Parkiet PLUS

Trend i nastroje rynkowe decydują o zamykaniu dywidendowych luk

Giełda › Dywidenda ma dwojaki efekt – wprawdzie inwestor dostaje gotówkę, ale za to kurs akcji jest korygowany o jej wartość. Jednak w wielu przypadkach dość szybko odrabia tę „stratę".
Foto: Fotorzepa, Michał Walczak

Dywidendowe spółki, szczególnie dla długoterminowych inwestorów, są bardzo cenne. Można zarobić nie tylko na wzroście wartości ich akcji (realizacja zysku wymaga jednak sprzedaży), ale też dają gotówkowy wpływ o często niezłej rentowności (stopy dywidend nawet niektórych dużych spółek sięgają 5–7 proc.).

Różne strategie

Bank Handlowy to jedna z nielicznych na GPW spółek płacących dywidendy wysokie (stopa po 5–6 proc.) i regularne. W tym roku kursowi po odcięciu w połowie czerwca prawa do dywidendy (5,3 proc.) jeszcze nie udało się odrobić tej luki, choć było już bardzo blisko. W 2017 r. kurs pod koniec czerwca skorygowano o 6,2 proc. i udało się odrobić tę „stratę” pod koniec października. Błyskawicznie lukę po korekcie o prawo do dywidendy (6,5 proc.) kurs zamknął w 2016 r. – już nieco po ponad miesiącu. Ale tej z 2015 r. (7,4 proc.) nie udało się domknąć do dziś – przed korektą kurs wynosił 100 zł, dziś to 70 zł. Powodem nie była sama wielkość luki, ale pogorszenie nastrojów wobec banków (wprowadzenie podatku od aktywów).

Foto: GG Parkiet

Jednak dywidenda wiąże się z technicznym zabiegiem obniżenia kursu o wartość wypłaconą (dzieje się to nie w dniu wypłaty, ale w dniu odcięcia prawa do dywidendy). Spółka wypłaca gotówkę, dlatego jej kapitalizacja jest korygowana o wartość wypłaty. W praktyce oznacza to, że akcjonariusz w wyniku takiego zabiegu chwilowo wychodzi na zero (na poziomie brutto, bo wartość dywidendy korygowana jest o 19-proc. podatek od zysków kapitałowych). Korekta kursu zależy od wysokości stopy dywidendy (relacja dywidendy na akcję do kursu).

W tym roku PZU jest jeszcze przed dniem dywidendy (przypada 12 września). W 2017 r. niewielka luka (3 proc.) została zamknięta po trzech sesjach. Rok wcześniej znacznie większa (7,9 proc.) została także bardzo szybko nadrobiona nadrobiona, bo już po sześciu sesjach. Znacznie dłużej potrwało odrabianie podobnej luki (7,1 proc.) po korekcie o dywidendę z końca września 2015 r. – kurs do poziomów sprzed odcięcia prawa (42,3 zł) wrócił dopiero pod koniec kwietnia 2017 r. i w tym okresie spadł nawet w okolice 24,4 zł. Sprawniej poszło w 2014 r., kiedy stopa również była wysoka (6,7 proc.), a nadrobienie „strat” zajęło 88 sesji. W 2013 r. zajęło to prawie rok, choć luka była mniejsza (4,2 proc.).

Foto: GG Parkiet

Inwestować pod dywidendę można na kilka sposobów. Jeden z nich polega na próbie zajęcia pozycji przed najbliższą dywidendą, jeszcze zanim zostanie uchwalona, czyli np. po lepszych od oczekiwań wynikach czy po wyższej od oczekiwań rekomendacji zarządu w sprawie wysokości dywidendy. Druga metoda to budowa portfela złożonego ze spółek dywidendowych z długą, kilkuletnią perspektywą inwestycyjną. Można też kupić akcje w dniu korekty o dywidendę, licząc, że szybko nadrobi „stratę".

Pekao to jeden z dwóch banków (obok Handlowego) wypłacających całość zysków. W tym roku kurs już po 25 sesjach nadrobił lukę powstałą po korekcie o prawo do dywidendy (6,9 proc.), w czym pomogła informacja, że Pekao nie przejmie Aliora, i poprawa nastawienia do największych spółek. Jeszcze mniej – tylko 18 sesji – zajęło odrabianie w 2017 r., gdy stopa dywidendy była podobna (6,7 proc.). Jednak do tej pory nie udało się domknąć luki z 2016 r. (5,9 proc.) i kurs nie powrócił do poziomu sprzed korekty o dywidendę, wynoszącego 148,4 zł, obecnie oscyluje wokół 117 zł. Przeszkodziły w tym zmiany właścicielskie w Pekao. Nie nadrobił też luki z 2015 r. (5,5 proc., kurs został skorygowany ze 181,6 zł), z powodu wejścia w życie podatku bankowego.

