REKLAMA
REKLAMA

Parkiet TV

Koszty dla banków mogą przekroczyć 50 mld zł

Drogowskaz TSUE jest jasny i wskazuje na unieważnianie umów indeksowanych do walut – mówi Andrzej Powierża, analityk DM Citi Handlowego, w dzisiejszym programie „Prosto z Parkietu”.
Foto: parkiet.com

Czwartkowy wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie kredytów indeksowanych do waluty jest zgodny z wcześniejszą opinią rzecznika generalnego tej instytucji?

Skierowane przez warszawski sąd do TSUE cztery pytania dotyczyły trzech kwestii. W dwóch sprawach trybunał w pełni podzielił stanowisko rzecznika, a w jednej nieco inaczej rozłożył akcenty i to było pewne zaskoczenie.

Frankowicze od dawna kwestionowali zapisy indeksowanych umów, ale zaczęli wygrywać, gdy skoncentrowali się na najsłabszym ogniwie umowy, czyli na tym, że indeksacja dokonywana była na podstawie tabel kursowych banków. Polskie sądy, zwłaszcza od ubiegłorocznego wyroku Sądu Najwyższego, zaczęły zgadzać się z frankowiczami. Twierdzą oni, że sytuacja, w której bank określa wysokość zobowiązania klienta ustalając kursy wypełnia znamiona klauzul niedozwolonych. Stąd pytanie do TSUE. Jednak pamiętajmy, że choć trybunał dawał w przeszłości wskazówki w zakresie tego czy klauzule są niedozwolone, to decydują o tym polskie sądy. Dlatego oczekiwanie, że czwartkowy wyrok będzie ostatecznym dla umów frankowych w Polsce, było ponad miarę.

Warszawski sąd stwierdził, że w umowie są niedozwolone klauzule, ale miał problem co zrobić z taką umową, dlatego wysłał zapytania do TSUE.

Indeksacja, która odbywała się według tabel banku, musi zostać usunięta, bo według przepisów unijnych klauzule niedozwolone nie wiążą klienta. Ale czy można tabele bankowe zastąpić np. kursem NBP? TSUE jednak w innych sprawach mówił, że nie można przy umowie „majstrować" i powinno się zachować niezmienione jej warunki pozostałe, z wyjątkiem usuniętej klauzuli, o ile taka umowa może po usunięciu dalej funkcjonować. Jeżeli nie może, to umowę należy uznać za nieważną. Wcześniej trybunał mówił, że upadek umowy może być dla klienta niekorzystna, więc stworzył pewną furtkę. Co prawda nie wolno zmieniać innych zapisów umowy, ale jeśli w danym kraju są tzw. przepisy dyspozytywne, czyli wchodzące w grę kiedy strony inaczej się nie umówiły. Więc jeśli są takie przepisy, możemy je zastosować w miejsce tych niedozwolonych klauzul umownych, ale tylko wtedy, gdy umowa musiałaby uznać za nieważna i byłoby to negatywne dla klienta.

W Polsce nie ma takich przepisów, które można by zastosować, ale sądy pod wpływem banków nabrały wątpliwości czy można odwołać się do tzw. klauzuli generalnej. W Polsce w kodeksie cywilnym jest przepis mówiący, że czynność prawna np. umowa wywołuje nie tylko określone w niej skutki prawne, ale także te wynikające z ustalonych zwyczajów czy zasad współżycia społecznego. Banki argumentowały więc, że zwyczajem jest stosowanie średniego kursu NBP w razie niepewności jaki kurs zastosować. Właśnie odwołania do ogólnych reguł w sytuacji zastąpienia tabeli banku przy indeksacji dotyczyło trzecie pytanie do TSUE. Trybunał, tak samo jak rzecznik, powiedział, że nie jest możliwe zastąpienie tabel kursem NBP. Podzielił też jego opinię, że to klient ma decydować o tym co jest dla niego korzystniejsze.

Ale co z pierwszym pytaniem czy umowa kredytu indeksowanego bez klauzul niedozwolonych może dalej funkcjonować? Jeśli mogłaby, dawałoby to nadzieję na tani kredyt w złotych ze stawką LIBOR CHF.

Rzecznik powiedział, że to sądy polskie będą decydować. TSUE zrobił coś co porównałby do sytuacji, gdy nastolatek pyta czy może iść na imprezę czy do teatru a rodzice odpowiadają: „to twój wybór, ale możesz iść do teatru i jeśli to zrobisz, będzie to dla ciebie korzystne". Pytanie polskiego sądu de facto dotyczyło tego czy można pozostawić oprocentowanie oparte na stawce LIBOR przy umowie, która po wyeliminowaniu klauzuli niedozwolonej i przewalutowaniu byłaby już złotowa. Odpowiedź TSUE brzmi: „tak, można unieważnić umowę, jeśli uznasz, że nie może funkcjonować w takim kształcie". Przypomniał, że już wcześniej oceniał, że powiązanie z walutą kwoty zadłużenia jest istotnym elementem umowy kredytu indeksowanego, to raczej się wydaje, że umowa bez tego powiązania nie może istnieć.

Czy zatem bardziej prawdopodobne są wyroki unieważniające umowy niż konwertujące je na złote ze stawką LIBOR?

