienci zobaczyli w telewizji obrazki z Polski i skalę zachorowań w JSW, to byli przerażeni. Tym bardziej że istniało ryzyko wstrzymania transportów węgla zamorskiego statkami do Europy. Jednak żaden pociąg z naszym surowcem się nie opóźnił, żadnego kontrahenta nie zostawiliśmy na lodzie. Dla odbiorców węgla koksowego jednym z istotnych elementów dobrej współpracy jest pewność i terminowość dostaw. JSW zdała ten sprawdzian na szóstkę.

Obecny poziom cen węgla jest podobny do tego, z którym mieliście do czynienia w 2015 r. Dlaczego tym razem nie zdecydowaliście się na obniżenie kosztów – cięcia inwestycji i wynagrodzeń pracowników?

Teraz radzimy sobie lepiej, bo mamy fundusz stabilizacyjny wypracowany w czasie koniunktury. Nie rezygnujemy z kluczowych inwestycji, dzięki czemu żadna ze ścian wydobywczych na przyszły rok nie jest zagrożona. Jednak część planowanych w 2020 r. nakładów inwestycyjnych, po przeprowadzonej weryfikacji, zoptymalizowano lub przeniesiono na czas po ustąpieniu efektów pandemii i poprawie sytuacji finansowej spółki. Pracujemy nad zwiększeniem efektywności drążeń wyrobisk górniczych. Zakładam, że w całym roku zrobimy ponad 70 km nowych wyrobisk, to byłby bardzo dobry wynik.

W Ministerstwie Aktywów Państwowych trwają prace nad strategią dla górnictwa. Czy JSW uczestniczy w tych pracach?

Nie bierzemy aktywnego udziału w przygotowaniach tego planu. Mamy też oczywiście, tak jak PGG, węgiel energetyczny, ale naszym głównym biznesem jest produkcja węgla koksowego i koksu. Komisja Europejska przedstawiła nową listę surowców krytycznych. Po raz trzeci jest na niej węgiel koksowy, którego największym producentem w UE jest JSW. Lista ta będzie obowiązywała przez kolejne trzy lata. To ułatwi JSW pozyskiwanie środków na kolejne inwestycje, rozszerzanie działalności, w tym na dywersyfikację produktową oraz tworzenie nowych miejsc pracy.

CV

Włodzimierz Hereźniak stoi na czele JSW od sierpnia 2019 r. W przeszłości zajmował już to stanowisko – w latach 2006–2007. Do lipca 2019 r. pełnił funkcję wiceprezesa Tauronu Ciepło. Zarządzał też takimi firmami, jak Węglozbyt, Polski Koks, Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej w Jastrzębiu-Zdroju. Jest absolwentem Wydziału Górnictwa Politechniki Śląskiej w Gliwicach.

Na giełdę wrócił optymizm, a na Śląsku rusza pogotowie strajkowe

Notowania Jastrzębskiej Spółki Węglowej tylko w minionym tygodniu wzrosły o 43 proc. I to mimo że sytuacja spółki jest wciąż trudna, co związane jest z bardzo niskimi cenami węgla koksowego na świecie. Według analityków inwestorzy żywią nadzieję na wzrost cen węgla ze względu na możliwość wystąpienia niekorzystnych warunków pogodowych w Australii, która jest kluczowym rynkiem dla tego surowca. Inwestorzy mogą się też spodziewać przyznania tej kontrolowanej przez Skarb Państwa spółce pieniędzy z tarczy finansowej. JSW wnioskuje do Polskiego Funduszu Rozwoju o 1,7 mld zł pożyczki. Pozytywną informacją było także utrzymanie węgla koksowego na liście tzw. surowców krytycznych, czyli kluczowych dla rozwoju UE. Dzięki temu spółka nie ma zamkniętej drogi do pozyskiwania środków na inwestycje, jak producenci węgla energetycznego.

Tymczasem górnicze związki zawodowe z Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego ogłosiły pogotowie strajkowe w całym regionie. Związkowcy nie zgadzają się na realizację nowego projektu polityki energetycznej państwa do 2040 r., który przewiduje szybszą ścieżkę odchodzenia od spalania węgla. Postulują jednocześnie, by w dalszych negocjacjach uczestniczył bezpośrednio premier Mateusz Morawiecki, a spotkanie odbyło się najpóźniej do 21 września w Katowicach. „W przeciwnym razie zostaniemy zmuszeni do podjęcia radykalnych akcji protestacyjnych w całym regionie" – napisały związki zawodowe w oficjalnym stanowisku.

Powiązane artykuły