Foto: GG Parkiet

– Wypłata dywidendy to wypłata gotówki, więc nie oznacza tańszego zakupu akcji. Czasem kurs zaraz po odcięciu prawa do dywidendy odrabia część skorygowanego kursu, jednak nie jest to regułą. Ciekawe może być kupowanie spółek wyróżniających się wysoką stopą dywidendy na kilka tygodni przed dniem ustalenia prawa do dywidendy. Sądzę jednak, że jeszcze lepsze rezultaty można by uzyskać, nie grając pod dzień dywidendy, lecz np. pod zmianę polityki dywidendowej – mówi Mateusz Namysł, analityk Raiffeisen Polbanku. Zwraca uwagę, że wypowiedzi spółek na temat potencjalnych dywidend pojawiają się często przy okazji nowej strategii lub publikacji rocznego sprawozdania finansowego. – Lepszy wynik finansowy to wyższa szansa na wysoką dywidendę, dlatego jeśli zakładamy wysoki wynik, to może ona również pozytywnie zaskoczyć rynek wysokością dywidendy – dodaje Namysł. Jednak ostatnio mieliśmy raczej więcej negatywnych niż pozytywnych zaskoczeń w tym zakresie. Niechlubnymi liderami w rozczarowywaniu były firmy państwowe: energetyczne (już w ubiegłym roku), w tym do tego grona dołączyli KGHM, który przez lata rozpieszczał wysokimi wypłatami, oraz PGNiG i Energa, a także prywatne – Orange Polska (już w ubiegłym roku), Forte, Newag i PCM (w tym roku).

Kęty to jedna z nielicznych firm z GPW wypłacająca regularnie duże dywidendy, co w dodatku łączy ze wzrostem biznesu (za czym idą notowania). Kursowi akcji spółki zwykle szybko udawało się nadrabiać korektę o prawo do dywidendy i kurs nadal piął się w górę. Tegoroczna korekta z czerwca o 7 proc. została nadrobiona już po 33 sesjach. Jednak podobne odcięcie prawa do dywidendy z 2017 r., które sprowadziło kurs z poziomu 431,8 zł, nie zostało nadrobione do dzisiaj, do czego przyczyniły się stosunek inwestorów do średnich spółek i brak napływu kapitału do tego segmentu. W 2016 r. korektę o 5,6 proc. kurs odrobił po siedmiu sesjach, w 2015 r. (4,7 proc.) po 15, a w 2014 r. (4,3 proc.) po 27 sesjach.

Foto: GG Parkiet

Co ze strategią kupna w dniu odcięcia praw do dywidendy? Warto pamiętać, że aby kupno akcji w takiej sytuacji można było uznać za okazyjne, wynik takiej operacji musi z nawiązką pokrywać koszty prowizji.

Jest taniej, więc będzie rosło?

Śnieżka może pochwalić się bogatą historią regularnych wypłat. W tym roku stopa dywidendy (2,9 proc.) była niższa niż zwykle i po ośmiu sesjach kurs nadrobił ten ubytek. Podobnie było rok wcześniej, gdy notowania skorygowano o 4,6 proc., a także w 2016 r., gdy wyniosła 5,1 proc. Nieco więcej czasu, bo 46 sesji, zajęło odrabianie korekty o prawo do dywidendy w 2015 r., ale była ona większa (6,2 proc., to najwyższa stopa dywidendy w giełdowej historii Śnieżki). Jeszcze dłużej trwało zasypywanie dywidendowej luki w 2014 r., gdy skorygowano kurs o prawie 6 proc. – było to 135 dni handlowych. W 2013 r. kurs potrzebował 42 sesji na odrobienie stopy dywidendy w wysokości 4,9 proc.

Foto: GG Parkiet

Sprawdziliśmy, jak z odrabianiem takich „strat" radziły sobie płynne spółki wypłacające duże dywidendy i robiące to regularnie (jest ich na GPW raptem kilkanaście). W większości przypadków udawało im się to dość szybko, a tempo zależało nie tyle od wielkości luki (te zwykle są dość nieduże – rzędu 3–7 proc.), ale głównie od kondycji spółki i trendu, w którym poruszał się kurs, oraz od nastrojów na rynku. O tym, że trend jest decydujący, świadczą choćby przypadki banków: Handlowego i Pekao, których notowania zwykle odrabiały „straty" po odcięciu prawa do dywidendy, ale jak pokazał 2015 r. (wprowadzenie podatku od aktywów) najważniejsze dla notowań są czynniki decydujące o rentowności spółek i nastroje na rynku.

Szybko kursy nadrabiały ten efekt w PZU i Orlenie, ale też mniejszych spółkach, jak Kęty i Śnieżka. Powodem takiego stanu rzeczy może być też efekt psychologiczny: akcje w odczuciu inwestorów stały się nominalnie tańsze, a więc atrakcyjniejsze. Dlatego kupują je, licząc, że utworzona na wykresie luka zostanie zamknięta i kurs wróci do poprzednich wartości.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły