Parkiet PLUS

Crowdfunding na progu unijnej rewolucji

Zbiórki udziałowe › Za rok od jesieni limity zbiórek mogą skoczyć do 20 mln zł. Koronawirusa polski crowdfunding nawet nie zauważył.
Foto: Adobe Stock

To bardzo ciekawy moment, by pisać o crowdfundingu, który za moment – podczas zbliżającej się jesieni – może wkroczyć w nową, dojrzałą fazę działalności i dużo bardziej konkurować z głównymi giełdowymi. Branża wyczekuje głosowania w Parlamencie Europejskim, które ma zatwierdzić nowy kształt unijnych zbiórek udziałowych. Gdy limit dopuszczalnych zbiórek wzrośnie pięciokrotnie – z miliona euro do pięciu – platformy crowdfundingowe spodziewają się nadejścia rewolucji, a finansowanie społecznościowe może odkryć swój zupełnie nowy potencjał i nowe sektory inwestycji, jak choćby nieruchomości.

Pandemia dała wiatr w żagle

Dwie największe na polskim rynku platformy crowdfundingowe zanotowały w tym roku lepsze tempo zbiórek niż w zeszłym roku. Beesfund już w tym tygodniu pobił swój wynik z ubiegłego roku, który wynosił 19,8 ml zł.

– Do piątku zorganizowaliśmy 23 emisje, które zebrały łącznie kwotę 21,04 mln zł, zaraz uruchamiamy 24. emisję, a jesteśmy przed najlepszym okresem roku, bo na jesieni zbiórki najlepiej się udają – mówi Arkadiusz Regiec, prezes platformy Beesfund i wiceprezes Polskiego Towarzystwa Crowdfundingu.

Crowdway wynik 10,7 mln zł przebił już dawno. W lipcu miał na liczniku 14 mln zł. – W tym roku spodziewamy się istotnie wyższej wartości zbiórek ogółem na rynku. Mając na uwadze planowane kampanie na Crowdway.pl, estymujemy osiągnięcie wartości ok. 25–30 mln zł za cały 2020 r. – mówi Marcel Rowiński, dyrektor operacyjny w Crowdway.

Da się zauważyć pewną różnicę w podejściu, Crowdway przyciągnął dziewięć zbiórek, Beesfund lada moment uruchomi 24., jednak wyniki platform są zbliżone – Beesfund już przekroczył 21 mln zł, Crowdway ma niespełna 1,5 mln zł mniej, za to przy niemal trzykrotnie mniejszej liczbie emisji. Obie firmy twierdzą, że mają swoją strategię, Crowdway przyznaje, że wybiera tylko małą część ofert, Beesfund – że biznes „musi ekspandować", a prowadzenie kilku sporych emisji naraz wymaga wprawy.

Tak czy inaczej w tej chwili karty rozdają te dwie największe platformy, bo FindFunds ani FundedByMe w chwili pisania tekstu, w piątek 11 września, nie prowadziły żadnej aktywnej zbiórki. FindFunds zapowiada uruchomienie kilku w najbliższej przyszłości, w tym w ciągu tygodnia jednej firmy z branży gier, a kolejnej... dla siebie, nazywając się przy tym „jedną z najdynamiczniejszych platform ECF (skrót od equity crowdfunding– red.)". Portal ten przeprowadził w tym roku jednak kilka sporych zbiórek, m.in. producent gier Titanite Games zebrał 1,8 mln zł, przekroczył cel o 34 proc., inwestorzy wpłacali nawet po 30 tys. zł. Bearded Brothers Games dzięki tej platformie zebrał 1,2 mln zł, też o jedną piątą więcej, niż zakładał, a Studio Haje na prace nad grą samochodową zebrało milion złotych przy planowanych 800 tys. Natomiast FundedByMe prowadzi wprawdzie kampanie w Europie, ale w Polsce jedynie zapowiada, bez podawania terminu, zbiórkę dla producenta łodzi Canna Boats, firmy Tagomago z branży handlu i Ubraniadooddania.pl – zapowiadającej nowy sposób dystrybucji używanej odzieży.

Czekając na 20 mln zł

Obie platformy z nadzieją patrzą na nadchodzącą jesień i cieszą się na przyszłość, bo zmiany zapowiedziane w maju przez Komisję Europejską podwyższą limit zbiórek z 1 do 5 mln euro i otworzą przed polskimi platformami zupełnie nowe możliwości.

Tym bardziej że powinien pojawić się też drugi obieg akcji, czyli rozwiąże się problem wychodzenia z inwestycji. – Nadchodząca zmiana przepisów to jedna z najciekawszych rzeczy w Europie – mówi Arkadiusz Regies. Jego zdaniem podwyższenie limitu zbiórek do 5 mln euro, co według dzisiejszego kursu daje 22,26 mln zł, poszerzy możliwości spółek, które bez wchodzenia na giełdę mogą zbierać wśród inwestorów pieniądze w takim rozmiarze – a potencjał zebrania ponad 20 mln zł może stanowić już bardzo realną konkurencję dla reszty rynku kapitałowego. Zdaniem Jakuba Niestroja, prezesa platformy Crowdway, już dziś niektóre zbiórki spokojnie mogłyby dzisiejszą granicę miliona euro przekroczyć.Nadchodząca rewolucja nie podwyższy jednak jedynie sufitu dla zbiórek, ale poważnie rozszerzy też ich pole działalności – wypuszczając platformy na wody międzynarodowe przez pozwolenie na prowadzenie ofert transgranicznych, a także zagraniczną promocję projektów. – Myślę, że rynki niemiecki, włoski, hiszpański, holenderski szukają okazji do inwestycji. Do tej pory inwestorzy zagraniczni mogli przyjść i inwestować w Polsce, ale my nie mogliśmy prowadzić aktywnej kampanii marketingowej na rzecz naszych emitentów np. na terenie Niemiec – było to niemożliwe bez notyfikowania się w lokalnym KNF. I proszę sobie wyobrazić, że mielibyśmy to zrobić w każdym z pozostałych 26 krajów UE – tłumaczy Regiec.

Nowa dyrektywa pozwoli na pozyskiwanie kapitału z całej UE i w zasadzie stworzy nowy wspólny rynek dla zbiórek. To rozwiązanie właściwie nie spotyka przeciwników, ale też trzeba uzbroić się w cierpliwość. – Estymujemy, że może do tego dojść najwcześniej w 2022 r. – mówi Marcel Rowiński.

Trzecia rewolucyjna zmiana, wyczekiwana zarówno przez platformy, jak i przez samych inwestorów, to wtórny rynek do handlu akcjami ECF. Dziś inwestorzy muszą albo czekać na wykup właścicielski, albo szukać samemu nabywców. Za rok od jesiennego (prawdopodobnie) głosowania w Parlamencie Europejskim platformy będą mogły pomagać swoim inwestorom w wychodzeniu z inwestycji i zbyciu akcji. – To będzie raczej takie „Allegro dla akcji", nie giełda, nie będzie możliwości uruchamiania botów czy prowadzenia zautomatyzowanego handlu, jednak będę mógł oficjalnie wystawić moje akcje na sprzedaż – dodaje Regiec.

Czekając na 20 mln zł

Można przypuszczać, że to Covid przyspieszył decyzyjność unijnych władz, bo nowe projekty dyrektyw zostały ogłoszone w szczycie kryzysu wywołanego lockdownem i atakiem koronawirusa w całej Europie. W maju Komisja Europejska ogłosiła nową dyrektywę, Rada zaakceptowała ją w lipcu, w tym samym miesiącu EBI wydał podręcznik współpracy organów państwowych z crowdfundingiem (piszemy o nim obok).

Teraz wszyscy czekają na jesień. Jak dowiedzieliśmy się w instytucjach finansowych współpracujących z Brukselą, po posiedzeniu PE w październiku konieczne jest jeszcze co najmniej trzecie czytanie w Radzie UE, które może się odbyć po październiku, ewentualnie będzie musiało przejść jeszcze postępowanie pojednawcze i trzecie czytanie w Parlamencie Europejskim. Potem potrzeba będzie odczekać jeszcze rok, by przepisy weszły w życie.

Europa w kryzysie dowartościowuje zbiórki

Zmieniają się nie tylko przepisy, ale podejście instytucji. Swoje stanowisko wobec crowdfundingu udziałowego przedstawił w superlatywach lipcowy raport Europejskiego Banku Inwestycyjnego, który na wstępie zamieszcza deklarację, że Komisja Europejska promuje tworzenie pozytywnych skutków społecznych poprzez finansowanie społecznościowe. – W obecnych trudnych okolicznościach przyjmowanie nowych form wsparcia społecznego jest ważniejsze niż kiedykolwiek. Z zadowoleniem przyjmuję ten podręcznik, który jest cennym źródłem inspiracji dla instytucji zarządzających, chętnych do rozważenia alternatywnych sposobów wspierania zorientowanych na społeczność projektów społecznych – mówi Nicolas Schmit, unijny komisarz ds. zatrudnienia i praw socjalnych.

EBI został mocno zaangażowany w walkę z kryzysem i ta, jak do tej pory dość konserwatywna instytucja unijna, która udziela ogromnych kredytów na poprawne politycznie inwestycje – określa dziś crowdfunding, którego przecież nie jest w stanie tak kontrolować, jak spływających do banku wniosków kredytowych – jako nowe źródło wsparcia. – EBI, poprzez swoje usługi doradcze, zwiększa możliwości sektora publicznego i branży crowdfundingu w celu zwiększenia inwestycji o wpływie społecznym – deklaruje bank w lipcowej publikacji „Finansowanie społecznościowe i EFS. Możliwości: perspektywy na przyszłość dla instytucji zarządzających". Scenariusz EBI zakłada, że equity crowdfunding może odegrać kluczową rolę we wspieraniu ożywienia gospodarczego po pandemii, zwłaszcza wspierany przez sektor publiczny. Jaka współpraca platform i instytucji zarządzających jest możliwa? Według EBI wsparcie sektora publicznego może mieć kluczowe znaczenie dla zwiększenia zaufania i pewności w tym sektorze. Europejskie fundusze strukturalne i inwestycyjne mogą też uzupełniać zasoby finansowania społecznościowego, zapewniając dalsze działania informacyjne, bo platformy, walcząc o utrzymanie płynności finansowania w rosnącej liczbie kampanii, mogą odrzucać projekty, które mogłyby jednak zasługiwać na finansowanie.

Opinie

Jarosław Grzywiński, b. prezes GPW, współzałożyciel Instytutu Rynków Kapitałowych i Finansów

Rynek equity crowdfundingu i w Polsce, i za granicą, wejdzie w 2021 r. w drugą, bardziej dojrzałą fazę rozwoju na rynkach kapitałowych Unii Europejskiej. Transgraniczność inwestycji na tym rynku trzeba odczytywać jako unifikację rynku, ale to dopiero początek drogi. Regulator europejski musi wydać rozporządzenia wykonawcze, jak to ma przebiegać. Gdy spojrzymy na inne rynki, wyższe limity niż w Polsce sprawdziły się na rynkach dojrzałych takich jak Wielka Brytania czy Niemcy. Obserwowałem brytyjską platformę Crowdcube, gdzie było prezentowanych wiele emisji na poziomie 5–6 mln funtów. Wyższe limity doprowadzą do pozytywnego zjawiska profesjonalizacji emitentów. Od emitenta ECF (equity crowdfunding – red.) będziemy oczekiwać jeszcze lepszego przygotowania biznesowego, a oferta będzie zbliżona do poziomu IPO rynku kapitałowego. Będziemy obserwować ciekawy awans equity crowdfundingu, który do tej pory był trzecim filarem, po rynku głównym i NewConnect. Z nowym wyższym limitem emisji ECF przekroczy osiągnięcia NewConnect, którego emisje zazwyczaj nie przekraczają 5 mln euro. Papiery wartościowe emitowane podczas ofert będą musiały być dywidendowe i płynne, co oznacza konieczność wprowadzenia wtórnego rynku.

Powiązane artykuły