Tak. Taka jest sugestia TSUE, ale pozostawiono sądom pewną furtkę i nie wiemy jak to się przełoży na orzecznictwo polskich sądów. Drogowskaz jest wyraźny w stronę unieważnienia. To oznaczałoby, że możemy zapomnieć o słynnych wyroki Sądu Najwyższego z kwietnia i maja tego roku czy opinia jego biura analiz, bo tam konkluzją było przekonwertowanie kredytu na złote z zachowaniem LIBOR-u. Jest to więc nieoczekiwany zwrot akcji.

Spójrzmy na przykład: klient wziął frankowy kredyt na 400 tys. zł, spłacił 220 tys. zł. Czy będzie musiał zwrócić bankowi 180 tys. zł?

W razie unieważnienia na pewno będzie musiał oddać to, co oddał na początku, czyli 400 tys. zł, a bank wpłacone przez klienta raty, czyli 220 tys. zł. Zasadą jest traktowanie jednak tych rozliczeń osobno, choć być może na dalszym etapie dojdzie do wzajemnej kompensacji tego rachunku.

Czy to jest szansa dla banków, że mniej klientów wystąpi z pozwami?

Być może, choć raczej powiedziałbym, że pewnie wolniej ten proces będzie postępował, bo większość klientów zechce poczekać i zobaczyć jak w praktyce ten proces działa. Prawnicy będą też edukować klientów przekonując ich, że hipoteka w momencie stwierdzenia nieważności kredytu zniknie, więc ich mieszkanie będzie niezagrożone. Pewnie pojawi się finansowanie na rynku dla tych klientów, być może głównie ze strony banków niefrankowych, dla których byłaby to „sprawiedliwość dziejowa", bo odzyskaliby klientów, których stracili 10-15 lat temu, gdy nie sprzedawali tych kredytów.

Dlaczego ten wyrok jest niekorzystny dla banków?

Bo otwiera furtkę do unieważnienia umów i doprowadzić do czegoś, co de facto byłoby przewalutowaniem po kursie z dnia udzielenia. Wcześniej szacując koszty dla sektora dwa główne ich źródła to strata między kursem obecnym a z dnia udzielenia oraz ewentualna strata banków na nierynkowym oprocentowaniu w razie, gdyby powstał złotowy kredyt z LIBOR-em. To drugie ryzyko zniknęło, ale był to koszt w skali sektora rzędu 8-9 mld zł. Zatem dalej zostajemy z kwotą potencjalnych ponad 50 mld zł strat dla sektora, gdyby wszyscy klienci poszli do sądów i wygrali.

Czy kwota ta będzie rozłożona w czasie i banki nie będą musiały tworzyć rezerw?

Tak, powinna być rozłożona w czasie. Nie było podstaw, aby zakładać wcześniej, że wyrok TSUE spowoduje natychmiastowe przewalutowanie dużej części kredytów, i aby wybiegać w przyszłość tworząc rezerwy przewidując ilu klientów pójdzie do sądów w przyszłości, bo nie da się tego oszacować. Wzrośnie bardzo niskie obrezerwowanie już toczących się spraw sądowych. Najpierw sąd musi stwierdzić czy w umowie jest klauzula niedozwolona, dalej ocenić czy umowa bez nie może istnieć, a TSUE sugeruje, że raczej nie. To prowadzi do wniosku, że kredyt będzie musiał być unieważniony, jeśli klienci nie zaoponują, a większość raczej powinna tak postąpić, bo chcą się uwolnić od tych kredytów.

W przypadku unieważnienia umów są jednak dodatkowe zagrożenia ale i szanse dla banków.

Niektórzy prawnicy frankowiczów twierdzą, że przedawniło się roszczenie banku o zwrot tego, co bank wypłacił tytułem kredytu, co okazało się nie być kredytem, bo umowa została unieważniona. Ja się z tym nie zgadzam, ale to skomplikowana kwestia i sądy wyrokują bardzo różnie. Jest też szansa dla banków, które mogą żądać od klientów wynagrodzenia za korzystanie z kapitału, choć wątpię, aby się bankom to udało. To pokazuje jak podatne na zmiany są szacowane straty dla sektora.

Czy po wyroku TSUE wzrośnie skłonność banków, aby polubownie załatwiać te sprawy?

Kluczowe będzie to jak ukształtuje się polskie orzecznictwo, poza tym ważny będzie kształt umów w bankach, a te są różne. Poza tym banki są w różnej sytuacji, niektóre będą wolały się dogadać, bo stać je na to, aby pójść na ustępstwa. Dla innych masowe uwzględnianie reklamacji, uderzające w kapitały, będzie walką o byt.

Zmienność kursów akcji banków na GPW pozostanie?

Bardzo trudno oszacować koszty, nawet podstawowy czynnik taki jak liczba osób skłonnych do pójścia do sądu. Mniej prawdopodobny, ale nie wykluczony, stał się scenariusz przewalutowania na złote z zachowaniem stawki LIBOR. Bardziej aktualne stają się pytania o przedawnienia i wynagrodzenie za kapitał. Zbliżanie polskiego orzecznictwa do TSUE będzie długo trwało, więc niepewność pozostanie.

Rząd, KNF i NBP rozważają czy potrzebne jest rozwiązanie systemowe w związku z ewentualną falą pozwów po wyroku TSUE. Na ile to konieczne?

W sytuacji, w której punktem wyjściem są klauzule niedozwolone i trzeba je badać w konkretnej umowie, to sądzę, że jeśli nie dojdzie np. do paraliżu sądownictwa, nie ma konieczności interwencji rządu. Oczekiwałbym od polityków zadbania o odpowiednie warunki pracy sądów.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA