REKLAMA
REKLAMA

Surowce i paliwa

Daniel Ozon, prezes JSW: Priorytetem jest wzrost wydobycia węgla

#PROSTOZPARKIETU . Chcielibyśmy mieć kontrolę nad Prairie Mining, ale rozmowy mogą potrwać jeszcze kilka miesięcy – mówi Daniel Ozon, prezes JSW

Daniel Ozon, prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

Foto: parkiet.com

Szefowa rady nadzorczej źle ocenia pracę zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej, mówi wręcz o „utracie zaufania, utrudnianiu wykonywania kodeksowych uprawnień radzie, o braku właściwej komunikacji". Jak w takiej atmosferze można podejmować decyzje kluczowe dla spółki?

Na pewno spółki lubią spokój. Dlatego im więcej tego spokoju, tym lepiej się zarządza i łatwiej podejmuje strategiczne decyzje. Między radą nadzorczą i zarządem w ramach komunikacji dochodziło do wymiany zdań, różnica zdań istniała, ale sytuacja już się uspokoiła. Podążamy naprzód. Weszliśmy w 2019 r., czeka nas kilka istotnych inwestycji i chciałbym skupić się na przyszłości.

JSW stoi tymczasem przed ważną decyzją dotyczącą przejęcia kontroli nad Prairie Mining i jego dwoma projektami węglowymi w Polsce. Czy tutaj jest zgoda między zarządem a radą w sprawie tej potencjalnej akwizycji?

My zawsze podkreślaliśmy, że priorytetem spółki jest rozwój bazy zasobowej. Mamy w zasobach operatywnych ponad 1 mld ton węgla, natomiast skupiamy się na rozwoju i nowych koncesjach. Aktywa Prairie są dla nas interesujące. Złoże Dębieńsko jest o tyle dla nas istotne, że w ubiegłym roku mieliśmy tragedię na Zofiówce, która spowodowała, że 0,5 mln ton najlepszego węgla koksującego wypadło nam z produkcji. Koncesja na Dębieńsko umożliwiłaby nam dość szybkie zwiększenie produkcji. Moglibyśmy bez budowy dodatkowego szybu wejść w te pokłady od strony Szczygłowic i osiągnąć wydobycie w ciągu kilku lat na poziomie 0,5 mln ton, praktycznie w całości rekompensując ten ubytek po wypadku na Zofiówce. W przypadku drugiego projektu Prairie, zlokalizowanego obok Bogdanki, również mówimy o pokładach węgla koksującego. Mógłby on być rozwijany równolegle i również powiększać bazę zasobową i wydobycie JSW w długim horyzoncie. Rozmowy z Prairie będą więc kontynuowane, w tym tygodniu kolejnym komunikatem giełdowym poinformujemy rynek o dalszych krokach. Chcielibyśmy mieć kontrolę nad tą spółką.

Dlaczego tak długo to trwa?

Nasze rozmowy prowadzimy od kilku miesięcy, zaangażowanych jest w to kilku doradców. Prairie jest notowane na trzech giełdach. Mamy wypracowaną pewną strukturę, ale te rozmowy nie są łatwe, biorąc pod uwagę skomplikowaną sytuację prawną i roszczenie inwestora wobec polskiego rządu, o którym zostaliśmy powiadomieni w ubiegłym tygodniu. Pracujemy dalej.

Skoro australijski inwestor wszedł w spór inwestycyjny z polskim rządem i wygląda na to, że nie jest w stanie pchnąć do przodu swoich projektów, to czy przejmowanie spółki w ogóle ma sens?

Odseparujmy dwa procesy. Jeden to powiadomienie inwestora o ewentualnym skierowaniu sprawy do arbitrażu międzynarodowego. Nasze relacje zaś mają charakter czysto biznesowy. Myślę, że możemy wypracować takie rozwiązanie, które spowoduje, że ten arbitraż mógłby zostać wygaszony. To jest kwestia kilku miesięcy. Teraz jest za wcześnie, by informować o szczegółach. Jeśli udałoby nam się w ciągu kilku miesięcy zamknąć temat, moglibyśmy sięgnąć do pokładów Dębieńska już w przyszłym roku.

Jakie kolejne priorytety ma spółka na 2019 r.?

Wzrost wydobycia i wzrost ilości węgla koksującego w miksie produktowym. W zeszłym roku udało nam się zwiększyć produkcję o około 0,5 mln ton. W 2019 r. też planujemy uzyskać kilkuprocentowy wzrost wydobycia. W kwietniu oddajemy do użytku jeden z naszych zakładów przeróbczych i zakładam, że miks produktowy w tym roku będzie lepszy niż w 2018 r. Poza tym powiadomiliśmy już rynek o udzieleniu zgody przez radę nadzorczą na przejęcie Przedsiębiorstwa Budowy Szybów. To jeden z istotnych elementów – w ubiegłym roku byliśmy świadkami znacznych zwyżek kosztów – po stronie energii, materiałów i usług obcych – więc PBSz jest dla nas rozwiązaniem, które pozwoli zbuforować wzrost kosztów i dlatego chcemy mieć to aktywo w grupie.

Co z dywidendą?

Rozmawiamy o możliwości rekomendacji walnemu zgromadzeniu wypłaty dywidendy za rok 2018. Ja chciałbym, żeby spółka wróciła na ścieżkę wypłaty dywidend.

Analitycy zwracają uwagę na niepokojący wzrost kosztów w JSW, w tym pracowniczych. Spodziewa się pan w tym roku kolejnych roszczeń płacowych?

Wypłaciliśmy już zawieszone w poprzednich latach świadczenia pracownicze i tym samym powróciliśmy do dobrego dialogu ze stroną społeczną. Nigdy nie wiemy, co się wydarzy za dwa–trzy lata na rynku węgla, czy spółka nie będzie musiała znów przechodzić głębokiej restrukturyzacji. Ze związkami zawodowymi spotykamy się co miesiąc, by rozmawiać o inwestycjach, priorytetach rozwojowych, a także o wzroście płac.

Wysuwają one roszczenia podwyżek wynagrodzeń albo jednorazowych nagród?

Ja szedłbym w kierunku ewentualnie jednorazowych wypłat. Ubiegłoroczne podwyżki spowodowały, że te oczekiwania płacowe zostały w pewnym stopniu wyczerpane. Dyskutujemy, ale jestem optymistą, liczę, że koszty spółki w tym roku będą pod kontrolą.

Sytuacja na rynku węgla obecnie jest dobra, ale czy te rosnące koszty nie odbiją się czkawką, gdy ceny węgla znów mocno zanurkują?

Ceny węgli koksujących na świecie w ostatnim czasie odbiły się i znów sięgają powyżej 200 dolarów za tonę, co nam bardzo pomaga. Robimy szereg inwestycji, które mają zmniejszyć poziom kosztów. W ciągu dwóch latach chcemy stać się spółką samowystarczalną energetycznie. Budujemy też długoterminowe finansowanie spółki, by pozyskać środki na nasze inwestycje. Utworzyliśmy fundusz stabilizacyjny – na jednym z subfunduszy mamy odłożone 1,5 mld zł, na drugim 300 mln zł. W tym roku może tam wpłynąć kolejne 200 mln zł. W tym roku nie planujemy sięgać po pieniądze z tego funduszu. Aktualnie finalizujemy prace z konsorcjum polskich banków z uczestnictwem jednego chińskiego banku w celu zabezpieczenia finansowania siedmioletniego.

Emisja akcji wchodzi w grę?

Rozmawialiśmy o tym z Prokuratorią Generalną, bo Skarb Państwa posiada 55 proc. akcji. Pokazywaliśmy, jakie są korzyści pozyskania takiego finansowania dla długoterminowego rozwoju spółki. W ubiegłym roku na inwestycje wydaliśmy około 1,4 mld zł. Chcielibyśmy, by w najbliższych latach pozostały one na takim poziomie. Jeśli mielibyśmy skoncentrować się na budowie nowych kopalń, to musimy sobie te źródła finansowania zewnętrznego zapewnić. Myślę, że tu w grę wchodzi kilkaset milionów złotych, między 500 mln a 1 mld zł, które mogłaby spółka pozyskać przy rozwodnieniu kapitału, nie tracąc przy tym kontroli przez Skarb Państwa. Myślę, że można byłoby znaleźć odpowiedni moment na taką emisję. Choć istotne jest tu także otoczenie makroekonomiczne, na wszelkie ryzyka zwracamy uwagę.

Powiązane artykuły


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA